Felietony

Motoblender 13/2020: widzimy się po wakacjach

Felietony 21.03.2020 515 interakcji
Tymon Grabowski
Tymon Grabowski 21.03.2020

Motoblender 13/2020: widzimy się po wakacjach

Tymon Grabowski
Tymon Grabowski21.03.2020
515 interakcji Dołącz do dyskusji

Wygląda na to, że do wakacji będziemy siedzieć w domach. Można czytać stare Motoblendery albo kupić sobie moją książkę, bo jest znowu dostępna. 

W związku z obecną sytuacją nie ma za wiele wiadomości motoryzacyjnych, o których mógłbym pisać, więc wygląda na to, że będę musiał trochę przemodelować koncepcję Motoblendera. W tym tygodniu na przykład była sytuacja, że wszystkie wiadomości na głównej stronie pewnego serwisu dotyczyły przerwania działania fabryk z powodu epidemii. Chętnie więc poznam Wasze zdanie co do tego, o czym powinienem pisać w kolejnych odcinkach Motoblenderów w Czasach Zarazy: może historia motoryzacji chińskiej, może motoryzacyjna powieść w odcinkach, a może jeszcze coś innego?

Póki co, postarałem się znaleźć jakieś wiadomości do skomentowania.

W Polsce ruchu nie ma, a smog jest dalej

Ruch samochodowy w wielu miejscach zamarł. Marzenie aktywistów miejskich spełniło się – ludzie naprawdę mało jeżdżą prywatnymi samochodami. Mogłoby się więc wydawać, że smog zniknie, bo przecież wszyscy wiedzą, że za sześćset trzydzieści procent zanieczyszczeń w miastach odpowiadają stare diesle z wyciętym filtrem kabinowym. Jak w takim razie wytłumaczyć koszmarne poziomy zanieczyszczenia pyłami PM 2,5 i PM 10 mimo znikomego ruchu? Czy to możliwe, żeby winne było coś innego? Nie będę tu znęcał się nad ludźmi, którzy za wszelką cenę próbują podczepić smog pod samochody, choć nie zapomnę, jak pan z popularnego fanpage ze smogiem w nazwie, na pytanie o to dlaczego stężenie pyłów w soboty wieczorem jest większe, chociaż ruch aut mniejszy, wymyślił że cząstki PM po prostu czekają na weekend i czując zbliżający się weekendowy nastrój podrywają się do lotu. Serio, mam gdzieś zrzut ekranu…

Na wszelki wypadek przypomnijmy więc kilka faktów o smogu:

  • za stężenie pyłów PM w powietrzu nie przy samej ulicy NIE ODPOWIADAJĄ SAMOCHODY
  • samochody odpowiadają za miażdżącą większość emisji szkodliwych tlenków azotu (głównie diesle)
  • samochody unoszą pyły PM przejeżdżając po jezdni, im szybciej tym więcej pyłów się unosi. Unos jest ograniczony do strefy przy ulicy, czyli idąc po chodniku jesteśmy nań narażeni, ale już na podwórku czy w parku – nie.
  • pyły generowane przez ruch drogowy pochodzą ze ścierania opon i klocków hamulcowych.

Co w związku z tym:

  • to kompletnie nieistotne ile lat mają samochody, które unoszą pył. Auto nowe i auto 20-letnie tak samo unosi pył i tak samo ściera opony. Liczy się tylko natężenie ruchu drogowego. Im mniejsze, tym mniejszy unos i mniej NO2.
  • jeśli jesteś na balkonie swojego mieszkania i śmierdzi tam palonym kaloszem, to pisanie „te cholerne samochody!!! hurr durr!!!” zalicza cię do grona osób słabo rozeznających się w świecie.

Niesnaski w rodzinie

My też w redakcji Autobloga czasem się kłócimy, ale na szczęście rzadko i przeważnie o rzeczy nieistotne (Polonez to szmelc, przykro mi). Tymczasem na jaw wyszło, że Volkswagen trochę posprzeczał się z Audi. Poszło o to, że Volkswagen chciał wykorzystać w nowym Golfie R silnik o pojemności 2,5 litra (ten 5-cylindrowy) znany z Audi RS3. Audi powiedziało „wolelibyśmy nie”. Z jednej strony chodzi oczywiście o ochronę sprzedaży bardzo dochodowego modelu, jakim jest RS3. Z drugiej – o utrzymanie statusu Audi jako marki premium w gamie VW, która jest najnowocześniejsza, najszybsza i ma największe silniki, a przy okazji jest też najbardziej ekologiczna i elektryczna (to się jedno z drugim ponoć nie kłóci). Z trzeciej strony chodzi wreszcie o to, że produkcja silnika 2.5 TFSI do RS3 jest niezwykle pracochłonna, niemal ręczna, ponieważ ten silnik występuje tylko w tym jednym szczególnym modelu. Robią go na Węgrzech, na jednej linii produkcyjnej i więcej nie potrzeba. Jest to taka perła w koronie dla hatchbacków z grupy VAG i pchanie go gdzie popadnie byłoby zbytecznym rozpuszczaniem prestiżu. Co, może jeszcze do Fabii mamy go włożyć? Czy was już zupełnie… – i tak dalej w tym stylu. Wcale się takiemu Audi nie dziwię, no bo co to ma być? Robią sobie nowego Golfa, prezentują go przed A3, a potem jeszcze chcą nam UKRAŚĆ NASZ SILNIK!

Są podejrzenia, że Porsche Taycan jest poskładane jak dla obcego

Na jaw wyszły filmy i zdjęcia, na których widać, że poszczególne elementy Porsche Taycan nie pasują do siebie. Nie chodzi tylko o zderzaki, ale nawet o linię drzwi, która po zamknięciu nie pasuje do reszty boku nadwozia. Zresztą zobaczcie sami:

motoblender

Nie jest to jedyne miejsce, w którym Taycan się „nie schodzi”. Powstaje więc pytanie: co stało się z legendarną jakością Porsche? Ja nie jestem jakimś wielkim miłośnikiem aut tej marki (ale 924 z automatem bym przygarnął), ale wszystkie moje spotkania z Porsche kończyły się stwierdzeniem „może nie za piękne, za to perfekcyjnie poskładane”. Czyżby w przypadku Taycana zastosowano jakieś inne procedury produkcyjne? Czy z uwagi na dużą liczbę zamówień (ponad 30 tys.) zdecydowano się nieco obniżyć jakość, żeby szybciej dostarczyć wozy do klientów? A nie! Wiem! To dlatego, żeby zachęcić dotychczasowych potencjalnych nabywców Tesli. Oni w swoich Teslach uwielbiają byle jak spasowane panele, odstające elementy, lakierowanie na szybkości i ogólnie jakość Wartburga. Taycan nie mógł być jakoś szczególnie lepszy, bo by się przestraszyli.

Poseł PO przypomina, że nadal jest problem

Auto Świat cytuje posła PO Bogusława Sonika, który przypomina, że nadal w rejestrze Centralnej Ewidencji Pojazdów widnieją auta, które nie były ubezpieczane od wielu lat. Od lat nie mają też badania technicznego. Może to rodzić uzasadnione podejrzenie, że – uwaga, uwaga – już nie istnieją! Może to być choćby pokłosie sytuacji sprzed 1997 r., gdzie czasowe wyrejestrowanie samochodu osobowego było możliwe, mogą to być pojazdy po zmarłych, których nikt nie odziedziczył i nie zgłosił zmiany właściciela oraz wiele innych zaskakujących przypadków. Oczywiście skutkiem nieusuwania martwych pojazdów z CEP jest szalony i absurdalny wzrost liczebności aut w Polsce, a co za tym idzie – liczby aut na 1000 mieszkańców. Korzystają na tym ruchy samochodofobiczne, które dzięki temu mogą twierdzić, że POLACY MAJO NAJWIĘCEJ AUT W EŁROPIE, bo tak przecież MÓWI STATYSTYKA – a to, że ta statystyka jest zawyżona nawet o 1/4, nikomu nie przeszkadza. Poseł Sonik złożył interpelację w tej sprawie, ale pewnie nie doczeka się żadnych działań, bo teraz jest epidemia, a potem dalej nikomu nie będzie to przeszkadzało. Ja jestem za tym, żeby do statystyki CEP wliczyć też resoraki. Ale by wtedy było!

Lego 42096 Porsche 911 RSR
i samochody z Lego.

Maserati znowu przesunęło jakąś premierę

Tym razem mają oczywiście dobre wytłumaczenie: epidemia. Ale idealnie wpisuje się to w klimat, w którym FCA bezustannie zapowiada, że coś będzie, tylko nie wiadomo kiedy. Pewnie już zaraz, niedługo. Ale może trochę później. Przesuńmy, bo jeszcze niegotowe, ale już zapowiedzmy. No tym razem na pewno się uda. No nie, znów nie. Jak to we Włoszech, nikt za bardzo nie wie jak jest, ani jak ma być, ani jak miało być w pierwotnej wersji, ani jak będzie w ostatecznej. W sumie to wszystko jedno, kiedyś to skończymy, a teraz olejmy to i chodźmy na kawę. A nie, do kroćset tysięcy zatopionych gondol, zapomniałem że jest kwarantanna. No to siedzimy dalej.

 

 

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać