Wiadomości

Pouczenie to podobno dobra kara za przekroczenie prędkości. To ostatnia opinia szefa MSWiA

Wiadomości 19.03.2019 49 interakcji
Grzegorz Karczmarz
Grzegorz Karczmarz 19.03.2019

Pouczenie to podobno dobra kara za przekroczenie prędkości. To ostatnia opinia szefa MSWiA

Grzegorz Karczmarz
Grzegorz Karczmarz19.03.2019
49 interakcji Dołącz do dyskusji

Kierowca BMW przekroczył prędkość o 48 km/h na drodze do Opola. Policjanci okazali się bardzo uprzejmi i ukarali go pouczeniem. Mógł dostać 400 zł mandatu i 8 pkt karnych, ale kontrolujący widocznie zobaczyli kto siedzi na tylnym siedzeniu.

Był to Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji, ich zwierzchnik – Joachim Brudziński, który twierdzi, że kierowcę ukarano tak jak należało.

Kierowcy Służby Ochrony Państwa (SOP) nie mają ostatnio dobrej passy. Dość często uczestniczą w wypadkach. Kolejne doniesienia prasowe muszą być już męczące dla funkcjonariuszy SOP i ich zwierzchników. Dlatego swoją konferencję w Opolu Joachim Brudziński – szef MSWiA, rozpoczął od rozbrajania bomby i błyskawicznie zatwittował.

Od razu poinformował, że wiozący go kierowca przekroczył dozwoloną prędkość. Wyraził skruchę i pogratulował komendantowi lokalnej Policji skutecznego działania. Wedle opinii szefa MSWiA zatrzymujący go funkcjonariusze zachowali się wzorowo i nie odpuścili kierowcy mimo, że wiózł ministra. Pochwałę usłyszał komendat z Kluczoborka.

Panie komendancie, na pana ręce wyrazy uznania i szacunku dla podległych panu funkcjonariuszy policji, którzy w sposób profesjonalny i odpowiedzialny dostrzegli zbyt prędko poruszający się samochód. Mam nadzieję, że również będzie okazja, aby tych funkcjonariuszy wynagrodzić za to, że robią dobrze swoją robotę.

Tylko, że kierowca SOP nawet nie dostał mandatu. Dostał pouczenie.

Tu rodzi się filozoficzne pytanie. Czy gdyby kierowca dostał maksymalny przewidziany taryfikatorem wymiar kary, tj. 8 punktów karnych i wysoki mandat, to ta ich wychwalana robota zrobiłaby się jeszcze lepsza, czy wręcz przeciwnie, stałaby się gorsza? Tego się nie dowiemy i możemy tylko domniemywać, że pasażer z tylnego siedzenia wywarł na policjantach z drogówki dużo większe wrażenie niż to deklaruje. I nie on jeden oślepia ich swych blaskiem.

Celebryci nie dostają mandatów

To taka nasza polska tradycja. Ministrowie, piosenkarze, kierowcy rajdowi, czy zwykli celebryci bez żadnego osobistych właściwości. Wszystkie rozpoznawalne osoby mogą liczyć na ulgowe traktowanie. Ja też chcę być znany, a mojej twarzy nie rozpoznawał przez wiele lat nawet mój osiedlowy stróż. Za każdym razem musiałem tłumaczyć się przed szlabanem. Ci sławni pewnie nie muszą się nawet odzywać, by nie dostać mandatu.

W wywiadach telewizyjnych z kierowcami rajdowymi standardem jest pytanie, czy płaci dużo mandatów. Zarówno pytający, jak i pytany, uśmiechają się przy tym głupkowato, nawet nie trzeba słuchać odpowiedzi.

Nie trzeba być kierowcą rajdowym, wystarczy być znanym. Wiele aktorek opowiada w wywiadach, że od mandatów ratowały je często maślane oczy. Jesteś znany i lubisz szybko jeździć, Policja na pewno jest w stanie Ci wiele wybaczyć. 

Słynny jest przypadek Kuby Wojewódzkiego. Wedle jego instagramowej relacji, odpuszczono mu mandat za zbyt szybką jazdę Lamborghini Aventador. Funkcjonariusze, którzy go zatrzymali mieli potraktować go łagodnie w zamian za wspólne zdjęcie. Fotografia powstała, los mandatu jednak nie jest znany, gdyż mógł być wystawiony już po zatrzymaniu na drodze.

Skrucha jest dobrze widziana

Czasy się jednak trochę zmieniają. Osoby znane już tak chętnie ulgami w mandatach się nie chwalą. W dobrym tonie jest teraz potępiać własne zachowanie. Miejmy nadzieję, że każdy akt skruchy wypływa z głębi serca.

Minister Brudziński szybko zadeklarował, że wpłaci 500 złotych na Fundację „Nadzieja” Osób Poszkodowanych w Wypadkach Drogowych. Słowa dotrzymał i już następnego dnia opublikował potwierdzenie rzeczonego przelewu.

To szlachetny gest, ale tworzy precedens. Przy obecnym tempie zdarzeń z samochodami SOP, wpływy z dobrowolnych datków od funkcjonariuszy publicznych mogą przekroczyć te z 1% podatku. Sama wpłata zaś, nie musi towarzyszyć zmianie sposobu myślenia, gdzie nadmierną prędkość przykrywa się mrugnięciem oka.

Ministrowi podpowiadamy, że nazywanie dwukrotnego przekroczenia dopuszczalnej prędkości odrobinę zbyt ciężką nogą, nie do końca pasuje do deklarowanej przez niego skruchy. Podobnie jak nazywanie dobrą robotą pouczenia, w sytuacji, gdy każdy anonimowy obywatel dostałby mandat.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie