Wiadomości

Kierowcy z Warszawy marzą o tych przepisach. Kolejny stan USA chce zalegalizować rozjeżdżanie pieszych

Wiadomości 06.03.2021 135 interakcji
Grzegorz Karczmarz
Grzegorz Karczmarz 06.03.2021

Kierowcy z Warszawy marzą o tych przepisach. Kolejny stan USA chce zalegalizować rozjeżdżanie pieszych

Grzegorz Karczmarz
Grzegorz Karczmarz06.03.2021
135 interakcji Dołącz do dyskusji

W innych polskich miastach nie znają tego poziomu frustracji, z którego wynika pytanie: czy wolno rozjeżdżać protestujących? W USA wolno coraz częściej.

Rozjeżdżać protestujących nie wolno, nawet jadąc powoli i nawet wtedy, gdy specjalnie nie usuwają się z drogi. Warto przypominać to warszawiakom, bo to Warszawa jest miejscem docelowym wielu protestujących, jeśli na strajk, to tylko do Warszawy. Dlatego mieszkańcy miasta, które potrafi całe się zakorkować od stłuczki na jednym z mostów, nie cenią osób, które dodatkowo blokują i tak już dość mało drożne ulice.

Cel protestu i poglądy polityczne stają się trzeciorzędne, gdy nie można przejechać samochodem. Niektórzy nie wytrzymują, słynna była sprawa mężczyzny, który miał być nawet pracownikiem ABW, a nie utrzymał ciśnienia i potrącił protestujące osoby. W USA osób z nieszczelnym zaworem do trzymania pary jest więcej, dlatego coraz więcej stanów chce wprowadzić prawo, które w praktyce umożliwia rozjeżdżanie protestujących.

Wjechanie w protestujących może być legalne w USA

Niewątpliwie jest to kraj wielkich możliwości, dla osób w samochodach. Tennesse to kolejny stan, po Oklahomie, Iowa i Missouri, który chce zezwolić na nieumyślne wjeżdżanie w protestujących. Wbić się w protestujący tłum z pełnym impetem, oczywiście (a może wcale nie oczywiście) nie będzie wolno. Odpowiedzialność ma być zniesiona, gdy kierowca zachował należytą ostrożność. Będę jechał prosto na tego pieszego moim wielkim pick-upem, ale zrobię ostrożnie – wielu mieszkańców USA sądzi, że taka myśl ma sens.

Ulice USA stały się Warszawą za sprawą protestów w obronie praw osób czarnoskórych. Protestujący, wykonując czynność protestowania, jednocześnie blokują ruch, a to dla wielu osób jest karygodnym zachowaniem. W Tennessee miały miejsce co najmniej dwa przypadki potrącenia osoby biorącej udział w marszu. Jednak zdaniem inicjatorów nowego prawa, nie ma ono służyć do ochrony osób, które decydują się potrącić pieszych.

Jeśli z premedytacją kogoś uszkodziłeś, to ustawa cię nie obejmuje, to nie jest to, co staramy się tutaj zrobić – parlamentarzysta lokalnej Izby Reprezentantów, William Lamberth

william lamberth

Krytycy takiego rozwiązania wskazują, że jest ono wymierzone w protestujących. W czyste intencje inicjatorów nowego prawa trudno jest wierzyć, gdy przywoła się inne przepisy ustawy. Planowane jest też zwiększenie kar za nielegalne blokowanie ulic, ma przestać być wykroczeniem, a stać się przestępstwem.

A jeśli protestują nielegalnie?

Nie jest to przedmiotem sporu, czy pieszy jest na drodze legalnie, czy nie, choć marsze BLM różnią się od zorganizowanych przez związki zawodowe protestów w Warszawie. Jeśli z projektu wyrzucimy intencje polityczne, to zmierza on do tego, by kierowca, który usiłuje powoli przejechać przez tłum protestujących, był zwolniony z odpowiedzialności, gdy nie do końca mu się to uda i kogoś jednak przejedzie. Nowe prawo ma odpowiadać na pytanie – jeśli ten człowiek przed moim samochodem nie chce się przesunąć, to czy mogę powoli jechać i co mnie za to spotka?

W kraju, gdzie mało kto chodzi piechotą, jeśli akurat nie protestuje, pytanie nabiera nowego sensu. Czy czyjeś prawo do protestowania może naruszać prawo do jechania samochodem? W USA wiele osób wydaje się uważać, że kierowca ma prawo jechać, mimo sprzeciwu pieszego stojącego na jego drodze.

Protesty BLM były najsilniejsze latem zeszłego roku. Odnotowano 66 przypadków, w których ktoś wjechał samochodem w protestujących. Nienaruszalne przywiązanie do jeżdżenia samochodem, w połączeniu z poglądami politycznymi dało wybuchową mieszankę, ale tylko 24 z tych przypadków zaowocowało jakimikolwiek zarzutami. W jednym przypadku zginęła protestująca, a sprawca dostał dożywocie. Siedem ze spraw związanych z potrąceniem dotyczyło policyjnych radiowozów. Ciche przyzwolenie na wjeżdżanie w pieszych jest więc dość silne.

Nie rozjeżdżamy pieszych

Jeszcze raz trzeba to napisać, żeby przypadkiem ktoś działalności lokalnych parlamentarzystów w USA nie uznał za zachętę. Wprawdzie niewiele u nas grozi za potrącenie pieszego, nawet gdy sprawa toczy się na chodniku, ale wciąż jest to czyn niedozwolony. Dla wielu bywa to bardzo bolesne, ale jeśli ktoś stoi przed naszym samochodem, to nie możemy próbować, nawet delikatnie, zachęcać go zderzakiem do zmiany zdania. Podobnie jak nie można zacząć mielić mięsa, gdy ktoś do maszynki wsadza palec. Narastający poziom frustracji nie jest usprawiedliwieniem, nawet gdy mieszka się w Warszawie, choć na pewno wiele osób chciałoby zderzakiem rozgonić tłum.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać