Przegląd rynku / Samochody używane

W podróż służbową lub na wakacje z rodziną. Używany Ford Mondeo Mk4/Mk5 kombi – przegląd ofert

Przegląd rynku / Samochody używane 04.05.2021 96 interakcji
Piotr Szary
Piotr Szary 04.05.2021

W podróż służbową lub na wakacje z rodziną. Używany Ford Mondeo Mk4/Mk5 kombi – przegląd ofert

Piotr Szary
Piotr Szary04.05.2021
96 interakcji Dołącz do dyskusji

Wygodne i praktyczne nadwozie, dobre prowadzenie i spora oferta rynkowa – to wszystko zapewnia Ford Mondeo kombi ostatnich dwóch generacji – Mk4 i Mk5. Sprawdzamy, ile trzeba wydać na takie auta.

Obok Volkswagena Passata, Opla Insigni czy Skody Superb, Ford Mondeo bieżącej (którą będę w tekście oznaczać jako Mk5) i poprzedniej (Mk4) generacji to jeden z najbardziej poszukiwanych na rynku wtórnym samochodów klasy średniej nie-premium – a przy tym całkiem dopracowany i o dobrym stosunku ceny do tego, co auto oferuje. W związku z powyższym, zapraszam na przegląd rynku w którym sprawdzimy, ile trzeba przeznaczyć na zakup Mondeo w nadwoziu kombi.

Pozostałe kryteria są następujące: dowolny silnik, auto nieuszkodzone i z kierownicą po lewej stronie, a ogłoszenie musi zawierać zdjęcia pojazdu. Na Otomoto zaznaczyłem też wyszukiwanie tylko aut zarejestrowanych w Polsce (na OLX-ie niestety się nie da), przy czym nie będziemy się upierać, by samochód od nowości był w kraju. Wszystko jasne? To jedziemy.

Spójrzmy najpierw na liczby

Zacznijmy od Mondeo Mk4. Na Otomoto ogłoszeń spełniających powyższe kryteria mamy 352, a na OLX – 251, przy czym oczywiście część aut widnieje na obu platformach sprzedażowych. Diesli jest znacznie więcej, co przynajmniej częściowo wynika z faktu, że Mondeo to faktycznie popularny wybór do pokonywania długich tras – na Otomoto ropniaków w chwili pisania tekstu jest 276 (co daje 78 proc.), a na OLX – 211 (84 proc.).

W przypadku Forda Mondeo Mk5 kombi statystyki przedstawiają się następująco: na Otomoto jest 228 aut (pomijam egzemplarz podemonstracyjny z 1200 km przebiegu), z czego diesle zamontowano w 194 samochodach (85 proc.). OLX tym razem zapewnia nam zaledwie 23 ogłoszenia, spośród których diesli dotyczą… 22 oferty (prawie 96 proc.).

Jak widać bardzo wyraźnie, Fordy Mondeo z silnikami benzynowymi to nisza. Ale ponieważ tak się składa, że robi mi się niedobrze, gdy widzę kolejny przegląd aut segmentu D gdzie zwraca się uwagę wyłącznie na diesle, to spróbujemy zwrócić uwagę, czy da się kupić też jakiegoś sensownego benzyniaka.

Najtańsze z najtańszych – Ford Mondeo Mk4 kombi do 10 tys. zł

Nie sądziłem, że ceny tych aut spadły już do tego poziomu, a tu proszę. Najtańszym widocznym w ogłoszeniach egzemplarzem jest to srebrne kombi od pana Romana. Auto kosztuje 7200 zł, ma 100-konny silnik 1.8 TDCi, 420 tys. km przebiegu i skromne wyposażenie. Opis jest raczej lakoniczny, ale nie informuje o żadnych problemach z pojazdem. O problemach mechanicznych i lakierniczych informuje natomiast opis droższego o 700 zł egzemplarza ze 140-konnym silnikiem 2.0 TDCi i ze znacznie lepszym wyposażeniem, ale właściciel zapewnia, że Mondeo jest sprawne i jeździ. Przebieg – niemal identyczny, 417 tys. km.

Ford Mondeo Mk4 kombi
Zdjęcie pobrane z ogłoszenia zgodnie z prawem dopuszczalnego cytatu. Fot. Roman

W grupie do 10 tys. zł są jeszcze trzy auta – wszystkie z dieslami 2.0. Najmniej zachęcająco wygląda sprowadzony przez pana Bolesława „desel” – spodziewam się, że to się wymawia z niemieckiego, przez Z. Ale że auto i tak nie jest u nas zarejestrowane, to w zamian można obejrzeć kolejne dwa srebrne kombi – pierwsze jest z 2007 r., kosztuje 8500 zł i ma 466 tys. km przebiegu, a drugie – o rok nowsze, o 1400 zł droższe i ze stanem licznika niższym o blisko 150 tys. km.

Ford Mondeo Mk4 kombi
Zdjęcie pobrane z ogłoszenia zgodnie z prawem dopuszczalnego cytatu. Fot. Darek

Ford Mondeo Mk4 kombi za 10-20 tys. zł

W tym przedziale jest już w czym wybierać, poza tym to właśnie przy tych kwotach zaczynają się pojawiać oferty z samochodami benzynowymi – najtańszy z nich to kombi z 2007 r. w dobrze wyposażonej wersji Ghia, z przebiegiem 250 tys. km. Auto ma nawet nowy zestaw sprzęgła, pewien problem może natomiast stanowić fakt, że mowa o silniku 1.6, i to w najsłabszej, 110-konnej wersji. Pod względem trwałości silnikom tym niewiele można zarzucić, ale to propozycja raczej dla spokojnych kierowców. Cena? 12900 zł.

Ford Mondeo Mk4 kombi
Zdjęcie pobrane z ogłoszenia zgodnie z prawem dopuszczalnego cytatu. Fot. ZGL

Za najtańszy egzemplarz z zupełnie wystarczającym silnikiem dwulitrowym sprzedający życzy sobie 14500 zł, ale auto wygląda na dość zmęczone życiem – niby ma prawo przy 350 tys. km przebiegu, ale niektóre egzemplarze o większym nalocie wyglądają jednak lepiej. Potencjalną zaletą może być natomiast jasne wnętrze. Generalnie jednak Mondeo Mk4 kombi z benzynowym 2.0 lepiej szukać, gdy dołoży się kilka tysięcy złotych – w rozpatrywanym przedziale cenowym niezłe wrażenie robi np. sprowadzony w 2019 r. ze Szwecji czarny Ford za 18400 zł czy też niebieski egzemplarz z niebieską deską rozdzielczą (której, o ile mi wiadomo, po liftingu już nie było) za 16500 zł.

Zdjęcie pobrane z ogłoszenia zgodnie z prawem dopuszczalnego cytatu. Fot. Mariusz

Z ciekawostek: do kategorii do 20 tys. zł załapał się nawet jeden egzemplarz Mondeo Mk4 z silnikiem 2.5 turbo. Szkoda, że auto jest białe, ale poza tym – i poza wgniecioną maską – nie wygląda źle.

No a diesle od 10 do 20 tys. zł?

Państwo się nie przejmują, o dieslach też pamiętam. O dziwo pojawiają się tu już egzemplarze po liftingu, choć raczej powyżej 18 tys. zł. Ale na upartego można coś znaleźć taniej – np. tutaj czy tutaj. Tyle że te tańsze oferty to diesle 1.8 oraz słabowity 1.6, a nie pożądane 2.0.

Mimo wszystko, ofert z autami sprzed modernizacji jest znacznie więcej, co zresztą nie jest wielkim problemem, bo Ford Mondeo Mk4 nie miał jakichś szczególnie istotnych „chorób wieku dziecięcego” – największą wadą w porównaniu do nowszych aut jest chyba srebrne wykończenie konsoli centralnej (nie dotyczy wersji Ghia i Titanium), które niezbyt dobrze znosi próbę czasu.

Ford Mondeo Mk4 kombi
Zdjęcie pobrane z ogłoszenia zgodnie z prawem dopuszczalnego cytatu. Fot. Łukasz

Do 20 tys. zł można już trochę powybrzydzać, byle nie za bardzo – bo większa część ogłoszeń i tak dotyczy srebrnych lub ewentualnie czarnych kombi. W przypadku aut dobrze wyposażonych nie jest to może nad wyraz duży problem, ale przy pozostałych… W każdym razie, da się już dorwać nie tylko auta w kolorze strażackiej czerwieni, ale także coś pistacjowego czy błękitnego. Ten też jest ładny. Silniki to już często 2.0 TDCi w różnych wersjach mocy (na ogół 140 KM, ale najsłabsze mają 115 KM), ale zdarzają się też oczywiście 1.6 i 1.8. Warto uważnie oglądać zdjęcia, bo zdarzają się takie kwiatki jak np. samochód z automatyczną klimatyzacją, ale bez skórzanego wykończenia kierownicy. Przebiegi to w zdecydowanej większości przypadków wartości rzędu 250-300 tys. km, ale regularnie zdarzają się większe.

Ford Mondeo Mk4 kombi
Zdjęcie pobrane z ogłoszenia zgodnie z prawem dopuszczalnego cytatu. Fot. Auto-Karboś

Od 20 do 40 tys. zł – mnóstwo Mk4, kilka Mk5

To sprawia, że trzeba się nieco zastanowić nad zakupem. Za 25-35 tys. zł mamy już bowiem naprawdę bardzo ładne, często poliftowe i co najmniej przyzwoicie wyposażone Mk4, nie ma problemu by za tyle kupić ostatni rocznik – 2014. Można też poszukać 175- lub 200-konnej wersji 2.2 TDCi lub turbodoładowanych wersji benzynowych: 1.6 i 2.0 EcoBoost. Choć tak po prawdzie, to te dwie ostatnie akurat w Mondeo Mk4 jakieś rewelacyjne pod względem trwałości nie są, więc jeśli komuś tyle mocy (160-240 KM) niepotrzebne, to niech szuka wolnossącego 2.0. A jeśli potrzebne – cóż, wtedy można się rozejrzeć za modelem 2.5T, ale oferowano go tylko przed liftingiem.

Ford Mondeo Mk4 kombi
Zdjęcie pobrane z ogłoszenia zgodnie z prawem dopuszczalnego cytatu. Fot. Paweł

Jak natomiast wygląda sprawa z Mondeo Mk5? Powiedziałbym, że słabo: najtańsze wydaje się być auto za 31500 zł, ale okazuje się, że to cena netto (wybaczcie, nawet nie będę linkować). Drugie – za 32900 zł – to bardzo ciekawy egzemplarz, który jest sprowadzony z Danii od pierwszego właściciela, ale ma niemieckie tablice rejestracyjne. No ale dobra, miały być egzemplarze zarejestrowane w Polsce, szukamy dalej. I wreszcie jest: za 37700 zł, srebrne kombi ze 115-konnym 1.6 TDCi. Szału nie ma, ale chociaż system multimedialny z nawigacją jest obecny. Do 40 tys. zł łapią się jeszcze tylko dwa auta – jedno to też diesel 1.6, ale w drugim mamy już pożądaną, 150-konną jednostkę 2.0 TDCi. Wszystkie te 3 auta są z 2015 r., więc różnica względem najnowszych Mk4 jest niewielka.

Zdjęcie pobrane z ogłoszenia zgodnie z prawem dopuszczalnego cytatu. Fot. Piotr

Powyżej 40 tys. zł – kilka Mk4, mnóstwo Mk5

W przypadku starszej generacji nie ma już co liczyć na auta benzynowe – wszystkie oferty to diesle 2.0 lub 2.2. Ujęła mnie pisownia „Ford Monde 2,2 Tytanium S, 200KM, ventyle, vebasto, radar” w przypadku tego ogłoszenia – o dziwo ten styl nie jest kontynuowany we właściwym opisie. Tak czy owak, egzemplarz bardzo ładny, jeździłbym.

Ford Mondeo Mk4 kombi
Zdjęcie pobrane z ogłoszenia zgodnie z prawem dopuszczalnego cytatu. Fot. Kamil

Poza tym kategoria powyżej 40 tys. zł to już królestwo Mondeo Mk5, ale żeby kupić dobrze wyposażony egzemplarz, wcale nie trzeba dokładać jakichś kroci. Przykładowo, adaptacyjne reflektory LED są często spotykanym dodatkiem (choć jest też auto, które według właściciela ma biksenony), wiele aut to dobrze wyposażone modele Titanium. Sprawia to, że nie bardzo jest powód, by interesować się samochodami w gorszej specyfikacji – chyba, że są w naprawdę idealnym stanie (i nie planuje się jeździć w nocy, podobno seryjne reflektory halogenowe nie grzeszą skutecznością).

Zdjęcie pobrane z ogłoszenia zgodnie z prawem dopuszczalnego cytatu. Fot. Юрий

W przeciwieństwie do Mk4, w Mk5 można się już nieco poważniej interesować turbodoładowanymi silnikami benzynowymi (zresztą innych w gamie nie było, jeśli pominąć wariant hybrydowy), choć raczej 160- lub 165-konnym 1.5 niż jednostką dwulitrową (nadal miewa problemy z poważnymi awariami, wliczając w to uszkodzenia tłoków). Podstawowa jednostka benzynowa, 125-konny, 3-cylindrowy silnik 1.0 EcoBoost, na naszym rynku wtórnym nie występuje – i dobrze.

Zdjęcie pobrane z ogłoszenia zgodnie z prawem dopuszczalnego cytatu. Fot. EPP GROUP

Zupełnie nie warto zawracać sobie głowy poszukiwaniem za wszelką cenę aut po liftingu (2019 r.), chyba że komuś BARDZO zależy na innym przednim zderzaku i nowych tylnych lampach – przy czym owe lampy akurat w kombi były montowane już odrobinę wcześniej, jeszcze przed liftingiem. No i bazowe warianty po lifcie nie mają odtwarzacza CD – fani krążków muszą szukać czegoś z radioodtwarzaczem Sony lub… starszych aut.

Zdjęcie pobrane z ogłoszenia zgodnie z prawem dopuszczalnego cytatu. Fot. Ford Bemo Motors

Vignale, AWD i hybryda

Ford Mondeo Mk5 ma nad Mk4 istotną zaletę – chodzi o wersje, które nie miały odpowiedników w starszym modelu. Vignale to najlepiej wyposażony wariant, który w zamyśle miał podbierać klientów markom premium – niezbyt się to udało, ale wykończenie wnętrza faktycznie jest bez porównania lepsze niż w innych wersjach. Ceny takich aut są dość wysokie i startują od niespełna 70 tys. zł za rocznik 2016. Vignale nie oferowano ze słabszymi dieslami oraz benzynowymi silnikami 1.0 i 1.5 EcoBoost.

Zdjęcie pobrane z ogłoszenia zgodnie z prawem dopuszczalnego cytatu. Fot. CITYCAR

Napęd na obie osie to rzadkość w Mondeo Mk5 – stosowano go, o ile dobrze pamiętam, tylko w jednym lub dwóch dieslach. Ciekawa, ale i niszowa propozycja. Ceny w tym przypadku są normalniejsze niż przy Vignale i wynoszą z grubsza tyle co przy autach z napędem na jedną oś. Polecam uwadze ten pomidorowy egzemplarz – nie wygląda mi to na często spotykany kolor w Mondeo Mk5.

Zdjęcie pobrane z ogłoszenia zgodnie z prawem dopuszczalnego cytatu. Fot. DM AUTA 4×4

Ostatnia ciekawostka to hybryda, której popularność wydaje się być ujemna, choć do produkcji ten wariant trafił już w 2014 r. Brak należytej promocji i oferowanie klientom wyłącznie sedana z ultra-niepraktycznym bagażnikiem walnie się do tego przyczyniły. Hybrydowe kombi pojawiło się dopiero w 2019 r., więc siłą rzeczy jest jeszcze rzadsze. Na Otomoto jest tylko ok. 10 aut spełniających kryteria (tzn. mają nadwozie kombi), np. taki egzemplarz za 85 tys. zł czy taki za 105 tys. zł, spora część tych ofert to samochody demonstracyjne dealerów za 125 tys. zł i więcej.

Zdjęcie pobrane z ogłoszenia zgodnie z prawem dopuszczalnego cytatu. Fot. OLCAR Piotr Klimczak

Od 7 do ponad 130 tys. zł

Rozstrzał cen – biorąc pod uwagę, że oba modele korzystają z tej samej platformy – jest spory, cieszy natomiast przyzwoita jakość oferty rynkowej. Czy interesuje nas Ford Mondeo Mk4 kombi, czy jego nowszy brat – są spore szanse, że upolujemy coś na miarę własnych potrzeb. Przynajmniej dopóty, dopóki szukamy diesla – auta z silnikami benzynowymi są daleko mniej popularne. Może się jednak okazać, że większym wyzwaniem będzie po prostu wyszukanie auta w odpowiednim kolorze.

No chyba że chcecie auto srebrne lub czarne – wtedy problemu nie będzie żadnego.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać