Felietony

Pytanie na niedzielę: ile lat jeździsz jednym samochodem, zanim ci się znudzi?

Felietony 07.04.2019 301 interakcji
Tymon Grabowski
Tymon Grabowski 07.04.2019

Pytanie na niedzielę: ile lat jeździsz jednym samochodem, zanim ci się znudzi?

Tymon Grabowski
Tymon Grabowski07.04.2019
301 interakcji Dołącz do dyskusji

Od razu powiem, że nie mam na to jednej, uniwersalnej odpowiedzi. Jedne auta nudzą mi się szybciej niż inne, ale jest pewna ogólna tendencja…

Jak byłem młody, to miałem jedno auto po 3-4 lata, bo taniej było je naprawiać, niż kupować inne. Samochody wtedy były drogie, a naprawy bardzo tanie. Jeździłem więc kolejnymi gratami do ich całkowitej technicznej śmierci. W jednym udało mi się nawet pęknąć blok. Bardzo to było spektakularne. Po swapie na słabszy silnik (tzw. deswapie) znalazł jeszcze nabywcę w miejscowości Kościelec. Jak wracałem z tego Kościelca, to źli terroryści właśnie zburzali 3 wieże w Nowym Jorku dwoma samolotami. Dygresja, przepraszam.

W każdym razie pierwszy trudny moment przychodzi po roku. „Eee, mam go już rok. Może bym sprzedał”. Nawet parę razy mi się to zdarzyło. Jednak dzieje się to coraz rzadziej, ponieważ im człowiek jest starszy, tym czas upływa szybciej. Sądziłem, że z okularem (W210) nie wytrzymam nawet roku – mija 14 miesięcy i dalej jest bardzo fajny. Jeśli uda mi się przekroczyć rok z samochodem, to pewnie zostanę z nim minimum 3 lata. Nie znaczy to, że kolekcja się nie powiększy, ale chodzi o samochód, którym jeżdżę na co dzień przez okrągły rok.

Najszybciej znudziło mi się Volvo 340 DL

Nie do wiary, jaki to był nudny samochód. Niby ciekawa konstrukcja, bo RWD + transaxle, ale w rzeczywistości nudny jak flak, wolny, brzydki, ciasny i głupi. Znudził mi się po 2 miesiącach i pozbyłem się go za grosze. Tak, wiem, seria 300 to nie jest prawdziwe Volvo. Po roku rozstałem się z Micrą K11 (drugą jaką miałem w życiu), bo po pierwsze korodowała, po drugie również była nudna i nie chciało się w niej zupełnie nic psuć, mimo dość zniechęcającego wyglądu zewnętrznego. Dowoziła mnie z A do B za grosze, fajnie się prowadziła, była nawet żwawa, ale nie miała żadnego czynnika, który sprawiałby, że na myśl o jeździe nią czułbym jakąkolwiek ekscytację.

I to chyba o to chodzi

Dopóki odczuwam przyjemność na myśl o jeździe jakimś samochodem, to będę go trzymał nawet wbrew zdrowemu rozsądkowi. A jeśli nie czuję już nic, to znaczy że mi się znudził i trzeba myśleć o zmianie. Średnia z ostatnich lat to 2-3 lata. Jak jest u Was?

 

 

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać