Wiadomości

Hybrydowy Opel Grandland X wyceniony. 300 KM i napęd 4×4 za 200 000 zł

Wiadomości 07.06.2019 81 interakcji
Piotr Barycki
Piotr Barycki 07.06.2019

Hybrydowy Opel Grandland X wyceniony. 300 KM i napęd 4×4 za 200 000 zł

Piotr Barycki
Piotr Barycki07.06.2019
81 interakcji Dołącz do dyskusji

300 KM i napęd na wszystkie koła w rodzinnym SUV-ie? Proszę bardzo – od teraz Opel ma coś takiego w swojej polskiej ofercie. Ale będziemy musieli wydać prawie 200 000 zł… albo i więcej.

192 450 zł – tyle co najmniej trzeba zapłacić za nowego Opla Grandland X Hybrid4. Jeśli jednak nie interesuje nas bazowa wersja Elite, możemy wybrać wariant Ultimate, którego cena startuje od 201 950 zł. I tak – startuje. Do hybrydowego Grandlanda X można dobrać jeszcze masę opcji i pakietów, które mogą znacznie podnieść cenę.

Opel Grandland X Hybrid4, czyli co?

Czyli średniej wielkości (4477 mm) SUV Opla, obecny na rynku już od jakiegoś czasu, ale z nietypowym układem napędowym. Do silnika benzynowego o pojemności 1,6 l (200 KM) dołożono tu bowiem ładowany z gniazdka zestaw akumulatorów (38,5 Ah) i dwa silniki elektryczne.

Takie połączenie ma mieć dwie zalety. Przede wszystkim samochód powinien palić niewiele. Według dokumentacji producenta – zaledwie 1,6 l na każde przejechane 100 km. Dobrze jednak pamiętać o tym, że są to dane dotyczące jazdy z naładowanym akumulatorem – jeśli nie mamy na to czasu (ze zwykłego gniazdka zajmie to 8 godzin) albo pojedziemy w dłuższą trasę, nie mamy najmniejszej szansy powtórzyć takiego rezultatu.

Drugą zaletą powinno być przyspieszenie, ale tutaj z kolei warto pamiętać, że to spore i ciężkie auto, więc 300 KM nie zagra w nim tak, jak np. w Cuprze Atece. W rezultacie przyspieszenie od 0 do 100 km/h zajmuje równe 7 s, co jest i tak niezłym wynikiem i najlepszym w całej gamie Grandlanda X (1.6 Turbo 180 KM – 8,8 s). Z drugiej strony, Skoda Kodiaq z silnikiem o mocy 190 KM potrzebuje na taki sam sprint zaledwie o 0,5 s więcej, a jednocześnie jest tańsza. Tiguan Allspace 2.0 220 KM jest natomiast i szybszy (6,8 s) i tańszy (183 190 zł w wersji Highline).

Prędkość maksymalna hybrydowego Grandlanda X wynosi natomiast 220 km/h, czyli dokładnie tyle samo, ile w przypadku najmocniejszego benzynowego Grandlanda X i więcej niż we wszystkich pozostałych wersjach.

Co dostaniemy za prawie 200 000 zł?

Sporo, ale nie wszystko. Zarówno wersja Elite jak i Ultimate oferują bez dopłaty m.in.:

  • system multimedialny z ekranem 8″, nawigacją, Bluetooth i USB
  • dwustrefową klimatyzację
  • wyświetlacz 3,5″ między zegarami
  • tempomat z ogranicznikiem prędkości
  • kamerę z rozpoznawaniem znaków
  • system ostrzegania przed kolizją i automatycznego hamowania przy niskich prędkościach
  • system utrzymania na pasie ruchu
  • monitorowanie martwego pola
  • przyciemniane lusterko wewnętrzne
  • czujnik deszczu
  • sportowe koło kierownicy pokryte skórą
  • fotel kierowcy z regulacją w 8 kierunkach i pasażera z regulacją w 6 kierunkach
  • felgi 19″
  • reflektory LED
  • czujniki parkowania z przodu i z tyłu

Co natomiast dostaniemy dopłacają do odmiany Ultimate?

  • automatyczne parkowanie
  • kamerę cofania
  • podgrzewaną przednią szybę
  • reflektory AFL3 LED
  • reflektory przeciwmgielne
  • przyciemnianą tylną szybę i szyby boczne
  • dach i nakładki lusterek w kolorze czarnym

Przy czym niemal wszystkie te opcje da się dokupić od Elite. Wyjątkiem są tylko reflektory AFL3 LED, które nie występują jako dodatek do Elite – tam możemy cieszyć się jedynie EcoLED-ami. Do Elite nie dokupimy też jednego z pakietów – „Black Hood”, który wprowadza m.in. czarne lakierowanie maski.

Dodatkowej dopłaty, niezależnie od wersji, wymagają natomiast m.in.:

  • lakier metaliczny, specjalny, etc (2500-3500 zł)
  • fotel pasażera z regulacją w 8 kierunkach
  • tapicerka skórzana, perforowana
  • system dźwiękowy premium
  • DAB
  • ładowarka indukcyjna
  • aluminiowe nakładki na pedały
  • adaptacyjny tempomat
  • kamera cofania 360 stopni

Przy czy czym biorąc pod uwagę, że skórzana tapicerka w parze ze sportowymi fotelami kosztuje 8500 zł, lakier co najmniej 2500 zł, a adaptacyjny tempomat 3500 zł, za dopasionego Grandlanda X Hybrid4 możemy zapłacić pewnie i nawet w okolicach 220 000 zł.

Dla przypomnienia, bazowy Gandland X 1.2 Turbo 120 KM z manualną przekładnią kosztuje 99 200 zł – ponad dwukrotnie mniej. 180-konny wariant benzynowy kosztuje natomiast 111 700 zł w najuboższej wersji, a w najbogatszej (również Ultimate) – 149 150 zł.

Spora różnica.

A konkurencja?

Prawie nie istnieje. Cała grupa VAG nie ma w swojej ofercie ani jednego hybrydowego (plug in) SUV porównywalnych wymiarów i w porównywalnej cenie.

Peugeot hybrydowe 3008 (też 300 KM i też napęd 4×4) wprowadzi do salonów dopiero jesienią tego roku. DS7 z tym samym napędem zawita w sprzedaży w tej połowie roku. C5 Aircross wspomagany prądem też dopiero czeka na swój salonowy debiut.

Toyota z kolei stawia na klasyczne hybrydy. Hybrydowa Kona jest zdecydowanie zbyt mała, żeby porównywać ją z Grandlandem X.

Jeśli z kolei szukalibyśmy samochodu z klasycznym napędem, który byłby np. szybszy od 0-100 km/h od Grandlanda X Hybrid4, to jest w czym wybierać. Poza Tiguanem Allspace TSI 220 KM jest jeszcze m.in. wersja TDI 240 KM (też 6,8 s), Kodiaq RS (6,9 s), Mercedes GLC300 4Matic (219 200 zł, 6,2 s, ale całkiem goły), BMW X3 xDrive30i (221 100 zł, 6,3 s, też bez prawie żadnego wyposażenia) albo Alfa Romeo Stelvio (213 400 zł, 5,7 s, bez dodatkowych opcji).

Owszem, te ostatnie propozycje wykraczają poza budżet, za który można kupić Grandlanda X Hybrid4, ale takie auta i tak przeważnie kupuje się korzystając z leasingu, a wtedy różnica w miesięcznej racie może nie być aż tak wyraźna, jak w przypadku całkowitej ceny brutto dla klienta indywidualnego.

Co nie zmienia jednak dwóch rzeczy. Po pierwsze, Gandland X w wersji hybrydowej jest mocny i stosunkowo szybki, a do tego można nim jeździć np. po mieście bez uruchamiania silnika spalinowego. Po drugie – jest na tyle droższy od swojej podstawowej wersji (albo nawet dobrze wyposażonej i mocnej, ale klasycznej), że raczej nie będzie zbyt częstym widokiem na polskich drogach.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie