Felietony

Podniosłem rękę na świętość: skrytykowałem Mercedesa CL600

Felietony 22.02.2018 42 interakcje
Tymon Grabowski
Tymon Grabowski 22.02.2018

Podniosłem rękę na świętość: skrytykowałem Mercedesa CL600

Tymon Grabowski
Tymon Grabowski22.02.2018
42 interakcje Dołącz do dyskusji

Mercedes CL600 C140 to zdaniem użytkowników internetu samochód, którego nie wolno krytykować. Wolno tylko przed nim klęczeć – niedawno się o tym przekonałem.

Zdarza mi się czasem nagrywać filmy o samochodach na mój kanał Youtube. Na tych filmach zwykle mieszam własne przemyślenia motoryzacyjne z wiedzą ogólną na temat opisywanych pojazdów. W taki sposób opisałem Fiata Pandę, Volkswagena T4 i parę innych aut, a ostatnio na tapet trafił Mercedes CL 600 C140.

I wtedy się zaczęło.

Nigdy w takim tempie nie pojawiały się negatywne oceny i przepełnione agresją komentarze, w których użytkownicy i widzowie posuwali się do gróźb karalnych. Na cztery słowa niecenzuralne przypadało jedno cenzuralne. Czyżbym bezsensownie i bezmyślnie mieszał z błotem tego monumentalnego Mercedesa? Nie, potraktowałem go jak każdy inny samochód.

Znalazłem trochę zalet, jak dużo ciekawego wyposażenia i przyjemne brzmienie silnika, zwróciłem uwagę na trochę wad i denerwujących detali. Najważniejsze jednak, że zwróciłem uwagę na jego cenę jako nowego auta: CL 600 kosztował niewiele mniej niż dwie klasy S W140 sedan z silnikiem V8. Powinien więc być co najmniej o połowę lepszy. Jeździłem wcześniej trzy dni klasą S W140 z V-ósemką i pokochałem ten samochód. Liczyłem więc, że CL 600 wgniecie mnie w ziemię i nie będę mógł się pozbierać, powalony zachwytem.

Cennik – Mercedes klasy S. Sedan z V8 kosztuje 2,206 mld zł, 600 SEC 4,069 mld zł. Ceny z roku 1994.

Nic takiego się nie stało, a wręcz CL 600 wydał mi się gorszy, mniej spójny niż sedan z V8 pod maską. Cięższy, wolniej reaguje na gaz, ma więcej denerwujących silniczków elektrycznych – niby fajny, ale trochę przesadny. I w takim tonie nagrałem ten film. To był błąd, bo podniosłem rękę na świętość. Najczęściej w komentarzach, oprócz bluzgów i żądań abym „usunął ten kanał”, pojawiała się opinia:

Mercedes CL 600 jest do zachwycania się. Kto tego nie rozumie, nie może być fanem motoryzacji.

To podobne faux pas, jak przyznanie się w towarzystwie, że średnio lubi się dzieci. Nie, gorzej – że średnio lubi się psy. Że lubi się disco polo i głosowało się na tych lub tamtych (w zależności od towarzystwa). Takich rzeczy się po prostu nie mówi, a niektóre rzeczy są wyłączone z krytykowania i przecież wszyscy o tym wiedzą. O tym właściwie wiedziałem, ale zaskoczył mnie poziom tzw. spiny na krytykę, jakiej został poddany Mercedes CL 600.

Nie sądziłem, że ludzie mogą poczuć się aż tak osobiście dotknięci tym, że komuś innemu nie podoba się ten sam samochód co im. Gdybym bowiem uznał, że wszyscy piszący pełne nienawiści komentarze to naprawdę właściciele CL 600 (lub przynajmniej CL-a z jakimkolwiek silnikiem), to by oznaczało, że ten model jest w Polsce niebywale popularny. Co śmieszne, zarówno właściciel auta wypożyczonego do filmu jak i inna osoba, o której też wiem że ma W140, powiedziały że w sumie cieszą się, że ktoś w końcu odważył się opowiedzieć parę słów o wadach tego auta. Do tej pory wszyscy jedynie piali nad nimi z zachwytu, a najgłośniejsze pienia pochodziły oczywiście od tych, którzy z takim autem nigdy nie mieli styczności.

To nie była typowa internetowa burza kałowa na zasadzie „Passat jest najlepszy a inne auta to szmelc” albo „francuskie samochody kupują tylko idioci”.

To było święte oburzenie i profanacja.

Nie spotkałem się do tej pory z takim poziomem spiny. Od dawna piszę o samochodach i wiem, że istnieje koncepcja „obrażenia jakiegoś auta”. Tak jakby tę stertę metalu, plastiku i szkła cokolwiek mogło obrazić. „Szkalowanie samochodu” występuje wtedy, kiedy ktoś ma jakieś auto i komuś innemu się ono nie podoba, więc je krytykuje.

Skrytykowałeś mój wybór motoryzacyjny? Mój, najwspanialszy, jedyny słuszny wybór? To osobista obraza. Spróbujcie napisać coś źle na Mazdę albo Subaru. Zwłaszcza na Subaru. Saabiarzom już przeszło, a alfiści zawsze najgłośniej śmieją się sami z siebie. W tym przypadku mieliśmy jednak do czynienia z oburzeniem ludzi, którzy nawet nie mają takiego auta, raczej o nim marzą. Wszystkim im radzę przejechać się CL 600 – wiem, to może być trudne – i odpowiedzieć sobie na pytanie, czy cokolwiek uzasadnia dwukrotną różnicę w cenie względem sedana z V8.

Film z Mercedesem zebrał do tej pory dwa razy więcej „łapek w dół” na Youtube niż wszystkie moje pozostałe filmy razem wzięte. I nic nie pomogły tłumaczenia, że sam jeżdżę na co dzień Mercedesem z lat 90. Niektórych rzeczy się nie krytykuje i macie to po prostu zapamiętać.

Ale ten Mercedes naprawdę był słaby.

I nie cierpię Pulp Fiction.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać