Felietony

Motoblender 26/2019: kolekcja fejków i kolekcja Corvette

Felietony 20.07.2019 236 interakcji
Tymon Grabowski
Tymon Grabowski 20.07.2019

Motoblender 26/2019: kolekcja fejków i kolekcja Corvette

Tymon Grabowski
Tymon Grabowski20.07.2019
236 interakcji Dołącz do dyskusji

Zapraszam na dwudziesty szósty Motoblender roku pańskiego 2019. Dziś będzie trochę o fejkach. Ale też trochę prawdy, jak zawsze. Nie za dużo, żeby nie przesadzić…

Zaczynamy od fejków. Kitem numer jeden upływającego tygodnia jest rzekoma śmierć Adama Słodowego. 95-letni pan Adam według aktualnej informacji żyje i ma się dobrze, choć wiadomość o jego śmierci podały wszystkie duże portale. Specjalnie czekałem, aż zamieszczą ją duże serwisy jak WP i Interia. Odczekałem, żeby pojawiło się jakieś ewentualne dementi, ale nie chciało nadejść. W momencie jak ja pisałem swój wpis to już nawet na Wikipedii pojawiła się data śmierci. A potem wszystko dementowano i usuwano. Jeśli wszystkie duże serwisy podają jakiś nius, to łatwo się nabrać, że jest prawdziwy. Jednak szczególnie mnie zdziwiło, że w komentarzu ktoś napisał „dlaczego sami nie zweryfikowaliście???” – dobre pytanie, czy każdy kto pisze niusa o czyjejś śmierci musi najpierw sam pojechać zobaczyć zwłoki? To byłby naprawdę świeży format. Tak czy inaczej, panu Adamowi życzymy co najmniej 120 lat życia w zdrowiu!

Za lipny uważam również ten nius

Pewnej rodzinie z Czech zepsuł się samochód. Stanęli na parkingu przy drodze. I czekali tam na pomoc… trzy dni, bo nie działał im telefon, żaden jaki mieli i żadnego nie mogli podładować. Trzy dni z trójką dzieci. I nie mieli pieniędzy. To chyba umarli z pragnienia, już po jednym dniu byliby konkretnie odwodnieni. I nikt się nie zatrzymał, chociaż machali. Przez trzy dni. I dopiero po trzech dniach ktoś przejeżdżał tirem, i najpierw przejechał obojętnie, a potem (według słów kierowcy ciężarówki) cofnął się 2-3 kilometry i im pomógł. Cofnął się 2-3 kilometry. Normalna rzecz dla tira na drodze ekspresowej. Każdy tak robi. I oni tam siedzieli 3 dni i nie mogli pójść w żadnym kierunku poszukać pomocy, ani zatrzymać żadnego samochodu, tylko tak siedzieli i czekali na śmierć. Nie wydaje mnie się. Do tego mamy jeszcze historyjkę dodatkową – teściowa kierowcy została powiadomiona i ruszyła im na pomoc z Czech, ale zgubiła się, pojechała na Berlin i zabrakło jej paliwa i też stała przy autostradzie i czekała na pomoc.

Yyy tak. Z pewnością. Może i tak było, ale te trzy dni wydają mi się trochę naciągane. Gdybym ja miał taki problem, to po prostu skutecznie zatrzymałbym jakiś samochód i poprosił o pomoc. Trudno, czasem trzeba uciec się do wyłażenia na drogę, inaczej się nie da.

Podrabiane Ferrari i Lamborghini zarekwirowała policja w Brazylii

Produkcja samochodów stała się tak kontrolowana i reglamentowana, że za wytwarzanie aut można pójść do paki. Na przykład w Brazylii, gdzie policja zlikwidowała fabrykę podrabianych Lamborghini i Ferrari. Według opisu na Motor1, auta powstawały z byle czego (poor-quality materials), ale ze zdjęć wynika co innego – wyglądają całkiem solidnie. A przy okazji każda z replik Lambo wygląda jak inne, czyli osiągnięto już fabryczny poziom powtarzalności. A to, że pakowali silnik z Chevroleta Omegi… a z czego mieli wkładać w Brazylii, z Poloneza?

Moim zdaniem jeśli ktoś był w stanie stworzyć taką manufakturę, zbierać zamówienia, produkować pojazdy i jeszcze puszczać to do klientów bez strachu że przyjdą i obetną mu łeb (jak to w Brazylii bywa – 64 tys. morderstw rocznie), to raczej jest świetnym biznesmenem i do tego ma zmysł inżynieryjny. Należy mu raczej pogratulować niż go puszkować. Wiadomo, że wykorzystywanie znaczków Ferrari i Lamborghini nie wchodzi w grę, ale szkodliwość społeczna tego czynu ogranicza się do tego, że zepsuto trochę zysków superbogatym ogromnym korporacjom. Jakoś nie potrafię podzielić ich rozżalenia.

Co tam u Forda?

Ranger sprzedaje się lepiej niż oczekiwano. Zwłaszcza w Europie. Wpadlibyście na to? Nagle Europejczycy kupują pickupy. Dlaczego? Czyżby chcieli zdążyć przed wprowadzeniem limitów emisji CO2 na rok 2020? Wtedy zapewne już o żadnych pickupach mowy nie będzie. Być może planują „zaopatrzyć się na zapas”, spodziewając się znaczącego wzrostu cen? Trudno stwierdzić, w każdym razie pickup idzie jak zły. Ale to to nic, Ford planuje z tej okazji zatrudnić aż 1200 osób w swojej południowoafrykańskiej fabryce, żeby dodać trzecią zmianę i zaspokoić popyt na tego pickupa. Po raz pierwszy odkąd piszę Motoblendery napływają dobre wieści od marki z niebieskim owalem. Chyba powinniśmy przetestować Rangera i sprawdzić dlaczego on tak żre. No chyba że to fejk…

motoblender
Ekipa z fabryki zadowolona z dobrych wieści.

Przy okazji, Ford wprowadza emotkę z pickupem. Świat czekał!

Podwyższenie dopuszczalnej prędkości dla ciężarówek przyniosło dobre efekty

Nie przeczytacie o tym w żadnym serwisie o bezpieczeństwie ruchu drogowego, bo to przecież niemożliwe, żeby podniesienie limitu prędkości nie spowodowało lawiny potwornych, śmiertelnych wypadków. Tymczasem Anglia i Walia podniosły dopuszczalną prędkość dla ciężarówek i to aż o 10 mil na godzinę dla dróg międzymiastowych jedno- i dwujezdniowych. Na tych drugich można drzeć ciężarówką aż 96 km/h. Nie spowodowało to zwiększonej liczby wypadków, za to spadły wpływy z mandatów, bo po prostu dostosowano prawo do realiów. Branża transportowa zyskuje, kierowcy pracują krócej zarabiając tyle samo pieniędzy. Bardzo niedobrze, kapitalizm znowu wygrywa.

Ale żeby nie było, że w tej Anglii jest tak świetnie, pojawił się nowy pomysł: niech młodzi kierowcy mają zakaz jazdy nocą. Ktoś naprawdę wpadł na coś tak szalonego. Wiem, że to brzmi jak kolejny fejk, ale Autocar twierdzi, że to idea z brytyjskiego ministerstwa transportu. Czyli młody kierowca zdaje egzamin, i zamiast się nauczyć jeździć nocą, ma po prostu zakaz. Dzięki temu na pewno szybko się nauczy i zdobędzie potrzebne umiejętności do bezpiecznej jazdy nocą! G E N I A L N E. Mam pomysł na ulepszenie tej koncepcji. Zakażmy też jazdy w dzień. Dzięki zakazowi jazdy w dzień i w nocy świeżo upieczony automobilista będzie mógł doskonalić swoją jazdę na symulatorze typu Forza Horizon albo Truck Simulator. Zakaz musi trwać z pięć lat, żeby mieć pewność, że adept zdążył już wszystko zapomnieć.

W Warszawie otworzył się serwis Tesli

Byłem tam. Jeden z pracowników nawet mnie rozpoznał, bardzo mi miło. Nie dowiedziałem się niczego, bo jest zakaz rozmów z prasą. Dlatego w sprawie serwisu Tesli w Warszawie mogę Wam tylko powiedzieć, że [treść usunięta].

A na koniec macie jeszcze przykład, jak pewien znany serwis internetowy oszalał na punkcie nowego Corvette C8. Typowy przykład przegrzewki. Najpierw było milion tizerów, pięćset przecieków i sto piętnaście „absolutnie prawdziwych i wiarygodnych danych nowego modelu”. A teraz, kiedy już został pokazany, prują tylko o nim. Corvette C8 nie jest aż tak ważne po tej stronie oceanu, więc ta napinka wydaje się zabawna. Ale zobaczycie, co będzie się działo u nas, jak w końcu pokażą nową Octavię…

motoblender

Znacznie ciekawszy jest nius o tym, że w Stanach odbędzie się loteria klientów, którzy będą mogli kupić sobie znaną kolekcję 36 Chevroletów Corvette – po jednym z każdego rocznika przez 36 lat od rozpoczęcia produkcji. Auta przechodziły wielokrotnie z rąk do rąk, zmieniając też parę razy miejsce składowania, ale były praktycznie w ogóle nie jeżdżone. Pojawiły się na nich uszkodzenia wynikające z nieudolnego przewożenia oraz oczywiście gruba warstwa kurzu i ptasiego łajna. Jednak większość z nich ma sporą wartość, a obecna rodzina właścicieli chce uniknąć zamieszania związanego z aukcją. Zamiast tego mają zamiar zorganizować loterię, w której wylosują szczęśliwców, a nagrodą będzie możliwość kupienia auta z kolekcji. Co najmniej dziwne. Czy będzie można wybrać sobie auto, czy na przykład ja bym chciał C4 za 20 tys. dolców, a oni mi przydzielą do zakupu C1 za 80 tys.?

Fot. TheDrive.com

Trudno powiedzieć. Może to fejk.

PS. Jan Kulczyk też żyje.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie