Klasyki

Ta Lancia właśnie trafiła na moją listę „musisz to kiedyś kupić”

Klasyki 05.05.2020 916 interakcji
Michał Koziar
Michał Koziar 05.05.2020

Ta Lancia właśnie trafiła na moją listę „musisz to kiedyś kupić”

Michał Koziar
Michał Koziar05.05.2020
916 interakcji Dołącz do dyskusji

Klęska urodzaju to bardzo dziwny rodzaj nieszczęścia. Można go zaobserwować np. kiedy masz już na oku wymarzonego włoskiego klasyka, ale w tym samym czasie pojawia się doskonała Lancia Gamma Coupe na sprzedaż. Jest piękna, awaryjna i muszę ją mieć.

W życiu graciarza przychodzi w końcu ten moment, kiedy trzeba powstrzymać się od zakupu kolejnego bezwartościowego złomu i wreszcie pozyskać prawdziwego klasyka. To coś jak popularne zbudowanie domu i zasadzenie drzewa. Właśnie doszedłem do tego punktu w życiu. Mazda „GAY” już zmieniła właściciela, Polonez Bella również wkrótce poszuka nowego domu, a ja postanowiłem kupić sobie wreszcie włoskiego youngtimera. Nie polską parodię konstrukcji ze słonecznej Italii, tylko południowca z krwi i kości. Mam już nawet jedną bardzo ładną sztukę na oku, ale nie będę zapeszał pokazując o które auto chodzi. Niestety, dokładnie w tym samym momencie, w którym umówiłem się na oględziny, nagle pojawiła się ta Lancia Gamma Coupe z 1978 r. Prawie zapłakałem.

Lancia Gamma Coupe – bellissimo rettangolo.

Cybertruck Tesli ma szokującą jak na obecne czasy stylistykę. Ale kilkadziesiąt lat temu niczym by się nie wyróżniał. Druga połowa lat 70. i pierwsza lat 80. były festiwalem samochodów kanciastych do granic możliwości, a Lancia Gamma Coupe jest najlepszym przykładem tego stylu. W 1976 r. zastąpiła model Flavia i była pierwszym samochodem marki wprowadzonym pod skrzydłami Fiata. Ten samochód segmentu premium, w wersji fastback wyglądał dość normalnie, ale odmiana coupe to bezkompromisowy zestaw trójkątów i prostokątów. Idealnie wpasowałby się w pejzaż składający się z prymitywnej grafiki 3D. Taki z kanciastymi palmami i wielkim różowym słońcem.

lancia gamma coupe
Zrzut ekranu z ogłoszenia od pana Leszka.

Nisko poprowadzona, prosta linia dachu idealnie łączy się ze spłaszczoną, pudełkowatą resztą nadwozia. Jedyne obłości to górne wykończenie burt nadwozia. Ciekawa jest klapa bagażnika, zapadająca się w stronę środka nadwozia. Charakteru całości nadają plastikowe i chromowane detale, typowe dla epoki. Charakterystyczne dla tych czasów jest też malowanie dolnych części pojazdu czarną farbą ze strukturą. Miała nie tylko chronić narażone na obicie kamieniami części auta, ale też optycznie wysmuklać jego sylwetkę. To piękne, kanciaste nadwozie zawdzięcza swoją niską linię nieudanemu silnikowi.

Le svolte sono nemiche di Lancia Gamma

Poza podatnością na korozję głównym problemem Lancii Gammy był czterocylindrowy bokser, po raz pierwszy wprowadzony na rynek w tym modelu. Na początku oferowano tylko wariant o pojemności 2,5 litra oraz mocy wynoszącej 142 KM. Wkrótce ze względu na przepisy podatkowe we Włoszech, do oferty dołączyła wersja dwulitrowa, generująca 117 KM. Ta w całości aluminiowa konstrukcja Lancii od początku borykała się z szeregiem niedociągnięć i chorób wieku dziecięcego. Silniki szybko zyskały opinię skomplikowanych i awaryjnych. Najdziwniejszym i jednocześnie bardzo złym rozwiązaniem okazał się napęd wspomagania kierownicy.

lancia gamma coupe
Widząc to wnętrze w głowie słyszę automatycznie Kavinskyego.
Zrzut ekranu z ogłoszenia od pana Leszka.

W bokserze Lancii Gammy pompa nie jest napędzana przez koło pasowe i oddzielny pasek, tylko przez rozrząd. Konkretniej jeden z pasków rozrządu. Pewnie już się domyślacie dlaczego to był zły pomysł. Przy dużym obciążeniu pompy wspomagania czasami dochodziło do przeskoczenia lub zerwania paska. Czyli skręcając maksymalnie koła na postoju można zniszczyć silnik. Proszę o oklaski dla inżynierów Lancii.

La Lancia Gamma Coupé è ancora meglio delle noiose auto tedesche

Pomimo kapryśnej mechaniki niebieska Lancia z Okupu Wielkiego przekonuje mnie swoim pięknym nadwoziem. Na tyle skutecznie, że zapewne pojadę ją obejrzeć, jeśli mój pierwszy wybór włoskiego klasyka nie wypali. Sądząc po zdjęciach opisie jest w bardzo dobrym stanie, a cena wynosząca 22 tys. zł wydaje się być dobra. W końcu to auto, którego wyprodukowano tylko kilka tys. sztuk, a w Polsce jeszcze nigdy jej nie widziałem. Nie szukam samochodu do jazdy na co dzień, a przy eksploatacji weekendowej dziwny silnik nie powinien być aż tak dużym problemem. W dolce vita nie chodzi o nudę i bezawaryjność. Jeśli auto się zepsuje, to masz więcej czasu na wino i śpiew.

lancia gamma coupe
Zrzut ekranu z ogłoszenia od pana Leszka.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać