Przegląd rynku

Poniedziałkowy przegląd ofert: młody Sebastian

Przegląd rynku 25.05.2020 790 interakcji
Tymon Grabowski
Tymon Grabowski 25.05.2020

Poniedziałkowy przegląd ofert: młody Sebastian

Tymon Grabowski
Tymon Grabowski25.05.2020
790 interakcji Dołącz do dyskusji

Masz 20 lat, lubisz glebę i stensy, a babcia dała ci w prezencie 15 000 zł. Idziemy na zakupy, musi być grubo albo wcale.

Na fejsbuku pracujesz w „szlachta nie pracuje”, choć rzeczywistość już tak radosna nie jest, bo dorywcza praca w warsztacie wulkanizacyjnym nie należy do szczytów marzeń. Za to przynajmniej wieczorem można odreagować, upalając gruza na lokalnym „ryneczku”, nawet jeśli ów ryneczek to przystanek autobusowy i sklep spożywczo-przemysłowy. Poprzednią furę rozbiłeś, ale co było a nie jest, nie pisze się w rejestr. Idziemy na przegląd ofert, gdzie liczy się, żeby było tłusto.

Zaczynamy od BMW serii 3

Pierwszy i oczywisty wybór to E46 Coupe. Jest ich sporo za te pieniądze. Rozsądnie wygląda wariant 6-cylindrowy 2.2, ale podoba mi się rasowość, że ktoś wystawia dwa pojazdy w jednym ogłoszeniu, żeby było taniej. Niestety, odrzucamy ten pojazd bo ma nudny szary kolor. E46 powinno być pomarańczowe, to sprawa wiadoma od czasów sokratejskich. Można ewentualnie spojrzeć na kabrioleta, w kabriolecie jesteśmy lepiej widoczni. Ma gaz, więc będzie taniej. Problem w tym, że ostatnio do 15 000 zł zeszło BMW serii 3 E90 – w końcu ma już 14 lat. Ale egzemplarze za te pieniądze są całkowicie nieatrakcyjne. To szare sedany z 4-cylindrowymi silnikami.

Walczymy o takie rzeczy jak to E46. Swap! Gleba! Camber! Zdjęcie z psem! Tu jest wszystko. Właściwie moglibyśmy zakończyć ten przegląd, ale warto jeszcze pozglądać. Tu też elegancko, felgi pod kolor tapicerki. Żyć nie umierać. Żyć szybko, nie umierać młodo. Czy coś. Albo to: E46 od Sebastiana, pod maską 3.0, w kwitach 2.0, gleba i gwint, zamienię na anglika. A jak oprzeć się komuś, kto w opisie używa słowa BENA oznaczającego benzynę?

Nie wiem czy wiesz młody kolego, ale w modzie są teraz klasyki. Nie musisz mieć najnowszej beemki, ta starsza może zrobić nawet więcej lansu na ryneczku. Mówimy oczywiście o E30. 316i z gazem – to nie ma żadnego znaczenia, jeśli wóz jest odpowiednio czarny i zglebiony. No bo tak naprawdę nie chodzi o to, żeby samochód był jakoś szczególnie szybki. To znaczy dobrze jeśli jest, ale powiedzmy prawdę, nie należy zniżać się do poziomu Compacta, nawet jeśli jest swapnięty na 3.0. Jeśli to już ma być trzylitrowy klekot, to niech chociaż będzie sedanem.

Jednak mam w tej kategorii zwycięzcę. To E46 2.0 150 KM oklejone tak, żeby przypominało Alpinę. Szparunki, dokładki, złote napisy. Fantastyczne dzieło, styl jest tu wszystkim, podjechać BMW potrafi każdy frajer, ale podjechać ALPINĄ, to zupełnie inna para klocków hamulcowych. Nie będziesz już młodym dresiarzem, będziesz koneserem.

samochód za 15000 zł
Alpina od pana Patryka

Teraz czas na piąteczkę, a nawet siódemkę

Nie możemy jeszcze odejść od BMW. Nie, kiedy kuszą nas idealne piątki E39, na przykład z V8cylindrów BezVanosa. E39? Cóż ja mówię. 15 000 zł wystarczy na czarne E60. Nie będzie może idealne jak z fabryki, ale w ciemnościach tego nie widać, a odpowiedni poziom basu z głośników sprawi, że ludziom na jego widok i tak będą łzawić oczy, więc przeoczą drobne niedoskonałości. Żeby jakieś E39 mogło mierzyć się z tym poziomem lansu, musiałoby być na 19-calowych felgach i gwincie. Albo mieć M Pakiet AC Schnitzer, ten podwójnie wzmocniony.

I teraz pojawia się pytanie, czy może po prostu nie pójść już w siódemę? Skoro i tak wiesz, że nie będzie cię stać na utrzymanie ani trójki, ani piątki i wydajesz cały hajs na ten nonsensowny zakup, to niech przynajmniej będzie po bandzie. I tak, za 15 000 zł kupisz E65, ale ten wóz w ogóle nie ma klasy. Liczy się tylko E38, bo to jest ostatnie prawdziwe BMW. Nawet jeśli jest w kameleonie. Najważniejsze, żeby w tytule ogłoszenia podać rozmiar felg, bo to przecież kluczowy parametr dla kupującego ten rodzaj pojazdu.

Zaskakująco dobrze wygląda. Oferta od pani Katarzyny.

No dobrze, przejdźmy do innych propozycji niemieckich

Kolej na Audi. Z A3 jest taki problem, że ten wóz nie wygląda zbyt imponująco, ale za to można znaleźć dopasione i doinwestowane egzemplarze. Jak na przykład ten. Fajnym pomysłem wydaje się być A3 1.8 Turbo po grubych modach, które rozwija 280 KM – może napęd jest na złą oś, może jakby Bóg coś tam, coś tam, to byśmy chodzili na rękach, i co z tego, skoro robi z tyłka wiatrak przeciętnemu E46 coupe. A jeśli w modyfikacje wolisz pobawić się sam albo z kolegą, to tu jest dobra baza: wyjściowo 2.0 TFSI 200 KM + napęd na 4 koła. Trochę pokręcisz śrubką i masz 300 kuca, co skutecznie wyleczy paru frajerów z prób ścigania się od przystanku do cepeenu (tylko uważaj bo Józek czasem ciągnikiem po nocy lata bez świateł).

Spójrzmy jednak na coś większego. Problem w tym, że A4 tu moim zdaniem nie pasuje. Jest jednak zbyt skromne, nawet w wersji z trzylitrowym V6. Trzeba popatrzeć na A6. Najlepiej na takie, które jest obniżone, pomalowane na kolor RS-Blau i ma gaz. Jest takie? Oczywiście! Brakuje mu tylko silnika 4.2 V8. Jest jeszcze czarny egzemplarz na czarnej feldze z trzylitrowym V6, na szczęście ma gazik, wygląda grubo, zwłaszcza jeśli został świeżo umyty. Fajnie komponuje się w komplecie z białym A6 na białej feldze, stylizowanym na RS6. Auto ma ksywę „biała strzała”. Mnie ona przekonała.

Biała Strzała. Ofertę wystawia pani Natalia.

Golfik albo Leonik

Leon w mocnej wersji to bardzo popularny wybór wśród młodych fanów szybkości. Jest też chętnie modyfikowany. Przy budżecie 15 000 zł i zapotrzebowaniu na dużo koni mechanicznych raczej będziemy musieli pozostać przy pierwszej generacji. I bardzo często będzie to wersja z dieslem. Ulubiony silnik tunerów to 1.9 TDI ARL, który już seryjnie miał 150 KM, a robili z niego nawet 200-210. To nie znaczy, że nie da się kupić wersji 1.8 Turbo, ale jest jej znacznie mniej niż mocnych diesli. Jednak przy obecnych trendach rynkowych lepiej patrzeć na wersję benzynową, z bardzo prostej przyczyny – diesla nie zagazujesz. Znalazłem na przykład czarne cacko z naklejką TURBO i tuningowymi lampami tylnymi. Z rzadka występuje wariant z napędem na 4 koła. O dziwo, ma on stosunkowo niskie ceny. Wisienka na torcie to Cupra 2.8 VR6 z 4×4. Czemu ten egzemplarz jest tak tani? Nie wiem i nie będę pytał. Jest czarny, szybki i można założyć 19-tki.

Nie no dobra, te wszystkie Leony wyglądają dość normalnie. Potrzeba czegoś rasowego. Np. zwykłej wersji 1.8 T opisanej jako COUPRA. To połączenie COUPE i CUPRA, które wyróżnia się obecnością folii w stylu prawdziwego KARBONU oraz kierownicą z pakietem AIRBAG.

Oferta od firmy Volcar

To teraz czas na Golfy. Zaczynamy mocnym akcentem. Pan nie oszczędzał – ani na częściach, ani samochodu. Jest obniżone zawieszenie i felgi nazwane „parabolami”, ale nie wiem dlaczego. 260 KM z 1.8 Turbo to konkretny wynik. Kwas, szpera w skrzyni – i wszystko jasne. Na szczęście to nie jedyny grubaśny Golf w ofercie. Jeśli mimo wszystko wolisz diesla, to tu jest efektowny egzemplarz. Nasuwa się jednak pytanie, czy ktoś poza miłośnikami klasyków spod znaku VW chce jeszcze płacić tyle kasy za czwórkę. Można przecież za to mieć już Golfa piąteczkę. Ma znaczek GTI, efektowne felgi i diesla 1.9 TDI 105 KM. Gdyby to był rok 2000, oczywistym zwycięzcą byłby ten Golf trójka GTI – wówczas prawdziwy król małych miast i wsi.

samochód za 15000 zł
Oferta z OLX. Fot. Adrian

I inne propozycje

Wcale nie jest tak łatwo znaleźć dobry wóz dla młodego miłośnika wieczornego lansu, mając tylko 15 000 zł w kieszeni. Pod uwagę wziąłem jeszcze markę Opel – pytanie czy tak radykalne stylizacje nie są już trochę passe. Albo ten wóz: jest naprawdę fajny i zapewne szybki, wygląda nieźle, ale absolutnie nie pasuje do założenia „wydałem 15 000 zł”, bo wygląda z daleka jakby był wart 1/3 tego. Przypomnę, że za 15 000 zł można kupić BMW E60. To może Honda? Wiadomo jakie stereotypy krążą o hondziarzach, ale to wszystko nieprawda. Prawdą jest natomiast, że za 15 kafli można kupić ładnego Civica VII generacji. Nawet nie każcie mi sprawdzać, jak ta generacja się nazywa jeśli chodzi o kod fabryczny. Zresztą wśród Hond mam innego faworyta: Civica Type-R generacji ósmej, ale „w angliku” czyli z kierownicą po prawej stronie. A komu to przeszkadza, skoro chodzi o lans i wysokie obroty? Zawsze można powiedzieć, że to oryginalna wersja japońska DŻEJ DI EM, nikt się nie zorientuje.

Oferta z OLX. Fot. Artur

Skoro już przy japońskich autach jesteśmy, coraz popularniejszy w tych kręgach staje się Lexus. Za 15 000 zł nie kupimy nic powyżej IS200, ale nie ma się co zniechęcać, bo niektóre oferty są naprawdę warte zainteresowania. Choćby ze względu na naklejkę nad przednią szybą z wielkim napisem LEXUS. Albo konkretne obniżenie, dzięki któremu nie ma tzw. kozy, czyli sytuacji, w której ponad oponami widoczny jest fragment pustego nadkola. Uznaję, że Subaru to zbyt niszowa marka jak dla naszego potencjalnego nabywcy i że raczej ma on wylane na jej rajdowe dokonania z lat minionych.

samochód za 15000 zł
Oferta z OLX. Fot. Sławek

Marki francuskie? Wynalazki typu Rover i Saab? Zapomnijcie, to wywołuje jedynie uśmiech politowania. Został tylko Mercedes, z jednej strony marka uważana za grzybową i dla prezesa, z drugiej jednak Mercedes to Mercedes wśród samochodów. Za niecałe 15 000 zł można kupić CLK z 3,2-litrowym V6. Ofert naprawdę nie brakuje. Wiadomo, ten wóz nie ma takiego poważania jak BMW, ale z drugiej strony może nasz młody Sebastian dostrzeże, że już 8 jego kolegów jeździ beemkami i postanowi spróbować czegoś innego. Dlatego na koniec mam prawdziwą bombę: CLK cabrio 4.3 V8 anglik podłubany do driftu z hydraulicznym ręcznym. Wyobrażacie sobie, jakie tłuste boczury można tym strzelać na parkingu pod cmentarzem w Wieczfni Kościelnej?

samochód za 15000 zł
Oferta z Otomoto. Fot. Auto Power

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać