Wiadomości

Korki na autostradzie A1 spowodował dziś… lądujący samolot. Wylądował, bo mógł

Wiadomości 14.05.2021 104 interakcje

Korki na autostradzie A1 spowodował dziś… lądujący samolot. Wylądował, bo mógł

Piotr Barycki
Piotr Barycki14.05.2021
104 interakcje Dołącz do dyskusji

Można. Gdyby to było złe, to… nie byłoby w przepisach zgody na takie działanie. A jak najbardziej jest. 

Krótki rys sytuacyjny: dzisiaj przed godziną 10 na autostradzie A1 wylądował niewielki samolot pasażerski. Jak podaje WP, 34-letni pilot w trakcie lotu stwierdził uszkodzenie silnika i zdecydował się na awaryjne lądowanie. Nie wybrał jednak pobliskiego lotniska, a właśnie wspomnianą autostradę.

Lądowanie przebiegło bez większych problemów (aż dziwne, że nie ma jeszcze na YouTubie miliona filmów z tym wyczynem), nikomu nic się nie stało, samolot nie uległ uszkodzeniu. Przez jakiś czas stał na poboczu, blokując jeden z pasów ruchu i powodując korki, następnie został rozebrany na części i usunięty z autostrady. Przy czym, patrząc na poniższe nagranie, wygląda na to, że ostatecznie przed rozebraniem został jeszcze dodatkowo przesunięty w jakiś sposób kawałek dalej, bo ma tym poboczu niespecjalnie się mieścił:

I w tym miejscu pojawia się pytanie:

Lądowanie awaryjne na autostradzie – czy tak w ogóle można?

Tak. Zgodnie z prawem lotniczym, a dokładniej podpunktem pierwszym artykułu 39 z działu Startowanie i lądowanie:

Statki powietrzne mogą startować i lądować tylko na lotniskach, z wyjątkiem przypadków konieczności lądowania poza lotniskami ze względu na bezpieczeństwo lotu.

Awaria silnika bez wątpienia spełnia tutaj kryterium zagrożenia bezpieczeństwa lotu, więc cały manewr był jak najbardziej uzasadniony. Kolega z redakcji podpowiada mi przy okazji przez wirtualne ramię, że wiele śmiertelnych katastrof tego typu statków powietrznych ma miejsce właśnie dlatego, że piloci nie chcą w przypadku awarii lądować na drodze (ewentualnie na polu) i zamiast tego próbują za wszelką cenę dolecieć do lotniska, co czasem kończy się tragicznie.

W tym przypadku pilot miał o tyle szczęście, że ruch na A1 był stosunkowo niewielki (autostrada nie była zamykana na czas lądowania, a przynajmniej brak takich informacji), co też pewnie w jakimś stopniu tłumaczy brak materiałów z kamerek. Chociaż kto wie – może świadkowie nie mieli jeszcze czasu zgrać materiałów z karty na komputer i wrzucić do sieci.

A można naprawić na poboczu i lecieć dalej?

To ważne pytanie dla osób, które chcą się wybrać samolotem-gratem na wakacje. Odpowiedź brzmi: nie. Zresztą wynika to z tego samego przepisu, który został przywołany powyżej – poza lotniskami dopuszczalne jest wyłącznie lądowanie. Nie trzeba więc podczas kolejnego autostradowego przejazdu obawiać się startującego samolotu za naszymi plecami. Za to na te niepokojąco nisko nad naszymi głowami najwyraźniej warto uważać – w końcu są w prawie i mogą próbować za chwilę awaryjnie wylądować.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać