Klasyki

Pierwszy SUV Ferrari już w sprzedaży. Nie jest to jednak do końca to, czego wszyscy się spodziewali

Klasyki 22.03.2019 46 interakcji
Michał Koziar
Michał Koziar 22.03.2019

Pierwszy SUV Ferrari już w sprzedaży. Nie jest to jednak do końca to, czego wszyscy się spodziewali

Michał Koziar
Michał Koziar22.03.2019
46 interakcji Dołącz do dyskusji

SUV od Ferrari – te słowa elektryzują fanów motoryzacji. Informacja, że firma z Maranello w końcu się ugięła i powstanie konkurent Urusa wzbudziła liczne kontrowersje. Tymczasem w Niemczech można już kupić pierwszego SUV-a Ferrari.

Nie jest to jednak wspomniana nowa konstrukcja. Zielony SUV pochodzi z 1971 r., a dokładniej wtedy prawdopodobnie zakończono jego przeróbkę. Pojazd nosi nazwę Jerrari i jest krzyżówką Jeepa Wagoneera oraz Ferrari 365 GT. Historia jego powstania mogłaby służyć do ilustrowania słów „kto bogatemu zabroni”.

Nie przyszła góra do Mahometa, Mahomet przyszedł do góry.

W latach 60. kolekcjoner samochodów i biznesmen William Harrah złożył Enzo Ferrari nietypową wizytę. W czasie jej trwania próbował przekonać szefa firmy z Maranello by wyprodukował dla niego kombi z napędem 4×4. Enzo się nie zgodził, więc zdenerwowany Amerykanin postanowił pokazać mu potęgę wolności rodem ze Stanów Zjednoczonych.

Kupił Jeepa Wagoneera i Ferrari 365 GT, a następnie zlecił połączenie ich w jedność. Tak narodziło się Jerrari, czyli pierwsze Ferrari SUV. A przynajmniej byłoby nim, gdyby wtedy używano określenia SUV. Przód tego dziwoląga to przeszczep z 365 GT, zaś reszta nadwozia to nadal Wagoneer. Pod maskę trafił silnik V12 z Ferrari o pojemności 4.4 litra. Zwieńczeniem projektu były wykonane na zamówienie oznaczenia Jerrari. Patrząc na nie można odnieść wrażenie, że Harrah nadal żywił pewną urazę do Enzo Ferrari.

ferrari suv
Harrah chyba sam rysował to logo. Źródło: Ebay.de

Konstrukcja została udostępniona dziennikarzom magazynu Road & Track, którym udało się rozpędzić Jerrari do 209 km/h, o czym napisali w artykule z 1971 r.

Tym razem to naprawdę jedyny taki zobacz.

Pojazd służył Harrahowi do wożenia gości między jego kasynami w Reno i nad jeziorem Tahoe. Potem został sprzedany i kilka razy zmieniał właścicieli. Kiedy pojawił się na Ebayu 10 lat temu, pod maską znajdowało się już amerykańskie V8. Trafił wtedy do Niemiec, gdzie teraz jest na sprzedaż. Właściciel zachwala, że to jedyna sztuka. To zarazem prawda i nieprawda.

Harrah zlecił w 1977 r. wykonanie drugiego Jerrari. Pod maskę trafił silnik i skrzynia, które wyjęto z zielonego egzemplarz, obecnie sprzedawanego w Niemczech. Tym razem poza napędem przeróbki były kosmetyczne. Zamontowano kierownicę z Ferrari, zestaw akcesoryjnych wskaźników, elektryczne lusterka i antyradar. Poza tym auto wygląda jak zwykły Wagoneer. Można je oglądać w muzeum w Reno.

ferrari suv
Jest piękny. Źródło: Ebay.de

Cena na priv.

Wystawione na sprzedaż w Niemczech auto zachowało się w naprawdę ślicznym stanie, a miłym dodatkiem do pojazdu jest zestaw archiwalnych publikacji o nim. Jakimś cudem panu lub pani z Bawarii udało się zarejestrować tego cudaka jako Jerrari. Może dlatego auto jest w jednych rękach od 10 lat, ale jeździ dopiero od 3?

Niezależnie od tego, ile trwała walka z urzędnikami, nowy właściciel dostanie zarejestrowany i jeżdżący samochód. Niestety, o cenę mogą pytać prywatnie tylko poważnie zainteresowani. Ja nie jestem poważny, więc i tak się nie dowiem. Mimo wszystko polecam ten pojazd każdemu, kto chce mieć dziwnego klasyka, albo od dawna marzy o SUV-ie Ferrari. Styl z Maranello, zalety użytkowe Jeepa. Wspaniały samochód.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać