Bezpieczeństwo ruchu drogowego

Gruzin jechał gruzem do Gruzji, ale policja popsuła mu święta

Bezpieczeństwo ruchu drogowego 03.12.2023 37 interakcji

Gruzin jechał gruzem do Gruzji, ale policja popsuła mu święta

Paweł Grabowski
Paweł Grabowski03.12.2023
37 interakcji Dołącz do dyskusji

Jazda gruzem może się szybko skończyć, o czym przekonał się Gruzin jadący do Gruzji, który miał pecha trafić na patrol policji.

Chris Rea jechał do domu na święta, bo to magiczny czas, w trakcie którego chcemy być razem z bliskimi, wspólnie spożywać potrawy i napoje, a także śpiewać kolędy. Każdy z nas czuje już w powietrzu świąteczną atmosferę, z głośników  lecą obowiązkowe w tym czasie szlagiery, a wszędzie jest lepiej i ludzie są milsi. Piękny czas, który niestety niedługo się skończy, ale póki jest, to należy z niego korzystać. Zapewne to samo przyświecało pewnemu Gruzinowi, który postanowił pojechać na święta do Gruzji swoim gruzem. Niektórzy pewnie słusznie zauważą, że Boże Narodzenie w Gruzji wypada w dniach 6-7 stycznia, więc nie jechał na święta, ale to błąd. Nasz bohater był zapobiegawczym kierowcą, który wiedział, że nie da rady pojechać szybciej, nie tylko ze względu na warunki, ale także z powodu stanu samochodu.

jazda gruzen
źródło: Policja

Więcej o gruzach przeczytacie w:

Jazda gruzem spotkała się z niezrozumieniem policji

Pewien Gruzin miał pecha, bo podczas powrotu do ojczyzny złapała go stołeczna policja, bo bystrzy policjanci z daleka dostrzegli, że coś jest nie tak z jego Peugeotem. Nigdy się nie dowiemy czy zdradziła go rozbita przednia szyba, czy może to był wgięty bok pojazdu, a może to był brak pozostałych szyb zimową porą? Niezależnie od powodu policjanci zatrzymali pojazd i ze zdumieniem przyjęli fakt, że kierowca ma chęć wrócić tym samochodem do Gruzji.

jazda gruzem
źródło: Policja

Postanowili popsuć powrót Gruzina do domu. Nie przyjęli tłumaczenia, że z autem wszystko jest w porządku, a niewinne dachowanie nie powinno od razu skreślać samochodu. Wezwali lawetę i nałożyli na kierującego mandat w wysokości 3000 zł. Zaprawdę powiadam wam – jazda gruzem to styl życia i do tego niebezpieczny. Przecież od tego przeciągu można było się przeziębić. A na pwoaznie – zastanawiam się, co kierowało tym człowiekiem, ale nie były to promile, bo znalazłoby się to w policyjnym komunikacie. To chyba ta romantyczna tęsknota za ojczyzną, o której pisali nasi romantycy na emigracji w Paryżu. Nie znajduję innego wytłumaczenia, bo jeżdżącego gruza w lepszym stanie można mieć za kwotę mandatu. A może to sentyment do Peugeota? Pewnie nigdy się nie dowiemy.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać