REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Filmy

Najdziwniejsze porno-parodie waszych ukochanych filmów. Tak, one naprawdę istnieją

Stara internetowa zasada znana światu jako Rule 34 głosi, że jeśli coś istnieje, to znajdziemy też tego pornograficzną wersję. Dotyczy ona też największych hollywoodzkich filmów i seriali. Porno-parodie takich marek jak "Star Wars", "Gra o tron" czy "Batman" i "Avengers" można z łatwością znaleźć w sieci. A ten biznes działa też oddolnie.

filmy porno parodie batman gra o tron
REKLAMA

Olbrzymi sukces serii "365 dni" (nie licząc ostatniej części pt. "Kolejne 365 dni") czy ostatnia popularność serialu "Dziennik żigolo" jasno pokazują, że Polaków bardzo ciągnie erotyka. Czym innym są jednak pikantne produkcje, które można znaleźć na Netfliksie, a czym innym prawdziwa pornografia (w wydaniu soft- lub hardcore). Nowości tego drugiego typu cieszą się równie wielkim zainteresowaniem, ale je ogląda się przeważnie w samotności i raczej się tym nie chwali na prawo i lewo.

REKLAMA

Największą bazę filmów porno stanowi oczywiście internet, który przez lata stał się prawdziwym królestwem wszelakich fetyszy i form mocnej erotyki. Nie będzie żadnym przekłamaniem powiedzieć, że pornografia stała się wręcz nieodłączną częścią internetowej kultury. Czasem objawiającą się w setkach filmów na YouTubie, które pokazują bohaterów walczących z porno i furasami, a czasem wręcz przeciwnie za sprawą wyuzdanego rysunku, animacji czy filmu z aktorami. Porno-parodie stanowią bardzo ważny i popularny wycinek tej subkultury, bo zgodnie z Rule 34 nic nie jest bezpieczne przed pornografizacją.

Batman, Avengers czy bohaterowie "Gry o tron" w wersji porno. Oni naprawdę istnieją.

Na samym wstępie warto podkreślić, że ten tekst nie ma na celu zawstydzania kogokolwiek z powodu jego preferencji w wyborze (bądź rezygnacji) z pornografii. Jedni lubią porno-parodie, inni filmy vintage, a jeszcze innych kręci hentai lub któraś z setek pozostałych możliwości. Dopóki z pornografii korzystają osoby dorosłe i świadome swoich potrzeb, które nie krzywdzą przy tym drugiej osoby, to mają do tego pełne prawo. Samo zjawisko erotycznych parodii popularnych filmów czy seriali jest jednak niezwykle ciekawe i może być zaskakujące dla osób nie mających wcześniej styczności z tą branżą.

Najbardziej "profesjonalnymi" porno-parodiami są oczywiście te tworzone, przez studia zajmujące się produkowaniem erotycznych filmów dla dorosłych. Swoje własne próby zabawy z gatunkiem podejmowały m.in. New Sensations, Brazzers, Hustler, Wicked Pictures, Vivid, Diabolic Video czy Bluebird Films. Produkcje tego typu powstawały jeszcze przed rozpowszechnieniem się globalnej sieci, ale prawdziwy boom na nie ruszył mniej więcej w 2008-2009 roku. Od tego czasu przez kilka lat nakręcono ich kilka setek, choć ostatnio widać pewien spadek zainteresowania, co przekłada się na liczbę nowych tytułów.

Wymieńcie tytuł filmu, a ja powiem jak nazywa się jego porno-parodia.

Na palcach jednej ręki można policzyć popularne tytuły, które nie doczekały się choćby pojedynczego filmu pornograficznego zrobionego na ich cześć. Do wielu z nich rękę przyłożył Axel Braun, czyli reżyser ponad dwustu hardcore'owych erotyków (za IMDb). To właśnie on najmocniej przyłożył się do rozpowszechnienia się mody na porno-parodie, co pozwoliło mu wetknąć własne nazwisko w tytuły większości z nich. Swego czasu trafił też do medialnych nagłówków, gdy zaproponował ex-niańce dzieci Bena Afflecka i Jennifer Garner występ w swojej produkcji za okrągły milion dolarów. Do najpopularniejszych produkcji Brauna należą "Batman XXX: A Porn Parody" (najlepiej sprzedający się tytuł pornograficzny 2010 roku) i jeszcze chętniej oglądane "Star Wars XXX: A Porn Parody".

Nietrudno zauważyć w obu produkcjach pewien trend dotyczący nadawania tytułów. Nie ma co ukrywać - branża pornograficzna nie próbuje tu wykazywać się jakąkolwiek oryginalnością i pomysłowością. Do najczęściej wykorzystywanych schematów należą "Tytuł filmu: A Porn Parody", "Not tytuł filmu XXX Parody", "This Ain't tytuł filmu XXX: This Is A Parody" oraz "Official tytuł filmu Parody". Od czasu do czasu zdarza się nieco bardziej pomysłowe nazewnictwo, ale twórcy dzieł tego typu po prostu wolą jasno i wyraźnie pokazywać, czego widzowie mogą się po danej produkcji spodziewać. Zanim jednak przejdziemy do samej treści, to wymieńmy choć drobny ułamek hollywoodzkich tytułów, które doczekały się swojej własnej porno-parodii:

  • Seinfeld
  • Reno 911
  • Austin Powers
  • Family Guy
  • Deadpool
  • Rockefeller Plaza 30
  • Star Trek
  • Seks w wielkim mieście
  • Liga Sprawiedliwości
  • Faceci w czerni
  • Gra o tron
  • Big Lebowski
  • Niezniszczalni
  • Batman v Superman
  • Mroczny Rycerz
  • Milczenie owiec
  • Simpsonowie
  • Kapitan Marvel
  • The Office
  • Gwiezdne wojny
  • Hoży doktorzy
  • Kill Bill
  • Sin City
  • Zmierzch
  • Matrix
  • Pokemon
  • Squid Game
  • Pogromcy duchów
  • Thor
  • Avengers
  • The Walking Dead
  • South Park

Kolejne marki można by wymieniać jeszcze długo, uwierzcie mi. Zresztą najbardziej popularne produkcje (jak "Batman", "Avengers" czy "Gra o tron") doczekały się więcej niż jednej porno-parodii, bo swoich sił w temacie próbowały różne studia lub powstawały sequele. Na liście obok filmów i seriali mogłyby pojawiać się też gry wideo ("World of Warcraft", "Cyberpunk 2077", "Tomb Raider"), popularne komiksy ("Avengers vs X-Men") czy nawet programy i kanały telewizyjne takie jak ESPN.

Nieco zgryźliwe można też zwrócić uwagę, że wiele popularnych superbohaterek szybciej doczekało się swojej porno-parodii, niż własnej hollywoodzkiej produkcji. Wątpię natomiast, by fani i fanki She-Hulk, Wonder Woman, Batgirl, Supergirl czy Zatanny byli z tego faktu szczególnie zadowoleni. Choć kto wie.

Dobra porno-parodia dostarcza rozrywki nie tylko scenami erotycznymi, ale też elementami komediowymi.

Słowo "parodia" jest tutaj wbrew pozorom niemal równie istotne jak to, które je poprzedza. Zwykło się mówić, że fabuła w filmach pornograficznych nikogo nie obchodzi, ale to olbrzymie uproszczenie. Wszystko tak naprawdę zależy od przyjętej przez erotyk formy. W tym konkretnym przypadku oglądany film musi przynajmniej w jakimś stopniu odwzorowywać interesujących widza bohaterów, znane mu lokacje i przedstawiać wyobrażane sobie z wypiekami na twarzy scenariusze.

Gdyby w "This Ain’t Game Of Thrones: This Is A Parody" nagle u boku Daenerys Targaryen czy Jona Snowa pojawili się Kapitan Planeta i Spock, to cała iluzja pękła by szybciej niż bańka mydlana. Oczywiście, nie oszukujmy się, że porno-parodie stoją na wysokim poziomie od strony produkcyjnej czy mają jakieś wybitne budżety. Niektóre bardziej stawiają na autentyzm, innym wystarczają najtańsze kostiumy i scenografie.

filmy porno class="wp-image-2024137"
Filmy porno - Batman parodia

W tym drugim przypadku często jest to natomiast traktowane jako swego rodzaju mrugnięcie okiem do widza, który może taki bardziej campowy i humorystyczny styl preferować. Co nie zmienia faktu, że niektóre porno-parodie tworzą własne rozbudowane fabuły ("BATFXXX: Dark Night Parody" to od tej strony jeden z najciekawszych przypadków), albo poszerzają imitowane filmy o dodatkowe wątki i postaci. Zdarza się to najczęściej przy produkcjach o superbohaterach.

Erotyczne parodie tworzone są też oddolnie przez fanów w formie ilustracji, komiksów, animacji czy gier wideo.

Internet od lat stanowi przestrzeń olbrzymiej kreatywności, co w połączeniu z niekończącym się poszukiwaniem seksualnej gratyfikacji musiało doprowadzi do takiego stanu. Porno-parodie stanowią jeden z najpopularniejszych tematów twórczości fanów. Erotyków tego typu jest tak dużo, że strony takie jak www.rule34.xxx zajmują kategoryzowaniem całej tej pornografii. Długo w tej dziedzinie (jak ze wszystkim w sieci) mieliśmy do czynienia z wolną amerykanką. Każdy tworzył co chce, a potem internauci to kradli i rozsyłali po całej sieci. Co miało miało również swoją mroczną stronę, gdy pornografia dotyczyła postaci (przynajmniej w założeniu oryginalnych artystów) nieletnich.

Utalentowani artyści coraz częściej chcą jednak zarabiać na robionej przez siebie pornografii i wyjść z nią bardziej na światło dzienne. A dzięki wybuchowi popularności takich platform jak Patreon, SubscribeStar czy Itch.io stało się to jak najbardziej realne. Okazuje się bowiem, że fani twórców porno doceniają ich pomysłowość, zaangażowanie i (oczywiście) talent do kreowania treści tylko dla dorosłych. Jednym z popularniejszych artystów tego typu jest mężczyzna o pseudonimie Akabur, który początkowo zyskał rozgłos dzięki swoim erotycznym komiksom z bohaterami "Wojowniczych żółwi ninja", "Aladyna" oraz "Jak i Dexter".

filmy porno class="wp-image-2024140"
REKLAMA

Rosjanin miał jednak większe ambicje i postanowił przerzucić się na projektowanie własnych gier wideo. W ten sposób powstały dwa tytuły zatytułowane "Princess Trainer" i "Witch Trainer", które okazały się globalnymi hitami i rozpoczęły boom na pornograficzne gry indie (czasami z bohaterami wymyślonymi przez artystę, ale częściej niż rzadziej z różnymi kultowymi postaciami z popkultury).

Dziś stanowią one nie tylko pokaźny wycinek internetu +18, ale też stały się całkiem dochodowym biznesem dla co bardziej pomysłowych twórców. Co oczywiście nie znaczy, że wkrótce ktoś nie wymyśli czegoś nowego. Życie, jak wiadomo, nie znosi próżni. Pozostaje tylko czekać, jaki kolejny pomysł podbije serca użytkowników i rozpocznie nowy trend w pornografii. Jedno jest natomiast pewne - Rule 34 jest dziś równie aktualne, jak w momencie, gdy tę zasadę wymyślono.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA