Przegląd rynku

Poniedziałkowy przegląd ofert: Nissan Qashqai I

Przegląd rynku 11.03.2019 407 interakcji
Tymon Grabowski
Tymon Grabowski 11.03.2019

Poniedziałkowy przegląd ofert: Nissan Qashqai I

Tymon Grabowski
Tymon Grabowski11.03.2019
407 interakcji Dołącz do dyskusji

Nowy tydzień, nowy przegląd ofert. Wydawało mi się, że przegląd ofert Qashqaia to będzie bułka z masłem, ale musiałem zweryfikować swoją opinię. Jest to owszem bułka z masłem, ale jeśli weźmiesz bułkę z niższej półki, to masło będzie zjełczałą margaryną.

Wszyscy wiedzą, że Qashqai to megahit. Jedyne auto japońskie, które od lat nie wypada z europejskiego topu sprzedaży, samochód który potrafił sprzedawać się lepiej z każdym rokiem zamiast tracić na popularności jak większość rywali. Zastąpienie Almery Qashqaiem to decyzja, za którą ktoś w Nissanie powinien dostać pomnik. Anglicy nawet nazwali go złośliwie „cash cow” (dojna krowa). Ten crossover nie był pierwszym tego typu pojazdem na rynku, ale idealnie trafił w zmieniające się gusta nabywców. Dziś ma mnóstwo rywali, ale nadal często stanowi pierwszy wybór, kiedy ktoś rozważa zakup crossovera.

Pierwsza generacja to już oczywiście przeszłość, ale żyje nadal na rynku wtórnym. I to jak żyje – auta wręcz wysypały się na rynek w niewiarygodnych liczbach. W ogłoszeniach można znaleźć ponad 1300 Qashqaiów I generacji. Egzemplarze kupione w polskich salonach mieszają się z tymi sprowadzonymi znacznie bardziej niż w przypadku aut niemieckich, gdzie po prostu prawie wszystkie są sprowadzone. Niestety, wygląda na to że podaż przegoniła popyt, co powoduje spadek cen, a spadek cen powoduje frustrację sprzedających, co widać po ogłoszeniach.

Na początek przypomnijmy w jakich wersjach wychodził Qashqai

1.6 benzyna 114 KM – tylko przedni napęd, skrzynia ręczna
2.0 benzyna 141 KM – 2WD lub 4WD, manual albo CVT
1.5 dCi 106-110 KM – tylko 2WD, skrzynia ręczna
1.6 dCi (od 2011 r.) 130 KM – 2WD/4WD, skrzynia ręczna
2.0 dCi 150 KM – 2WD/4WD, skrzynia ręczna lub automat 6-biegowy. Od 2011 r. tylko automat (choć są wyjątki)

Czego szukamy?

Jeśli chcesz jeździć Qashqaiem po mieście, całkowicie wystarczy ci benzynowy 1.6, byle miał dobre wyposażenie. To zwykły, bezproblemowy silnik o rozsądnym spalaniu, napęd 4×4 jest zbyteczny. Do jazdy w trasie polecam 2.0 dCi. Podzielę więc przegląd na dwie części, w pierwszej poszukamy wariantu miejskiego, w drugiej międzymiastowego. Zaczynamy od tej pierwszej wersji.

Benzynowych Qashqaiów I na OLX jest ponad 530 – nikt tylu nie obejrzy. Zawęźmy na dzień dobry pojemność skokową do 1,6 l – zostaje 340 aut. Wciąż dużo, bo to był najpopularniejszy wariant. Tniemy dalej: kraj pochodzenia – Polska. Zostało 200 aut. Jakby lepiej. Ruszamy na poszukiwanie…

Chętnych chyba nie brakuje, bo ten supertani Qashqai wystawiony 23 lutego już ma adnotację „sprzedany”. Pewnie wróci do ogłoszeń, tylko drożej. Właściwie przegląd mógłbym zakończyć na ofercie tego typu, uznać że Qashqaia 1.6 można kupić za 25 tys. zł i to wszystko. Niezła jest zagrywka z rozmazaniem zdjęć wnętrza – niby są, ale jakby ich nie było. Inne fotki nie są rozmazane, więc…

nissan qashqai używany

Przypuśćmy jednak, że niekoniecznie chcemy samochód z samego początku produkcji, ponieważ takie egzemplarze są zwykle najmniej dopracowane. Qashqai miał zresztą sporo akcji serwisowych. Spróbujmy więc „przyciąć” roczniki i zacząć od 2009 r. Zostaje 145 samochodów i to już powinno nam pomóc w wyborze.

Wzruszyło mnie to ogłoszenie. Samochód bardzo zadbany. Wprawdzie jest rozbity, ale także zadbany jednocześnie. Sprzedający pisze że to 1.6 + automat, podczas kiedy producent twierdzi że takiej konfiguracji nigdy nie wytwarzał. Książka serwisowa jest od wersji +2, a to jest zwykła. Nie zgadza się nic, a zapewne najbardziej nie zgadza się VIN, ale nie wydawajmy pochopnych sądów – każdemu może się przecież powinąć noga.

Cztery dychy, cztery dychy

Najprostsza konstatacja jest taka: jeśli chcesz ładnego Qashqaia, po prostu naszykuj 400 banknotów 100-złotowych i jesteś „good to go”. Pani Iwona sprzedaje egzemplarz wyglądający naprawdę atrakcyjnie i obawiam się, że cena nie jest przesadzona.

nissan qashqai używany

Jednak te cztery dychy to kupa forsy. Czy da się znaleźć coś tańszego?

Da się. Trzeba tylko przebrnąć przez bagno ogłoszeń ze stertą kłamstw widocznych na pierwszy rzut oka. Nie będę tu linkował, bo nie mam czasu na pozwy, ale polecam teksty w stylu „1 właściciel, kupiony od 1. właściciela” albo „super stan opłacony NIEMCY kraj pochodzenia: Polska”. Gdyby zrzucić wszystkie wpadki tego typu na karb zwykłych pomyłek, to by znaczyło że handlarze autami są najbardziej mylącymi się ludźmi na świecie.

Ale nie załamujmy się. 29 500 zł pozwala nam wejść w posiadanie Qashqaia od pana Darka. Ogłoszenie wydaje się takie proste, uczciwe, od człowieka dla człowieka. Wygląda jak coś, czym warto się zainteresować. Ktoś jeździł jednym wozem 10 lat i mu się znudził. Całkowicie to rozumiem. Ogłoszenie zostało dodane wczoraj, więc pewnie długo nie powisi.

nissan qashqai używany

Krytykowana przez wiele osób jakość wykonania wnętrza w Qashqaiu nie może być chyba taka zła, skoro egzemplarz z przebiegiem 300 tys. km w środku nadal wygląda zdrowo. Plus dla sprzedającego za uczciwość, minus dla mnie że skreślam ten egzemplarz (ale chyba bardziej z powodu wyposażenia. Zabierzcie tę kierownicę sprzed mych oczu). Ten sam problem mam z egzemplarzem pana Pawła. Naprawdę fajny, ale dlaczego on musi być tak strasznie słabo wyposażony? Gdybym miał w kieszeni 30 000 zł, nie szukałbym auta z pokrętłami do regulacji nawiewu. Jest to problem wielu Qashqaiów w ogłoszeniach. Są niezłe, wersja Visia, dobrze że w standardzie nie było drewnianych foteli i odpalania z korby.

Nieźle wygląda Qashqai pana Daniela. Za 30 500 zł możemy mieć auto ze szklanym dachem. Fajne wyposażenie, trochę bym się bał że będzie przeciekać, ale ogólnie konfiguracja, kolor i przebieg przekonują mnie. Mamy więc pewność, że przedliftowy Qashqai 1.6 musi kosztować ok. 30 000 zł i nie chce być taniej. A poliftowy?

Poliftowego sprzeda nam pani Ania za 35 000 zł. Znowu ubogie wyposażenie. No to może pan Andrzej z warszawskiej Białołęki? Piękna sceneria do zdjęć i niezły wypas. Też 35 000 zł + 500 zł za to otoczenie. I ma pakiet chromowany z klamkami i nakładkami na lusterka. Naprawdę niezły!

nissan qashqai używany

Kiedy pójdzie się z cenami jeszcze wyżej, nieuchronnie lądujemy z powrotem z panią Iwoną i jej idealnym poliftowym Qashqaiem za 40 000 zł. Uspokójmy się. Sprawa jest prosta: 1.6 polift za 33-35 tys. zł z automatyczną klimatyzacją i wielofunkcyjną kierownicą to auto realnie kupowalne, z którego raczej nie będziemy niezadowoleni.

To teraz coś trudniejszego: Qashqai w trasę

Tym razem godzę się na auta z zagranicy, ale ograniczam się do dwóch silników: 1.6 dCi i 2.0 dCi. Pozostawienie aut sprowadzonych podbiło nam liczbę egzemplarzy do 235.

Już za niecałe 26 tys. zł można kupić zarejestrowanego Qashqaia ze stanem licznika 180 tys. km. Sprzedający „Auto Handel” chyba nie bardzo zapoznał się z samochodem, który sprzedaje, bo napisał że napęd 4×4 dołącza się ręcznie. Dyskutowałbym. Zawsze mnie to martwi w ofertach komisowych – ktoś myli się w prostych sprawach jak ta, to może i „bezwypadkowy” zaznaczył przez pomyłkę. Ale to pewnie zamartwianie się na zapas. Przyjrzyjmy się jakimś bardziej obiecującym pojazdom.

Ten wydawał się ładny, ale potem przeczytałem opis. Miałem wówczas ochotę pociąć sobie rękę i smarować brzegi ran cebulą. Pominę już że z takiego opisu nie da się nic zrozumieć i nic zeń nie wynika, ale też chciałbym zobaczyć kogoś, komu Qashqai 2.0 dCi pali po mieście 6,6 l/100 km. Z ciekawości sprawdziłem wyniki dla tego auta na Autocentrum: średnie spalanie to od 7,3 do 8,5 l, ale średnie, a nie tylko w mieście.

Przeskoczyłem oferty w okolicach 30 tys. zł i powędrowałem wyżej z dość prostej przyczyny: dominowały auta nieopłacone lub opłacone i gotowe do rejestracji, ale bez tablic, co wyklucza jazdę próbną inną niż do bramy i z powrotem. Kiedy wskazówka cenomierza doszła do ok. 35 tys. zł, zaczęło pojawiać się coś ciekawego. Np. ten egzemplarz jest wprawdzie niewątpliwie sprowadzony, ale zdaje się że ma książkę serwisową, a na pewno przekonuje wyposażeniem. Ciekawe, że ostatnio handlarze wpadli na to, że można wpisywać przebieg na fakturze. Właściwie to godne pochwały. Dzięki handlarzom, którzy to deklarują, wkrótce stanie się to standardem. Klienci zagłosują nogami.

nissan qashqai używany

Przy okazji dowiedziałem się, że po liftingu wersja 2.0 dCi z ręczną skrzynią wcale nie zniknęła z oferty – w Polsce była dalej sprzedawana. Pan Arkadiusz sprzedaje bogatą wersję i-Way i popełnił wszystkie możliwe błędy. Nie napisał opisu (bo po co, skoro wszystko widać na zdjęciach) i nie dał zdjęć wnętrza (po co, skoro wszystko jest w opisie…oh wait). A mimo to być może warto zadzwonić i zapytać. Dlaczego? Bo w innym ogłoszeniu znalazłem ten sam samochód, tylko tym razem już opisany i obfotografowany. Nie warto się zniechęcać!

nissan qashqai używany

Widzę, że taki Qashqai (mocny diesel, polift) to dość chodliwy towar. Trzy z ogłoszeń, które pootwierałem w celu oględzin – wszystkie za ok. 35-38 tys. zł – okazały się być nieaktualne. Czasem przełamywałem się by kliknąć na ogłoszenie z niezachęcającym zdjęciem (stań jak najbliżej auta, tak żeby nie było go widać), żeby przekonać się, że jest całkiem ciekawe. Qashqai z mocnym dieslem, kamerą cofania, keyless-go i automatyczną skrzynią biegów może być naprawdę przyjemnym autem do ciśnięcia kilometrów po trasach, a i w mieście nie można mu wiele zarzucić. 254 tys. km nie odrzucają mnie, przynajmniej ktoś tego wozu naprawdę używał – a jak używał, to pewnie mu zależało, żeby był sprawny.

nissan qashqai używany

I tu mam problem, bo wierzę w te 254 tys. km, ale oto za niemal takie same pieniądze mam Qashqaia z przebiegiem… 83 tys. km. Zbyt piękne by było prawdziwe? Gdzie jest haczyk? A może właśnie tak wygląda rynek tego modelu – z powodu wyjątkowej mieszanki aut handlarskich i tych prywatnych nikt nie wie ile ten wóz powinien tak naprawdę kosztować. Widzę oczywiście, że za mocnego diesla trzeba zapłacić średnio 3-5 tys. zł więcej niż za ładnego 1.6, ale z drugiej strony, jeśli zbliżymy się z cenami do 40 tys. zł, to właściwie opisy dla 1.6 i 2.0 dCi zaczynają być takie same. Salon Polska, I właściciel, serwisowany, z pełnym rekordem na historiapojazdu.gov.pl. Jedyna różnica to taka, że 1.6 za te pieniądze przejechał 80-100, a 2.0 dCi – 160-200 tys. km. Problem jest nierozwiązywalny, bo trzeba wybrać między konfiguracją „małe zużycie, słabe osiągi, średnie wyposażenie” a „średnie zużycie, dobre osiągi, świetne wyposażenie”. Jest to już wyłącznie rzecz gustu. Z pewnością nie warto wydawać na Qashqaia I więcej niż 40 tys. zł.

nissan qashqai używany

Ostateczne wnioski

Nie masz 30 tys. zł do wydania – nie szukaj Qashqaia. Masz – szukaj benzynowego 1.6. Masz 35 tys. zł lub więcej – możesz już zapolować na mocnego diesla. Wskazana jest zarówno cierpliwość (w odsiewaniu głupich ogłoszeń pełnych kitu) jak i szybkość (ładne auta sprzedają się błyskawicznie). A jeśli szukasz wyłącznie benzynowego 2.0 – pamiętaj, że „automat” w tym aucie to typowe CVT, choć sprzedający z uporem maniaka twierdzą że jest to skrzynia ze sprzęgłem hydrokinetycznym. Sytuacja rynkowa nie jest najgorsza i znalazłem sporo ciekawych ofert, ale zwracam uwagę, jak drogo kosztuje Qashqai w porównaniu z typowymi, niepodwyższonymi kompaktami. Niezłą Mazdę 3 z roku 2009 można kupić za 24 000 zł, a to w przypadku Qashqaia rewiry okupowane przez auta uszkodzone.

 

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie