Ciekawostki

Bugatti Chiron doczekał się swojej chińskiej, elektrycznej kopii

Ciekawostki 15.05.2018 43 interakcje
Tomasz Domański
Tomasz Domański 15.05.2018

Bugatti Chiron doczekał się swojej chińskiej, elektrycznej kopii

Tomasz Domański
Tomasz Domański15.05.2018
43 interakcje Dołącz do dyskusji

Bugatti Chiron to obecnie najszybszy supersamochód na świecie, którego ceny zaczynają się od 2,9 mln euro. Nic dziwnego, że Chińczycy wypuścili na rynek jego tanią, elektryczną podróbkę.

Ten pomysł jest tak bezczelny i ma na tyle logiczne uzasadnienie, że na swój sposób trudno go nie szanować. W Chinach bowiem nie da się jeździć oryginalnym Chironem. Nie pozwalają na to przepisy dotyczące emisji spalin, które z miejsca dyskwalifikują 8-litrowy silnik W16 generujący 1500 KM.

Tzn. teoretycznie ktoś mógłby sobie sprowadzić Chirona do Chin, ale cena akcyzy za tak nieekologiczne auto przekroczyłaby cenę samego samochodu – całe przedsięwzięcie kosztowałoby ok. 7,5 mln euro.

Chińska, elektryczna podróbka Bugatti Chiron: P8

p8-1

Rozwiązanie tego problemu proponuje firma Shandong Qilu Fengde, która w swojej ofercie ma bardzo podobny do Chirona model napędzany silnikiem elektrycznym. Nazywa się P8 i – to w ogóle jest najlepsze – żeby nim jeździć nie potrzebne jest nawet prawo jazdy. Powodem jest jego śmiesznie niska moc.

p8-2

Montowany tam silnik elektryczny generuje ok. 3,35 KM, dzięki czemu P8 klasyfikowany jest jako pojazd elektryczny o niskiej prędkości, co wg chińskich przepisów oznacza ograniczenie prędkości maksymalnej do 50 km/h. Producent podkreśla jednak, że zdjęcie tej blokady nie stanowi dużego problemu. Po tym zabiegu P8 rozpędzi się do 65 km/h. Grubo.

P8 ma o wiele bardziej przystępną cenę.

p8-6

Elektryczna podróbka Bugatii kosztuje ok. 18 tys. zł, więc siłą rzeczy, oprócz tego, że jest wolna, nie oferuje też zbyt wiele prestiżu. Najlepiej widać to w środku auta. Firma Shandong Qilu Fengde co prawda zamontowała tam elektroniczne zegary i 7-calowy panel dotykowy, ale obawiam się, że można mieć wiele do życzenia, jeśli chodzi o ich obsługę oraz samą funkcjonalność. Ta czerwona wykładzina też wygląda, jakby ktoś stwierdził, że nie ma sensu docinać jej w jakikolwiek sposób.

p8-4

P8 ma jedną, niebagatelną zaletę w porównaniu do oryginału. Można w nim usiąść z tyłu. Co prawda ta tylna kanapa wygląda dość kontrowersyjnie i prawdopodobnie jest strasznie niewygodna, ale jest. Zresztą, maksymalny zasięg tego pojazdu to 150 km, więc nawet jeśli podróż z tyłu to prawdziwa męka, na szczęście nie trwa ona zbyt długo.

A jeśli nie podoba wam się P8 od Shandong Qilu Fengde, to firma ma w swojej ofercie jeszcze dwa, bardzo ciekawe (i tak samo wolne) samochody elektryczne. Podobieństwo do Lamborghini i Audi jest zapewne zupełnie przypadkowe:

p8-5

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie