Ciekawostki / Klasyki

Porsche 917: najpierw można wygrać nim Le Mans, a później pojechać po bułki

Ciekawostki / Klasyki 22.04.2018 24 interakcje
Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk 22.04.2018

Porsche 917: najpierw można wygrać nim Le Mans, a później pojechać po bułki

Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk22.04.2018
24 interakcje Dołącz do dyskusji

Ten bolid pozwolił zdobyć marce Porsche zwycięstwa w wyścigu Le Mans w latach 70. Powstało zaledwie 37 sztuk, a jedna z nich niedawno uzyskała homologację drogową i można ją spotkać w Monako.

Bardzo wielu miłośników sportów motorowych nie było jeszcze na świecie, gdy Porsche 917 odnosiło sukcesy. Za rok minie pół wieku, od kiedy pierwszy egzemplarz wyjechał na tor. Mimo tego, 917 nadal pozostaje jednym z najbardziej legendarnych samochodów wyścigowych w historii. Z pewnością pomógł w tym film „Le Mans” ze Stevem McQueenem, w którym to Porsche było jednym z głównych „bohaterów”.

Powstało zaledwie 37 egzemplarzy.

Powiem wam małą tajemnicę: moim zdaniem sporty motorowe obecnie to nuda. Ale 40 czy 50 lat temu, świat wyścigów był o wiele ciekawszy. Miał w sobie więcej szaleństwa. Niemal tyle samo, co pomysł, by najpierw kupić sobie Porsche 917, a później jeszcze przystosować je do ruchu ulicznego.

Zrobił to kolekcjoner z Monako, Claudio Roddaro.

Porsche917-4

Stał się posiadaczem ostatniej sztuki 917, jaka powstała – noszącej numer 037. Kupił ją w 2016 roku za około 22 miliony dolarów (!). Po zakupie stwierdził, że właściwie to chciałby móc jeździć nią po ulicach. Co ciekawe, to nie był aż tak absurdalny pomysł, jak mogłoby się wydawać.

W historii wiadomo co najmniej o dwóch 917, które były dostosowane do ruchu ulicznego. Jeden z takich pojazdów, o numerze 030, został zbudowany jako auto służące do testów systemu ABS, nad wprowadzeniem którego Porsche wtedy pracowało. Później kilka razy pojawiło się na torze, a po zakończeniu swojej „kariery”, w 1974 trafiło w ręce hrabiego Gregorio Rossiego di Montelera.

To temu biznesmenowi świat motorsportu zawdzięcza umowę sponsorską między Martini a Porsche.

Pan Rossi nie chciał używać swojego Porsche 917 jedynie na torze, więc dostosował je do wymogów homologacji drogowej. Claudio Roddaro skorzystał z jego doświadczeń przy przerabianiu swojego egzemplarza. Mówiąc dokładniej, zrobił wszystko to, co ponad 40 lat wcześniej zrobił Rossi.

Na szczęście zmiany nie musiały być poważne. Najważniejsze to zamontowanie świateł stopu, cofania i kierunkowskazów.

Porsche917-2

Dużo gorsze od prac mechanicznych były sprawy urzędowe, które ciągnęły się miesiącami. Na szczęście w końcu się udało i na 917 zawisła tablica rejestracyjna.

Przypomnijmy, że mówimy o starym bolidzie wyścigowym. Napędza go 600-konny, 12-cylindrowy silnik, a waga całości nie przekracza 800 kg. To o ponad połowę mniej, niż waży obecne 911 GT3. Co więcej, podobno karbonowe panele, z których zbudowano podłogę 917 są tak cienkie, że aż przezroczyste.

Oczywiście jazda takim autem musi być koszmarem.

Porsche917-5

We wnętrzu jest ciasno, głośno i bardzo gorąco. W dodatku wszystko musi bardzo ciężko chodzić, nie ma żadnej widoczności do tyłu, a prześwit wynosi jakiś milimetr. Ale co z tego? Po pierwsze, dopiero posiadanie takiego samochodu gwarantuje odpowiednią dawkę atencji w Monako, w którym na każdym rogu stoi jakiś Rolls i jakieś Ferrari. Po drugie, taki pomysł jest po prostu zupełnie szalony. I to nam się podoba.

Porsche917-3

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać