Wiadomości

Tesla Model S zapaliła się stojąc w garażu. Zdarzenie uwieczniła kamera monitoringu

Wiadomości 22.04.2019 141 interakcji
Adam Majcherek
Adam Majcherek 22.04.2019

Tesla Model S zapaliła się stojąc w garażu. Zdarzenie uwieczniła kamera monitoringu

Adam Majcherek
Adam Majcherek22.04.2019
141 interakcji Dołącz do dyskusji

Przyczyna eksplozji nie jest znana, ale całe zdarzenie wyglądało dość przerażająco.

W garażu podziemnym w Szanghaju doszło do samozapłonu Tesli Model S. Nagranie z tego zdarzenia można zobaczyć na Twitterze:

Auto w tym czasie prawdopodobnie nie było podłączone do ładowarki, na podstawie nagrania nie sposób stwierdzić, czy miało jakieś uszkodzenia. Samochód stał jak wszystkie inne, nagle z podwozia zaczął wydobywać się dym, a po chwili doszło do eksplozji, na skutek której zajęły się ogniem i spłonęły pozostałe pokazdy stojące w tym pomieszczeniu.

To już drugi podobny przypadek w ostatnim czasie. 

W lutym na przedmieściach Pittsburga zapalił się Model X zaparkowany w przydomowym garażu. 

Właściciel twierdzi, że gdy obudził się w nocy samochód już stał w płomieniach. Po ugaszeniu wrak przetransportowano w bezpieczne miejsce by sprawę mogli zbadać śledczy, ale trzy godziny później szczątki auta zapaliły się ponownie. 

Podobna sytuacja miała też miejsce już wcześniej.

W grudniu ubiegłego roku zapalił się Model S, który stał przed zakładem wulkanizacyjnym. Właściciel tego egzemplarza zjechał z autostrady by sprawdzić przyczynę niskiego ciśnienia w oponie. Gdy dopełniał formalności w warsztacie, auto zaczęło się palić. Pożar ugasili strażacy, ale kilka godzin później samochód znowu stanął w płomieniach.

Gdy jeszcze wcześniej, w czerwcu 2018 r. zapalił się Model S stojący przy ulicy w Santa Monica przedstawiciele Tesli stwierdzili, że było to niezwykłe zdarzenie, a jego przyczyny miały zostać dokładnie zbadane. 

Tak, wiemy, zdarza się, że samochody z silnikami spalinowymi też stają w płomieniach. 

Zdarza się, że zapalają się na skutek kolizji. Bywa, że pożar wiąże się z wadą konstrukcyjną jak w przypadku ostatnich zdarzeń z BMW, albo jest wynikiem nieudolnie przeprowadzonej naprawy serwisowej, jak w przypadku Toyot GT86 (prawdopodobnie – sprawa w toku). I wiemy, że spośród elektryków nie tylko Tesli zdarza się stanąć samoczynnie w płomieniach, w Holandii sam z siebie zapalił się już kiedyś I-Pace.

Wciąż nie ma danych statystycznych, które mogłyby potwierdzić, że samochody elektryczne mają tendencję do stawania w płomieniach częściej niż samochody z silnikami spalinowymi. Tesla na każdym kroku podkreśla, że ich samochody palą się 10 razy rzadziej niż zwykłe. 

Niestety, każdy taki przypadek przyciąga szczególną uwagę.

Dzieje się tak bo 1) skoro elektryki to przyszłość, to chcemy mieć pewność, że będą bezpieczne i 2) ugaszenie pożaru samochodu elektrycznego jest znacznie trudniejsze, niż ugaszenie spalinówki. 

Prof. Mariusz Walkowiak z Centralnego Laboratorium Akumulatorów i Ogniw w Poznaniu wyjaśnił w rozmowie z Autokultem, że dzieje się tak dlatego, że w akumulatorach litowo-jonowych stosuje się rozpuszczalniki organiczne, których opary są palne, dodatkowo „materiały elektrodowe zawarte w akumulatorach podczas rozkładu wydzielają kolejne palne składniki i zawierają w sobie tlen”, który podtrzymuje ogień i utrudnia gaszenie.

Procedura Tesli ostrzega, że gaszenie akumulatorów może zająć nawet dobę. Dokument stwierdza, że do gaszenia i wystudzenia płonącego akumulatora może być potrzebne 3 tys. galonów wody, czyli ponad 115 tys. litrów. A w zasadzie to najlepiej pozwolić im się wypalić w kontrolowanych warunkach.

W chińskim garażu kontrolowanych warunków nie było. Po pożarze na portalu społecznościowym Weibo hasztag „Tesla self-ignites” wyklikał się 20 milionów razy. Internauci ostrzegają się nawzajem w komentarzach, by na wszelki wypadek nie stawiać swoich samochodów w okolicach zaparkowanych Tesli. 

Na szczęście u nas jeszcze nie było powodów do alarmu. Jedyny pożar Tesli, o jakim donosiły media miał miejsce we wrześniu ubiegłego roku. Jednak podobno w tamtym przypadku przyczyna nie była powiązana z akumulatorami. 

Ciekawe jednak, która polska wspólnota mieszkaniowa, albo operator parkingu w centrum handlowym zdecyduje się jako pierwszy powiesić nad bramą garażową znak zakazu wjazdu samochodów elektrycznych zaraz obok zakazu wjazdu aut zasilanych LPG. Tak na wszelki wypadek, by uniknąć ryzyka powtórki sytuacji z Szanghaju.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie