Wiadomości

Świat: jest w kryzysie. Również świat: AMG +17%, klasa S +40%, Maybach +51%

Wiadomości 07.01.2022 83 interakcje

Świat: jest w kryzysie. Również świat: AMG +17%, klasa S +40%, Maybach +51%

Piotr Barycki
Piotr Barycki07.01.2022
83 interakcje Dołącz do dyskusji

Kiedy ty bałeś się otworzyć rachunek z gazowni, inni wyjeżdżali z salonów swoimi nowymi AMG aż huczało.

Drogi prąd, drogie paliwo, drogi gaz, drogie rowery, drogie samochody, rekordowa inflacja, kryzys na rynku półprzewodników, kryzys na rynku surowców właściwie w każdej branży. I co? I niektórym najwyraźniej ani trochę to nie przeszkadza. Albo wręcz działa w drugą stronę.

Mercedesowi cały ten kryzys odrobinkę zaszkodził.

Bo rok do roku w 2021 sprzedał mniej samochodów niż wcześniej – o równe 5 proc. mniej, co i tak przełożyło się na 2 093 476 nowych egzemplarzy. Przy czym niemiecka firma podaje, że wynikało to głównie z niedoboru półprzewodników, a nie zainteresowania klientów. To miało być nadal spore i po prostu nie udało się go zaspokoić, przez co w ostatnim kwartale 2021 r. sprzedaż spadła o aż 24,7 proc. w porównaniu do tego samego okresu w zeszłym roku. Ciekawostka: największe spadki były w Europie (-11,2 proc.), z czego prawdopodobnie największy w Niemczech (ponad -25 proc.).

W każdym razie – ogółem Mercedes sprzedał w zeszłym roku mniej aut niż wcześniej. Ale…

… najbogatszym najwyraźniej ten cały kryzys niespecjalnie przeszkadza.

Zresztą to pewnie do ich samochodów – co z biznesowego punktu widzenia nie dziwi – trafiały te półprzewodniki, których brakowało dla innych. Przykłady?

Sprzedaż nowej klasy S poszybowała – zresztą słusznie – w górę o aż 40 proc., z czego 1/3 wszystkich zamówień pochodziła z Chin. Klasa G zanotowała rekordowy w historii wynik i rozeszła się w liczbie ponad 41 000 egzemplarzy. Mercedes-AMG? Niemal 146 000 egzemplarzy, czyli prawie 17 proc. na plusie.

I na końcu wisienka na torcie – Maybach, czy raczej Mercedes-Maybach. Pierwsze podejście do jego wskrzeszenia kilkanaście lat temu okazało się kompletną porażką. Dzisiaj – dwa modele Maybacha, czyli klasa S i GLS w odpowiednio podrasowanych wersjach, cieszą się coraz większą popularnością. O ile większą? O równe 50,7 proc. w porównaniu do zeszłego roku, co przełożyło się na 15 730 sztuk dostarczonych do klientów.

Mercedes wręcz podaje, że w Chinach każdego miesiąca sprzedaje się obecnie średnio ponad 900 sztuk Maybachów miesięcznie. Czyli jakieś 30 dziennie. Czyli ponad 1 na godzinę, zakładając, że salony są otwarte przez całą dobę. Tak, nie popisałem się z tymi obliczeniami jakoś przesadnie.

Acha, od premiery sprzedało się też 16 370 EQS-ów. Dla przypomnienia: to auto było sprzedawane od… września zeszłego roku.

Trochę trudno się temu dziwić.

W końcu jeśli Mercedes ma wybór, czy dany podzespół wstawić do Maybacha za milion, czy najbiedniejszej klasy C za 120 000 zł, to wybierze tę pierwszą opcję i na końcu sprzeda mniej, ale raczej na pewno zarobi zdecydowanie więcej. Zresztą taką klasę C czy innego CLS-a bez np. Multibeama ktoś w końcu kupi, a Maybach w biedzie raczej nie wchodzi w grę.

Gorzej, że im dłużej zostanie z nami kryzys, tym ta sytuacja będzie się jeszcze bardziej pogłębiać. W niektórych – nawet popularnych – markach już teraz sytuacja była taka, że niektórych tańszych modeli nie dało się zamówić, albo czas oczekiwania był trudny do zaakceptowania. Można było zamówić droższy model i wtedy nagle termin produkcji i wydania znacząco się skracał. Mamy więc częściowo tutaj odpowiedź na pytanie, co się stało z tanimi samochodami.

Chyba że jesteśmy klientami zainteresowanymi AMG, Maybachem czy inną klasą G – wtedy pewnie nigdy takie pytanie nie pojawiło się w naszych myślach, więc i ta odpowiedź specjalnie nas nie zainteresuje.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać