Wiadomości / Historia

Ponad 120 lat historii, ponad 50 lat tuningu. Najnowszy model ABT to powolny, elektryczny van

Wiadomości / Historia 19.05.2020 53 interakcje
Piotr Szary
Piotr Szary 19.05.2020

Ponad 120 lat historii, ponad 50 lat tuningu. Najnowszy model ABT to powolny, elektryczny van

Piotr Szary
Piotr Szary19.05.2020
53 interakcje Dołącz do dyskusji

ABT to jedna z najbardziej znanych firm zajmujących się tuningiem mechanicznym i wizualnym samochodów Grupy Volkswagena. Oprócz tego firma stawia też na elektromobilność – od niedawna można zamawiać jej najnowsze dzieło, elektryczną wersję Volkswagena T6.1.

Chyba każdy, który jako-tako interesuje się samochodami Grupy Volkswagena, słyszał kiedyś o ABT. Nie ma się co dziwić – firma została założona już w w 1896 r. (początkowo zajmowała się kowalstwem), a w 1967 r. powstało ABT Tuning. Choć w tym okresie nazwisko Abt było kojarzone głównie z wyścigami górskimi, w których Johann Abt startował początkowo motocyklami i samochodami DKW, a następnie kieszonkowymi potworami marki Abarth. W pierwszym roku startów Abarthem Abt wygrał… 29 z 30 wyścigów, w których wystartował. Później firma zwróciła swą uwagę ku producentowi z Wolfsburga.

Johann Abt i jego Abarth. / źródło: ABT-Sportsline.com

Idealną okazją ku temu była prezentacja Volkswagena Golfa 1. generacji.

Auto szybko zaczęto przystosowywać do udziału w wyścigach. Jednym z zespołów, który dysponował Golfami, był oczywiście ten należący do rodziny Abt. Tutaj też można było mówić o sukcesach, zaczynając od podwójnego zwycięstwa we francuskiej serii wyścigowej Trophée l’Avenir.

W 1991 r. powstało ABT Sportsline GmbH.

Kierowana przez synów Johanna, Christiana i Hansa-Jürgena, także rzuciła się w wir wyścigów. Christian radził sobie znakomicie, w 1991 r. zdobywając mistrzostwo w Formule Junior, a rok później – w Formule 3.

Po 1994 r. nastąpiła zmiana – zespół ABT zwrócił się w stronę wyścigów samochodów turystycznych (STW – Super-Tourenwagen-Cup), gdzie w 1999 r. ponownie udało się zdobyć mistrzostwo. Christian prowadził wtedy Audi A4.

ABT do dziś startuje w wyścigach, obecnie w dwóch seriach: w DTM (od 2000 r.) i – od kilku lat – w Formule E.

Nic dziwnego, że firma kojarzy się z wysokimi osiągami.

Wydatnie pomogła w tym bogata historia tuningowa. W tym przypadku ABT oferuje swoje usługi w samochodach Volkswagena, Seata, Cupry, Skody i Audi, ale specjalizuje się w tej ostatniej marce. Przez lata powstało sporo modeli, które po tuningu nierzadko wypada nazwać tylko „mocarnymi”. No bo co innego można powiedzieć o Audi RS6 Avant lub RS7, które po kuracji wzmacniającej mają po 740 KM i 920 Nm? Albo o 700-konnym RS Q8? Ba, nawet 500-konne TT RS robi wrażenie.

Oczywiście są też tańsze i bardziej przystępne opcje. Jeździsz Seatem Ibizą? Proszę bardzo – ABT podkręci go do nawet 230 KM, zależnie od wersji silnikowej. 2-litrowe Polo R może mieć nawet 290 KM.

Ale ostatnio wprowadzony do sprzedaży model jest nieco słabszy. I ciut wolniejszy.

Mieliście już okazję wstępnie zapoznać się z ABT e-Transporterem na Autoblogu. Od niedawna można składać już zamówienia na takie pojazdy, co kosztować będzie co najmniej 42 tys. euro (193 tys. zł).

Tak wyglądało auto z 2019 r. Przyznam, że całkiem mi się podoba.

Otrzymamy za to zelektryfikowanego, 113-konnego Volkswagena Transportera, który do 100 km/h rozpędzi się w 17,4 s. A i to niekoniecznie, ponieważ standardowo prędkość maksymalna wynosi 90 km/h, a dopiero za dopłatą wzrasta ona do 120 km/h. Gorzej, że w takim wariancie spada zasięg pojazdu, który wynosi wtedy tylko 105-121 km (w wolniejszej wersji 138 km; pomiary według WLTP). O ile w pełni rozumiem, że dostawczak nie musi być super-szybki (i tak jakimś cudem cię wyprzedzi), to jednak ten zasięg wygląda raczej słabo.

VW Transporter elektryczny

W przypadku aut kręcących się wyłącznie po mieście będzie to pewnie ciekawa opcja, ale zapomnijcie o szybkim podrzuceniu towaru do miasta kilkadziesiąt kilometrów dalej. Zwłaszcza wolniejszą wersją, którą strach wyjechać na autostradę. Problem jest też w tym, że pierwotnie zapowiadano, że zasięg będzie wynosić od ponad 200 do nawet 400 km. A mamy w porywach niespełna 140 (realnie z pewnością mniej).

A co z czasem ładowania?

Przy korzystaniu z typowego gniazdka 230V, trzeba się nastawić na 5-5,5 godziny ładowania. ABT e-Transporter T6.1 ma też oczywiście opcję szybszego ładowania, realizowane przy pomocy złącza CCS o wydajności 50 kW. Akumulatory o pojemności 37,3 kWh naładujemy w ten sposób do 80 proc. w ciągu 45 minut.

VW Transporter elektryczny
Niby proste wskaźniki, ale mam wrażenie, że na lewym brakuje odrobiny czytelności.

Panie, ładuj pan ten towar.

Wszystkie wersje ABT Transportera mają długi rozstaw osi, co swoją drogą jest dość oryginalnym pomysłem jak na pojazd nadający się do jazdy głównie po mieście. Pojemność przestrzeni ładunkowej w wariancie towarowym to 6,7 m3, ale jeśli komuś zależy na wożeniu pasażerów, zamiast Transportera będzie mógł wybrać elektrycznego Multivana lub Caravelle – zabiorą one na pokład do 9 osób. Trzeba będzie nieco uważać na ładowność – w żadnej wersji nie przekracza ona 1096 kg (minimalnie 977). Możliwe jest też ciągnięcie przyczep. Z modelem wyposażonym w układ hamulcowy masa całego zestawu może wynosić maksymalnie 3770 kg, natomiast przyczepa bez hamulców nie może przekroczyć typowych 750 kg. Not great, not terrible.

VW Transporter elektryczny

Ale hej, jest jedna niezaprzeczalna zaleta.

Turbosprężarka nie będzie tu gwizdać jak w Lublinie-meblowozie.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać