Ciekawostki

Zapowiada się golenie użytkowników aut marki Tesla. Haker znalazł wskazówki, że będzie abonament

Ciekawostki 18.11.2023 35 interakcji

Zapowiada się golenie użytkowników aut marki Tesla. Haker znalazł wskazówki, że będzie abonament

35 interakcji Dołącz do dyskusji

Ach ta Tesla. Firma zaczynała od sprzedawania samochodów z darmowym ładowaniem na firmowych Superchargerach, aby w ciągu kilku lat uciąć ten dostęp, a od 2020 roku brać dodatkowe opłaty za wyposażenie zamontowane w pojeździe. Teraz przyszedł czas na abonament.

Trzy lata temu Tesla proponowała klientom ogrzewanie tylnej kanapy za 300 dolarów w Modelu 3 Standard Range oraz Standard Range+. Było zgorszenie, potem było hakowanie (dokonane przez niemiecki uniwersytet!), ale ostatecznie temat ucichł i można powiedzieć, że Tesli się upiekło. Musk to jednak potrafi w marketing, bo internetowy ściek za wyciskanie od klientów opłat za rzeczy zainstalowane w autach, spłynął na BMW. Niemcy z Monachium zostali winni i teraz cała reszta może już swobodnie wprowadzać subskrypcje. Niedawno pisało o tym Audi, a dziś okazuje się, że Tesla prawdopodobnie wraca z podobnym pomysłem na „abo”.

Na trop abonamentowych pomysłów Tesli wpadł pewien haker znany z tego, że lubi bawić się oprogramowaniem amerykańskich elektryków. Portal Teslarati podaje, że Greentheonly ma na swoim koncie wiele ciekawych odkryć, a teraz dogrzebał się do kodu sugerującego, że w nowych Teslach będą funkcje na abonament. Konkretnie chodzi o to, że firma zrobiła sobie w oprogramowaniu na 2024 r. możliwość umieszczenia ogrzewanych foteli i podgrzewanych wycieraczek za tzw. paywallem. Zdaniem hakera te funkcje miałyby dotyczyć nowych aut serii Model 3 oraz Model Y.

Tesla otrzyma ogrzewane siedzenia i podgrzewane wycieraczki na abonament?

W teorii brzmi to jak coś wspaniałego – latem nie trzeba płacić. Wspaniałość tego rozwiązania kończy się, gdy uświadomimy sobie, że za grzałki oraz instalacje zapłaciliśmy już raz, kupując auto. Przecież te graty są cały czas w nim zamontowane, i tylko wielki brat odcina nam dostęp. To byłoby fair pod warunkiem, że kupując Teslę, można by było podjąć decyzję, co się chce na pokładzie, a co w abonamencie. Na tej podstawie powinna być kalkulowana cena zakupu. Na przykład:

Klimatyzację chcę mieć na zawsze – to zapłacę od razu. Z kolei podgrzewanie foteli może się nie przydać. Odejmijcie mi to od ceny, ale zostawcie maty i może sobie kiedyś wykupię. 

Gdyby producenci sprzedawali subskrypcje w taki sposób, to proszę bardzo. Niestety, póki co abonamenty mają bardzo zły PR i każde ogłoszenie subskrypcji wybrzmiewa jak skok na kasę. Ale spokojnie – Eldorado dla producentów się skończyło, a place przy salonach znowu zapełniają się autami, na które nie ma kupców. Klient znowu zaczyna mieć coś do powiedzenia, a głosy z tej strony barykady są bardzo jednogłośne – subskrypcje to zło, nawet jeśli jest to Tesla na abonament.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać