Testy aut nowych

Kia EV6 na żywo. To najważniejsza premiera marki od czasu pierwszego Cee’da

Testy aut nowych 14.06.2021 225 interakcji
Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk 14.06.2021

Kia EV6 na żywo. To najważniejsza premiera marki od czasu pierwszego Cee’da

Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk14.06.2021
225 interakcji Dołącz do dyskusji

Kia EV6 wygląda jak prototyp, ale lada chwila trafi na rynek. Jakie wrażenie robi najważniejsza premiera marki od lat i najtańsze 500+ KM na rynku?

To była premiera z rozmachem. Dziennikarzy zaproszono do budynku Instytutu Energetyki w warszawskich Morach. To ogromna, bardzo wysoka, mroczna bryła bez okien, wyglądająca jak hangar do przechowywania UFO.

fot. ien.com.pl

Wiele razy widziałem tę budowlę z daleka i za każdym razem zastanawiałem się, co się tam teraz mieści. Teraz już wiem, że na co dzień nic. Od czasu do czasu odbywają się tam koncerty techno (nie ma na to lepszego miejsca w całym mieście, uwierzcie mi – klimat milion), no i można wynająć to gigantyczne, industrialne wnętrze na jakieś wydarzenie.

Na przykład na premierę modelu Kia EV6

kia ev6 premiera

EV6 wygląda trochę jak UFO, więc idealnie pasowało do miejsca. Srebrny egzemplarz wjechał na scenę podczas pokazu świateł i laserów. Można było się poczuć trochę jak na imprezie techno, a trochę jak na koncercie Jeana-Michela Jarre’a. Ale o ile muzyka francuskiego mistrza elektroniki czasami brzmi już trochę przestarzale, o tyle Kia to przybysz z przyszłości.

Nowy model prezentuje się jak samochód koncepcyjny. Na początku nie mogłem uwierzyć, że to już – czyli że wcale nie jestem na pokazie jakiegoś prototypu, a wozu, do którego wystarczy doczepić normalne tablice rejestracyjne i gotowe, można wyjechać na drogi.

Szczególne wrażenie robią tył i bok

Czy Kia EV6 jest crossoverem? Przedstawiciele marki używali takiego słowa na prezentacji, ale to nie jest typowy konkurent Qashqaia czy XC40. Słyszę tu echa nadwozi coupe, sedan, fastback, hatchback, liftback i jeszcze kilku innych dziwnych połączeń. Trochę tak, jakby prezesi Kii na pytanie „jakie nadwozie sobie życzycie?” odpowiedzieli „tak”. Efekt: kontrowersyjny jak pizza z ananasem, czyli moja ulubiona.

kia ev6 premiera

Z boku „koncepcyjnego” klimatu dodaje brak widocznych klamek. Wysuwają się po wciśnięciu przycisku na pilocie, da się je też po prostu nacisnąć. Zwróćcie uwagę, jak duży jest rozstaw osi i jak małe są zwisy tego wozu. W liczbach: rozstaw wynosi 2900 mm, a długość nadwozia to 4680 mm. EV6 zajmuje więcej miejsca na parkingu niż Sportage, ale mniej niż Sorento. Na taki, a nie inny układ, pozwoliło zastosowanie nowej platformy, od początku pomyślanej wyłącznie pod kątem modeli elektrycznych.

Kia EV6 to pierwszy „elektryk” marki, który nie ma klasycznego odpowiednika

To nie jest wóz spalinowy przerobiony na elektryczny, więc dało się lepiej wykorzystać przestrzeń i usunąć niektóre cechy i wady aut na benzynę. Z tyłu nie ma tunelu, z przodu maska jest krótka, a pod nią kryje się dodatkowy bagażnik.

Wróćmy do wyglądu. Tylna część EV6 to festiwal czerwonej listwy świetlnej z dynamicznymi kierunkowskazami umieszczonymi trochę niżej. Wydaje się, że tam już nie ma świateł, ale po ruszeniu dźwigienki za kierownicą zaczyna się pokaz.

Ciekawa jest też tylna szyba pozbawiona wycieraczki. Zamiast niej zadbano o odpowiedni spojler na górze. Podobno ma tak kierować strumień powietrza, by spychał krople wody. Wszystko dobrze, dopóki auto będzie w ruchu…

Na początku myślałem, że najsłabszym punktem EV6 jest przód

W porównaniu z resztą nadwozia, front elektrycznej Kii jest wymyślony dość spokojnie i zachowawczo. Nie ma wielkiego grilla ani dziwacznych świateł. Myślałem, że to błąd i że jest zbyt nudno, ale potem wpadłem na to, że Kia EV6 z przodu przypomina mi japońskie auta z lat 90. Ma coś z Toyoty Sery, coś z Nissanów S14 i S15 i odrobinę (ale naprawdę niedużo) z Hondy Prelude. Więc właściwie to jest fajny.

Dodajmy do tego wszystkiego matowy lakier, którym pokryto pokazowy samochód (i który będzie oferowany bez dopłaty, tak samo jak m.in. żółty). Otrzymamy idealną receptę na wóz, za którym każdy się obejrzy, a dzieci będą go wskazywać palcami. „Co to za marka, tato?” – zapytają, a większość odpowiadających wcale nie wpadnie na to, że minęła ich Kia.

Wejdźmy do środka

Wygląd tego wozu rozpalił we mnie nadzieje na to, że znajdę tu drzwi otwierane do góry w stylu Toyoty Sery. Niestety, miejsce w środku zajmuje się w rozczarowująco zwyczajny sposób. Kokpit też jest mniej kosmiczny niż karoseria, ale to chyba dobrze. Gdyby ekipa stylistów projektujących deskę rozdzielczą ścigała się na nowoczesność z tymi od nadwozia, ekran systemu multimedialnego byłby na sufcie, zamiast kierunkowskazów znalazłbym laserowe pistolety, a kierownicę zastąpiłby czytnik myśli.

Zamiast tego, mamy po prostu dwa ekrany dość zgrabnie połączone ze sobą. Są też: okrągły wybierak przełożeń i dotykowe przełączniki kierujące do różnych zakamarków menu. Do tego dwuramienna kierownica (całkiem zgrabna i odpowiednio gruba) oraz trochę  przycisków i pokręteł – odrobinę więcej niż przewidziano w normie „moda roku 2021”.

Słowem, wnętrze EV6 to wystawa obecnych trendów

Nie wiem tylko, czy nadal modne jest tworzywo piano black. Mam wrażenie, a także szczerą nadzieję, że już nie, bo go nie lubię. Lubią go niestety projektanci Kii i to od lat. Nie poskąpili błyszczących, czarnych plastików również w EV6. Oznacza to tłuste ślady palców i rysy w pięć minut po wyjechaniu wozem z salonu.

Co jeszcze zauważyłem? Miejsca z tyłu jest mnóstwo, nawet gdy za kierownicą rozsiądzie się ktoś wysoki. Wadą jest tylko brak możliwości wsunięcia stóp pod fotele. Wielki plus za brak tunelu środkowego.

Siedzenia z przodu są obszerne i robią wrażenie wygodnych, choć kilkuminutowe oglądanie to trochę za mało, by móc to ocenić. EV6 ma wyświetlacz head-up. „Z rozszerzoną rzeczywistością” – dopowiedział przedstawiciel Kii. Inne nowości, którymi marka lubi się chwalić, to m.in. zaawansowane automatyczne parkowanie z użyciem pilota (można stać obok auta i robić wrażenie na znajomych), zestaw audio ze znaczkiem Meridian, trzy różne melodie „wirtualnego dźwięku”, czyli udawanego odgłosu silnika, a także funkcja „samochód jako powerbank”.

To oznacza, że Kia może naładować komputer

Samochód elektryczny kojarzy się z problemami z ładowaniem, ale akurat ten może niektóre z nich rozwiązać. To znaczy, że jeśli chcecie np. rozbić obóz na pustkowiu i obejrzeć mecz na rzutniku, ale w okolicy nie ma gniazdka, EV6 posłuży za jedno z nich. Takie sytuacje zdarzają się przecież regularnie w pięknym świecie pięknych ludzi z reklam aut elektrycznych!

Oczywiście, są też bardziej realistyczne zastosowania tej funkcji, takie jak wspomniane ładowanie komputera albo ratowanie kierowcy innego wozu elektrycznego. Kia EV6 może przekazać część swojej energii innemu autu, gdy tamto np. utknie na poboczu z zasięgiem 0 km.

Na szczęście, Kia będzie miała co oddawać

To oznacza, że zasięg tego wozu będzie po prostu duży. W zależności od wersji, wyniesie nawet 510 km (odmiana RWD 225 KM). Wariantów do wyboru będzie kilka. Najsłabszy to tylnonapędowe 170 KM, na środku cennika stoi 325 KM AWD, a na szczycie: 585-konna Kia EV6 GT. Osiąga 100 km/h w 3,5 s, maksymalnie pojedzie 260 km/h, a jej zasięg to 400 km.

kia ev6 premiera

Najtańsza Kia EV6 kosztuje 179 900 zł, ale najciekawsza jest cena wersji GT. Potwornie szybki wóz (powtórzę: TRZY I PÓŁ SEKUNDY DO SETKI), grający w tej samej lidze osiągów, co Porsche Taycan, kosztuje 281 900 zł, czyli tylko trochę więcej niż komplet kół, indywidualny lakier i pakiet karbonowych wykończeń do Taycana. W kategorii „cena a wgniatanie w fotel”, Kia wypada świetnie.

Czy Kia EV6 będzie sukcesem na miarę Ceeda?

Ludzie z Kii powtarzali, że premiera tego wozu to wydarzenie na miarę debiutu pierwszego Cee’da (wtedy pisanego jeszcze z apostrofem), który odmienił postrzeganie marki w Europie, no i stał się hitem sprzedaży. Dziś aktualny, bezapostrofowy Ceed sprzedaje się w Polsce lepiej od Golfa, Focusa i Astry.

Z EV6 wiążą się duże oczekiwania. Mówi się o „nowym początku” i wielkich planach rozwoju gamy aut elektrycznych. Na pierwszy rzut oka wykonany w klimatycznej hali, wydaje mi się, że Kia EV6 ma sporo argumentów, by zdobyć popularność w swoim segmencie nie tylko w Norwegii, która kocha wszystkie nowe „elektryki”. Jest kosmicznie, ale ładnie stylizowana, szybka i ma niezłą cenę.

kia ev6 premiera

A jak jeździ?

Przestraszyliście się, że ten tekst jeszcze się nie kończy, bo teraz nastąpi rozległy opis wrażeń z jazdy? Niestety, nic z tego, bo laserowy pokaz był pokazem statycznym. Dlatego odpowiedzi na najważniejsze pytania jeszcze nie znam. Ale jestem dobrej myśli i czekam.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać