REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Dzieje się

Maja Staśko rapuje. Kawałek aktywistki udowadnia jej przewagę nad hejterami

Dzień po zwycięskiej walce w High League, Maja Staśko opublikowała w sieci numer, który towarzyszył jej podczas marszu do oktagonu. Wbrew powszechnej narracji, nikogo w nim nie "atakuje" - przeciwnie, korzysta z ataków na swoją osobę, by zmobilizować się do walki. Przypadek Staśko trudno ocenić jednoznacznie, ale ten kawałek to naprawdę fajny pomysł.

maja staśko piosenka walcz jak dziewczyna walka high league
REKLAMA

Disney+ w rekordowo niskiej cenie. Subskrypcję możesz wykupić tutaj - tylko do 19.09.

Maja Staśko w swojej pierwszej walce na gali High League pokonała przeciwniczkę, Mrs. Honey, czym doprowadziła do szału liczne grono krytyków, przeciwników i hejterów. Lewicową aktywistkę do starcia zagrzewał numer, który większość z widzów usłyszała wówczas po raz pierwszy. Niedługo później okazało się, że Maja Staśko zaliczyła tamtego wieczoru podwójny debiut: jako fighterka i raperka zarazem.

REKLAMA

Wspomniany kawałek (dostępny również na YouTubie) nosi tytuł "Walcz jak dziewczyna", a publicystka napisała go specjalnie na tę okazję. Dzień po starciu, które zakończyło się szeroko komentowanym pocałunkiem przeciwniczek, kanał "Influenserzy Muzyki" udostępnił cały numer. Czy jest czego posłuchać?

Maja Staśko - Walcz jak dziewczyna

Gdybym miał ocenić muzyczną wartość kawałka, powiedziałbym powściągliwie: "Całkiem nieźle jak na pierwszy raz". Spora liczba polskich freshmanów zarabia niezłą kasę na znacznie słabszych wersach i mogłaby uczyć się od Staśko kreatywności. Jasne, to nie jest numer, który zapisze się w historii gatunku. Okazał się natomiast zaskakująco udany i perfidnie zawstydzający dla całej rzeszy polskich raperów.

"Walcz jak dziewczyna" rozpoczyna się cytatami z prywatnych wiadomości, których Staśko dostaje każdego dnia na pęczki. Groźby, ataki, wyzwiska i inne formy werbalnej przemocy to coś, z czym ciągle musi się mierzyć i o czym regularnie opowiada. Jej nadchodząca książka pt. "Hejt Polski" poświęcona została właśnie zagadnieniu przemocy w sieci.

Maja Staśko - Walcz jak dziewczyna

Nie jest bowiem żadną tajemnicą, że w 2022 roku kobieta, która głośno mówi i pisze o tym, co jest jej zdaniem ważne, musi liczyć się ze zmasowanym, często wulgarnym atakiem nienawistnych osób. Wykorzystanie tego przykrego i absurdalnego elementu naszej rzeczywistości jako tarczy i motywacji w zagrzewającym do walki numerze, wydaje mi się fantastycznym pomysłem (niezależnie od tego, co myślę o samych galach MMA z udziałem celebrytów).

Walka trwa! Budzę się rano i czytam w DM-ach:
"Wypier*alaj kur*o do garów, chcę nabić ciebie na pal,
Pochłonie ciebie strach!" I tak od dnia do dnia -
"Worek na spermę, ty zatkaj już gębę
Po prostu się zajeb, bo pierdolisz brednie,
I pokaż cycuszki, bo wyglądasz pięknie".
Przeżyłam już tyle tych hejtów, że kiedy czytam kolejny
To drukuje kartkę z napisem co było w DM-ie i dorzucam ją do kolekcji.
A kiedy karton już pełny, to papier ja przemieniam w dzieło -
Atrament się leje i powstaje rozdział następny.
Dotyka was w końcu gniew naszej niezgody -
Krzyczymy tak, że usłyszy nas każdy mizogin.
Możecie poniżać, gardzić, lecz nie wygracie tej walki
W końcu zrozumie to Nitro, Stanowski i Malik.

- rapuje Maja Staśko

Staśko rozegrała to z klasą bo treść jej piosenki naprawdę wyszła świetnie (forma trochę gorzej). Aktywistka z goryczą podsumowuje swoją codzienność i jednocześnie zapowiada, że nie zamierza się poddać. Na przekór hejterom, do których poziomu się nie zniży, jej walka trwa. Cholernie szanuję tę cierpliwość i odporność Staśko na hejt, bo taki zalew nienawiści i cyberprzemocy niejednego doprowadziłby na skraj wytrzymałości. Osoby pokroju Nitrozyniaka mogą stawać na głowie, ale poczciwością, klasą i intelektem Staśko zawsze zamiecie ich pod dywan i to nie stosując wobec nich żadnych inwektyw.

Szkoda, że dyskusja wokół Staśko jest tak bezwzględnie zero-jedynkowa.

Maja Staśko na gali High League

Wygrana w walce na freak fightowej wali raczej nie sprawi, że przeciwnicy Staśko nagle zapałają do niej sympatią. Zdaniem hałaśliwej większości miłośników tego typu imprez, "głupia lewaczka" zawsze będzie tylko "głupią lewaczką", a wszystko, co zrobi, zasługuje na pogardę. Również część środowisk lewicowych postawiła na Staśko krzyżyk, ponieważ wzięła udział w wielkim festiwalu bezsensownej przemocy, a z High League są związane takie postaci jak Malik Montana, którego aktywistka w przeszłości otwarcie krytykowała. Uderzające w publicystkę gromy nagle były ciskane z obu stron politycznej barykady, co musiało być dla niej tak po ludzku trudne.

REKLAMA

Osoby rozczarowane decyzją Mai Staśko o wzięciu udziału w walce przed kamerami nie stronią od naprawdę mocnych słów. Nazywają ją zdrajczynią ideałów, paskudną hipokrytką, a nawet miłośniczką przemocy. Tak jakby ta jedna decyzja przekreśliła całą resztę życiorysu aktywistki. Trudno mi to zaakceptować, choć sam uważam ten krok influencerki za nieporozumienie.

Udział w federacjach freak fightowych, które nie mają nic wspólnego ze sportem, a opierają się na budowaniu konfliktów i nakręcaniu negatywnych emocji, trzeba nazwać błędem. Mowa przecież o osobie, która dotychczas otwarcie z przemocą walczyła. Wkraczając do świata patocelebrytów, Maja Staśko podjęła decyzję, która podważyła jej wiarygodność.

Co nie zmienia faktu, że lista dotychczasowych osiągnięć aktywistki jest imponująca. Staśko naprawdę wzięła udział lub udzieliła wsparcia wielu niosącym pomoc akcjom. Dlatego też, o ile zdrową krytykę udziału aktywistki w imprezie uważam za zrozumiałą, o tyle agresywny hejt wymierzony w jej stronę uważam za coś cholernie nie w porządku. Tak samo jak udawanie, że na przestrzeni lat nie odwaliła kawału dobrej roboty w słusznej sprawie.

Publikacja zawiera linki afiliacyjne Grupy Spider's Web.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA