Testy aut nowych

Nie polubiłem się z Volvo V60 w wersji T6 AWD. Ale miałem ważne powody

Testy aut nowych 11.12.2018 313 interakcje
Tymon Grabowski
Tymon Grabowski 11.12.2018

Nie polubiłem się z Volvo V60 w wersji T6 AWD. Ale miałem ważne powody

Tymon Grabowski
Tymon Grabowski11.12.2018
313 interakcje Dołącz do dyskusji

Po świetnym doświadczeniu z dłuższą wycieczką Volvo S90, nastawiałem się na same pozytywne wrażenia z nowego V60. Czekała na mnie mocna wersja T6 AWD, rozwijająca aż 310 KM. Jakże się rozczarowałem…

Naprawdę bardzo polubiłem Volvo S90 z dwulitrowym dieslem biturbo o mocy 190 KM. Było wręcz idealnie nie za mocne, oszczędne, z pięknym wnętrzem. Kiedy jechałem, a właściwie stałem w korku, żeby odebrać V60, sądziłem że będzie jeszcze lepsze. Po pierwsze – kombi, po drugie – nowszy model, po trzecie – benzynowy i oczywiście dużo mocniejszy. Potem nastąpiła seria rozczarowań, które teraz Wam szczegółowo opiszę.

volvo v60 t6

Rozczarowanie nr 1: wnętrze

V60 to nowszy model niż V90. V90 ma wnętrze przejęte z XC90. V60 ma wnętrze przejęte z V90. Nadążacie? Niemal ta sama deska rozdzielcza wędruje od najdroższego modelu w gamie do mniejszych i tańszych (wyłamuje się z tego mały SUV XC40). Zmienia się oczywiście parę detali, jak kształt nawiewów, ale ogólna koncepcja pozostaje niezwykle podobna. XC90 od V60 jeszcze da się odróżnić, ale V90 od V60 w środku są jak bliźniaki jednojajowe. Sądziłem, że skoro te modele dzielą dwa lata na korzyść mniejszego V60, to dostanie też trochę inną tablicę przyrządów. Nie to, żeby była zła. Ona jest bardzo ładna. Elegancka, finezyjna, lekka. Taka, jak powinna być… w V90. To może zastanówmy się, po co kupować większy i droższy model, skoro nowe V60 robi to samo, kosztuje mniej, ma taką samą tablicę przyrządów i właściwie tę samą gamę silników, w której wszystkie jednostki napędowe mają pojemność 2 l i 4 cylindry.

volvo v60 t6
Bardzo ładne wnętrze. Dlaczego takie samo jak w V90?

Rozczarowanie nr 2: silnik

T6 oznacza, że silnik tego Volvo ma dwa litry, turbosprężarkę i kompresor mechaniczny, a z tych dwóch litrów osiąga 310 KM. Przyspieszenie do 100 km/h trwa tylko 5,8 s i realnie da się je osiągnąć, bo napęd wędruje na obie osie, a o właściwy bieg dba skrzynia automatyczna Geartronic o 8 przełożeniach. Prawdopodobnie ta skrzynia Geartronic to najbardziej sensowny element całego układu napędowego. Zacznijmy od napędu 4×4: próżno w materiałach prasowych szukać szczegółowych informacji o tym, jak on działa, stawiam jednak piątaka na to, że jest to nadal sprzęgło wielopłytkowe przy tylnym dyferencjale, które załącza napęd tylnej osi, gdy zachodzi potrzeba. Testowałem ten system mimowolnie, bo akurat trafiło się kilka dni z oblodzoną jezdnią. Sprawdza się dobrze. Przednie koła przez ułamek sekundy mielą w miejscu, potem dołącza się tył i trakcja pojawia się w dostatecznej ilości.

Wycieraliśmy go 3 razy w opadach śniegu. Potem przetoczyliśmy go 50 m na zdjęcia i już zdążył się pobrudzić.

Natomiast silnik jest nieporozumieniem. Po pierwsze: szarpie nawet w trybie komfortowym, a już Dynamic urywa głowę. Po drugie: wcale nie brzmi ani przyjemnie, ani sportowo. Raczej charczy niż warczy, a to już całkiem znaczna różnica. Czy ma dużo mocy? Oczywiście, ma jej mnóstwo. Praktycznie nie ma sytuacji, w której mógłbyś w ogóle pomyśleć, że auto jest chyba za słabe. Wręcz przeciwnie, przyspiesza ono tak gwałtownie i nieprzerwanie, że wystarczy sześć sekund duszenia gazu, żeby pożegnać się z prawem jazdy na trzy miesiące. Słaby dil.

Testowałem ten wóz w najróżniejszych warunkach atmosferycznych. Tu zamieć śnieżna w okolicach Kampinosu.

Przestań tyle pić

Jeszcze słabsze jest zużycie paliwa. Dawno nie jeździłem tak paliwożernym wozem. Może ze 2-3 razy spróbowałem osiągów, i to na ekspresówce z Warszawy w stronę Płońska. Potem spojrzałem do oficjalnej tabeli zużycia paliwa. Nawet na oponach typu C (co to w ogóle znaczy, opony C to opony do dostawczaków) Volvo ma zużywać ok. 10 l paliwa na 100 km w ruchu miejskim i 6 l/100 km w cyklu pozamiejskim. Jadąc najdelikatniej w trasie zszedłem do 9,7/100 km. W mieście natychmiast spalanie wzrosło do 14 l/100 km, a podczas eksploatacji na krótkich odcinkach udało mi się parę razy osiągnąć ponad 20 l/100 km. Ten silnik kotłuje paliwo jak opętany i to wcale nie wtedy, kiedy jedziesz szybko – on wsysa je, gdy toczysz się powoli. Jeśli będziesz jeździć po mieście 50 km/h od świateł do świateł, to ze zbiornika zniknie właśnie ok. 14 l/100 km, co daje nam, bagatela, 70 zł za każde 100 km. Znam lepsze sposoby na 14 l/100 km i niektóre z nich mają nawet osiem cylindrów, a zamiast charczeć, bulgoczą.

Volvo V60 T6
Chyba żart.

ŻŻŻY-ŻŻŻY-ŻŻŻY

No i pozostaje jeszcze kwestia systemu start-stop. Pisałem już o tym wielokrotnie: jestem szczególnie wyczulony na działanie tego systemu w nowych autach. Dopóki mowa o samochodach z ręczną skrzynią biegów, nie ma problemu: czas od rozpoczęcia wciskania sprzęgła do włączenia jedynki w zupełności wystarcza, żeby silnik odpalił. Jeśli skrzynia jest automatyczna, to po odpuszczeniu hamulca samochód powinien od razu być gotów do jazdy. I tak było na przykład w Mercedesie klasy C z 48-woltowym układem rozrusznika zintegrowanego z alternatorem. Silnik po prostu się „włączał”, jakby ktoś przełączył hebelek na desce rozdzielczej. Podobne wrażenie miałem w S90 2.0 D4. A w T6 mamy najgorszy z możliwych systemów: po zdjęciu nogi z hamulca odzywa się nam rozrusznik, robiąc żżży-żży-żży i po trzech jego obrotach silnik odpala. Można jechać. Trwa to wieczność i wiąże się z wibracjami. Taka rzecz powinna być zakazana w nowych autach. Niekomfortowość akustyczna to nic w porównaniu z tym, że takie rozwiązanie jest niebezpieczne i nie pozwala ruszyć natychmiast, tylko z opóźnieniem. W samochodzie za 216 tys. zł.

W dodatku wyłączenie Start-stop wcale nie jest tu proste. Trzeba przesunąć ekran centralny w lewo i dopiero tam znajduje się ikonka, którą należy kliknąć palcem. Wtedy problem znika… do pierwszego zgaszenia.

Rozczarowanie nr 3: bagażnik

W sumie nie jest źle, tzn. doceniam obecność dojazdowego koła zapasowego i rozumiem, że przez jego obecność podłoga bagażnika znajduje się dość wysoko. Jednak jeśli ktoś kupuje kombi ze względu na jego możliwości załadunkowe, to szczerze radzę mu zamiast dopłaty do silnika 2.0 T6, dopłacić po prostu do V90 w słabszej odmianie. Będzie więcej miejsca i mniej szarpania. Za cenę V60 T6 można mieć V90 T3: 2.0 turbo 190 KM, też z automatem, tyle że napęd na przód.

volvo v60 t6
O, jest dojazdówka. Brawo!

Ale może coś mi się spodobało?

Oczywiście, przecież nigdy nie jest tak, że jakiś samochód oceniam jednoznacznie źle. W Volvo bardzo spodobała mi się kamera cofania z ostrym, szerokokątnym obrazem i system wykrywania ruchu poprzecznego podczas wyjeżdżania z miejsca parkingowego. Bardzo przydatne wyposażenie podnoszące bezpieczeństwo. Polubiłem V60 za realnie działający system otwierania bagażnika machnięciem nogi pod zderzakiem – funkcjonowało to najlepiej jak do tej pory ze wszystkich aut z tym systemem, którymi jeździłem. Tzn. uruchamiało otwieranie klapy za każdym razem, a nie raz na 5 prób.

Oczywiście bagażnik można otworzyć też zdalnie tym kluczykiem.

Doskonale rozwiązano head-up display wyświetlający też w dyskretny sposób przydatne informacje: o znakach drogowych czy też wskazówki nawigacji. Świetne, wręcz wzorcowe są fotele: twarde, ale wygodne, z wielkimi możliwościami regulacji (wszystko to oczywiście stanowi opcję). Doskonale sprawdzają się spryskiwacze szyby przedniej ukryte w wycieraczkach: płyn się nie marnuje, a wycieraczki nie chodzą na sucho.

volvo v60 t6
doskonały head-up display (wyświetlacz przezierny w szybie)
volvo v60 t6
Bardzo dobra kamera cofania.
Spoko fotele. Dopłata zależy od wersji wyposażenia. Jest to od 8 do 17 tys. zł.

Ogólnie jednak ze smutkiem muszę stwierdzić, że V60 T6 nie ma sensu. Nie jest samochodem spójnym i harmonijnym. To bezpieczne, nowoczesne kombi, które ktoś próbował na siłę przebrać za samochód sportowy ze wszystkimi wadami takiego auta, takimi jak twarde zawieszenie, wysokie spalanie i mały zasięg. Czy kupiłbym nowe Volvo? Tak. Ale nie to. Poproszę V90. Najlepiej z dieslem. I to wszystko: możecie już zacząć się oburzać.

 

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie