Ciekawostki / Klasyki

Daihatsu Extol: oto historia z kei-vanem, co podwójne ma dno

Ciekawostki / Klasyki 23.01.2022 577 interakcji
Tymon Grabowski
Tymon Grabowski 23.01.2022

Daihatsu Extol: oto historia z kei-vanem, co podwójne ma dno

Tymon Grabowski
Tymon Grabowski23.01.2022
577 interakcji Dołącz do dyskusji

W Polsce jest jedno Daihatsu Extol, i jest to egzemplarz z dobrą historią. Mocno rozważałem sprowadzenie drugiego, ale jednak odpuściłem. Niestety mam za dużo zdrowego rozsądku. 

To nie tak, że wcześniej nie znałem busika pod nazwą Toyota Sparky lub Daihatsu Atrai. Mały, słodki mikrobusik sprzedawany był wedle mojej nieaktualnej już wiedzy tylko w Japonii. Jakież więc było moje zdziwienie, gdy napisał do mnie znajomy (Paweł) i poinformował mnie, że w Polsce na sprzedaż było białe Daihatsu Extol.

Daihatsu Extol – co to takiego?

Cała sytuacja była najdelikatniej mówiąc dziwna. W polskich ogłoszeniach pojawił się Daihatsu Extol w bardzo dobrym stanie i kosztował niecałe 9 tys. zł. Nie spodziewałem się, że ten samochód w ogóle oferowano w Europie, a jeśli już, to obstawiałbym, że tylko w Wielkiej Brytanii. Ten egzemplarz miał jednak naklejki francuskiego dealera Daihatsu, który z jakiegoś powodu zdecydował się zaoferować ten niszowy model europejskim odbiorcom.

Sam Extol to cudowny samochód. A właściwie dwa samochody w jednym: osobowy mikrobus albo praktyczny dostawczak, w zależności od tego jak rozłożysz siedzenia, tworzące po położeniu wszystkiego podwójną podłogę. Ma szerokość japońskiego kei-cara, czyli ok. 140 cm i trzy rzędy siedzeń (dające łącznie 6 miejsc), a to wszystko na długości zaledwie 376 cm. W Japonii, gdzie nazywał się Atrai lub Hijet Gran Cargo, lub Toyota Sparky, napędzał go tylko silnik 3-cylindrowy o pojemności 660 cm3, zgodnie z tamtejszymi przepisami. Cokolwiek większego przeniosłoby go do kategorii pełnowymiarowych busów, podczas gdy mały silniczek umożliwiał rejestrowanie go jako kei-cara, co wiąże się z o wiele mniejszymi obciążeniami dla japońskich kierowców. Generacja, o której mówię, powstawała w latach 1999-2004 i był to pierwszy Hijet/Atrai/Extol zbudowany w „bezpieczny” sposób, to znaczy bez „nosa” wystającego przed przednią oś.

Daihatsu Extol zniknęło z ogłoszeń

Okazało się, że kupił je handlarz, który wystawił je dość szybko za kilkanaście tysięcy złotych. Mój znajomy jednak nie odpuścił, i uznał że kupi ten wóz, co zajęło mu… prawie dwa lata. Serio, tyle czasu negocjował z nowym nabywcą, który chyba się przeliczył jeśli chodzi o zainteresowanie tak niecodziennym wozem jak Daihatsu Extol. W końcu udało się go kupić i biały Extol trafił w najlepsze ręce z możliwych. To jednak dopiero początek.

Daihatsu Extol na paryskim salonie w 2000 r.

Auto poza oponami było w bardzo dobrym stanie

Do Polski trafiło z Francji, gdzie było zarejestrowane od nowości, a powodem sprzedaży była zapewne jakaś drobna stłuczka. Udało się ustalić, że we Francji sprzedano 4 lub 5 sztuk Daihatsu Extol, z czego dwie – w odmianie ubogiej i bogatej – były prezentowane podczas salonu paryskiego w październiku 2000 r. Biały Extol sprzedany w Polsce jest dokładnie egzemplarzem pokazowym.

daihatsu extol
To jest ten egzemplarz z mojego filmu podczas pokazu w Paryżu 22 lata temu.

Zgadzają się wszystkie naklejki, potem potwierdził to również dealer: samochód ten sprzedano z numerem podwozia 00068. To właśnie ten, którym jeździłem:

Później udało się ustalić, że do różnych krajów Europy trafiały jeszcze pojedyncze sztuki Extola z kierownicą po lewej stronie. Zapewne w całej Europie było ich nie więcej niż 20 sztuk. Ogólnie jest to specyfikacja raczej na kraje karaibskie, ewentualnie na Filipiny, bo tam właśnie sprzedaje się takie wozy LHD. Z całą pewnością Extol wystąpił jeden raz w prospekcie europejskim.

Oczywiście sam też zapragnąłem kupić Daihatsu Extol

Poprosiłem więc znajomego, żeby co jakiś czas rozglądał się za tymi wozami w Europie. Udało się namierzyć jedną sztukę na Węgrzech, ale była totalnym szmelcem, niewartym nawet pół forinta. Niedługo później jednak na światło dzienne wypłynął niebieski Extol z Berlina – z numerem nadwozia 00118, w dodatku z automatyczną skrzynią biegów. Wyceniono go na niecałe 2000 euro. Przeprowadziłem szybką konsultację i wyszło mi z niej, że nie dam rady pojechać po tego Extola. Nie był on wcale tak dobry, jak się z początku wydawało. Sprzedający wprawdzie utrzymywał, że spód jest w bardzo dobrym stanie, ale że skrzynia automatyczna nie pracuje idealnie, a w dodatku auto miało małą kolizję i lampa jest do wymiany. Zdobycie europejskiej lampy do Extola ponoć przekroczyło możliwości sprzedawcy. Zachwalał on jednak niezwykłą praktyczność tego wozu (faktycznie jest ona nie do pobicia) i twierdził nawet, że jeździł nim na kemping, żeby w nim spać.

Niebieski Extol też się szybko sprzedał

I trafił w ręce handlarza, jakżeby inaczej. Był to chyba słaby interes, bo obecnie cena spadła do 1850 euro. Udało się też ustalić, że uspokajający opis na temat skrzyni biegów („Der Mechaniker sagte, dass das Öl im Automatikgetriebe gewechselt werden muss” – mechanik mówi, że trzeba tylko wymienić olej w skrzyni automatycznej), nie jest prawdziwy i że skrzynia wymaga raczej grubego remontu lub wymiany na inną, mniej walniętą. Być może pasuje od Daihatsu Terios, które ma bardzo podobny, wzdłużny układ napędowy z 4-cylindrowym silnikiem 1.3. Jednak to chyba zbyt duże ryzyko przy tak nietypowym samochodzie – może się okazać, że nic tu nie pasuje od niczego, i że ten remont skrzyni to można wykonać pewnie w Japonii.

W ogóle nie zniechęca mnie to do dalszych poszukiwań

Kto wie, ile jeszcze kei-vanów da się znaleźć w Europie? Moja teoria o tym, że nadal jest mnóstwo ciekawych samochodów do odnalezienia, zdaje się coraz bardziej sprawdzać.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać