Bezpieczeństwo ruchu drogowego

Rozjechał kobietę na śmierć i uciekł. Złapano go i osądzono. Wyrok? 2,5 roku więzienia

Bezpieczeństwo ruchu drogowego 05.12.2021 237 interakcji
Tymon Grabowski
Tymon Grabowski 05.12.2021

Rozjechał kobietę na śmierć i uciekł. Złapano go i osądzono. Wyrok? 2,5 roku więzienia

Tymon Grabowski
Tymon Grabowski05.12.2021
237 interakcji Dołącz do dyskusji

Kiedyś mówiono, że jak chcesz bezkarnie zabijać ludzi, rozjeżdżaj ich samochodem. Teraz trzeba wprowadzić małą zmianę zgodnie z aktualnymi trendami i przesiąść się na rower.

Mowa oczywiście o głośnym zdarzeniu z warszawskiej Saskiej Kępy, gdzie pędzący po chodniku rowerzysta potrącił pieszą, która w następstwie tego wydarzenia zmarła. Rowerzysta uciekł, ale został później złapany i postawiono mu zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci. Teraz usłyszał wyrok: w więzieniu przesiedzi 2,5 roku, a pojazdów mechanicznych nie poprowadzi już nigdy – orzeczono wobec niego dożywotni zakaz. To pewnie nawet bardziej dotkliwa kara niż to więzienie, choć w sumie nigdy nie byłem w więzieniu, to mogę nie wiedzieć. 

Pojawiły się głosy, że „samochodem dostałby więcej”

Tak, to prawda – dostałby, gdyby sprawa była nagłośniona w mediach. Gdyby, podobnie jak w przypadku tragedii na Sokratesa, media trąbiłyby o tym miesiącami, wtedy taka osoba musiałaby dostać wyższy wyrok dla przykładu. Jednak jeśli mowa o zupełnie przypadkowych, nienagłośnionych potrąceniach pieszych przez kierowców samochodów, wyroki są podobne. 

W tym przypadku kierowca dostał dwa lata więzienia. Tutaj sąd uznał że potrącony chłopiec przyczynił się do wypadku i zmniejszył karę kierowcy z 2 do 1 roku. W Białymstoku 23-latek poszedł za kraty na 1 rok i 8 miesięcy, ale bez dożywotniego zakazu prowadzenia pojazdów. W Świerklańcu emeryt trafił do więzienia na 1,5 roku. I tak dalej, i tak dalej. Większość tych zdarzeń z udziałem kierowców kończy się wyrokiem między 1 a 2 lata. Na tym tle 7 lat i 10 miesięcy więzienia dla kierowcy z Sokratesa wygląda raczej na demonstrację, w rodzaju „zrobiliście wokół tego syf, więc my, sąd, pokażemy że się przejmujemy”.

W zdarzeniu z rowerzystą bulwersujące jest co innego

Przeważnie gdy dojdzie do rozjechania pieszego przez kierowcę samochodu, wszyscy się zatrzymują, nawet sprawca – i próbują pomagać, ratować itd. Sąd bierze to później pod uwagę jako okoliczność łagodzącą. W przypadku rowerzysty doszło do błyskawicznej ucieczki z miejsca wypadku. Gdyby nie spostrzegawczość i ogarnięcie świadków, być może nie zostałby złapany w ogóle. Moim zdaniem samo to zachowanie zasługuje na wysoką karę. Być może właśnie tak się stało i do zwyczajowego roku za kratkami za śmiertelne potrącenie pieszego sąd dorzucił mu półtora za ucieczkę.

Jedno jest pewne: jeszcze nieraz usłyszymy, że rowerzysta potrącił pieszą/pieszego

Jeśli stawiamy za wszelką cenę na popularyzację ruchu rowerowego, to będzie też coraz więcej wypadków z winy rowerzystów. Coraz więcej korków rowerowych, coraz więcej zawłaszczania przestrzeni publicznej pod stawianie rowerów byle gdzie, tak jak dzieje się to w Amsterdamie. Chamstwo samochodowe od zmiany środka transportu chamstwem być nie przestanie. Przyjdzie się nam zmierzyć z takimi samymi problemami, jakie generują obecnie kierowcy samochodów. Już teraz, jeśli ktoś czasem bywa na Saskiej Kępie, dużym problemem są rowerzyści pędzący po chodniku ul. Francuskiej. Coraz mocniej słyszalne będą głosy domagające się uregulowania ruchu rowerowego w takiej postaci, w jakiej był on uregulowany przed wojną. Rowery były wówczas normalnymi, zarejestrowanymi pojazdami. W lecie o wypadkach na drogach rowerowych słyszymy już w każdy weekend. Nie wynika to bynajmniej z tego, że drogi są za wąskie czy źle zaprojektowane, tylko z tego że ludzie jeżdżą za szybko, bez myślenia o innych – zarówno samochodem, jak i na rowerze.

Zdjęcie główne: Pixabay

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać