REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Seriale

Cały świat nabija się z idiotycznej Galadrieli na koniu. Ale problem z nią jest dużo większy

Znudziły was premierowe odcinki "Władcy Pierścieni"? Nie przejmujcie się. Najnowszy epizod "Pierścieni Władzy", który dziś pojawił się na Amazon Prime Video, napakowany jest już atrakcjami. Szkoda tylko, że Galadriela wciąż zachowuje się jak typowa Karen. Fani znaleźli zresztą nowy powód, żeby się z niej nabijać.

władca pierścieni amazon prime video galadriela
REKLAMA

Disney+ w rekordowo niskiej cenie. Subskrypcję możesz wykupić tutaj - tylko do 19.09.

Trzeci odcinek serialu "Władca Pierścieni: Pierścienie Władzy" jest w mojej opinii najlepszym z dotychczasowych. Przez dwa pierwsze epizody twórcy przede wszystkim wprowadzali nas w świat przedstawiony, a swoich bohaterów zmuszali do rzucania naiwnymi bon motami i prezentowania się na tle widokówek ze Śródziemia. Teraz uznali, że nadszedł czas, aby to fabuła zaczęła grać pierwsze skrzypce. Pozostaje jednak pewien całkiem poważny problem o imieniu Galadriela.

REKLAMA

Jeśli po pierwszych dwóch odcinkach serialowego "Władcy Pierścieni" nie polubiliście Galadrieli, to trzeci epizod tego nie zmieni. Ba, jeszcze bardziej utwierdzi was w tej niechęci. Z bohaterką "Pierścieni Władzy" po prostu nie da się sympatyzować, bo zachowuje się jak typowa Karen (Grażyna po polsku). Już wcześniej sprawiała wrażenie nieprzyjemnej i zadufanej w sobie, ale gdy staje naprzeciw królowej regentki Numenoru, to pokazuje się z jeszcze gorszej strony.

Najsłabszym ogniwem serialu "Władca Pierścieni" jest Galadriela

Galadriela przez cały trzeci odcinek "Pierścieni Władzy" przez cały trzeci odcinek zachowuje się, delikatnie mówiąc, nieracjonalnie. Każde jej działanie może wpędzić ją w tarapaty. Ona jakby nie zdawała sobie z tego sprawy i bez przerwy dumnie wygłasza swe mądrości. W dodatku opatruje je rasistowskimi uwagami. Nie przegapi żadnej okazji, aby podkreślić, jak to mieszkańcy Numeronu powinni być wdzięczni elfom, bo to dzięki nim mogą teraz cieszyć się bogactwem Numenoru.

Władca Pierścieni: Pierścienie Władzy - Amazon Prime Video

Zachowanie Galadrieli fani J.R.R. Tolkiena uznają za niedorzeczne, bo przez całą Pierwszą Erę walczyła ona u boku ludzi i powinna znać ich bohaterskie wyczyny. W dodatku swoje uwagi kieruje w stronę potomków Edainów, którzy (w przeciwieństwie do niektórych innych ludzkich plemion) zawsze z Morgothem walczyli. Bohaterka zachowuje się, jakby o tym nie wiedziała. Ograniczone prawa autorskie i artystyczna wolność to jedno, ale wypadałoby zachować jakiś zdrowy rozsądek.

Śledzenie wątku Galadrieli bywa bolesne niezależnie od stopnia zaznajomienia widza z oryginałem. Na szczęście w trzecim odcinku wszyscy dostajemy powody, aby się z niej pośmiać. W jednej ze scen galopuje bowiem na koniu, wyglądając jak, nie przymierzając, wioskowy głupek. Wiatr rozwiewa jej włosy, a ona uśmiecha się, jakby zaraz miała eksplodować z wrażenia. Wszystko to w zwolnionym tempie. Przeciwnicy "Pierścieni Władzy" mają od kilku godzin ostre używanie w sieci.

Władca Pierścieni rusza z kopyta

Ja rozumiem, że Amazon wydał na "Pierścienie Władzy" "grube hajsy" i twórcy muszą na wszelkie możliwe sposoby podkreślać epickość świata przedstawionego. Jednakże tak wykorzystywane slow motion nie jest najlepszym pomysłem. Dowodem na to jest nie tylko jazda konna Galadrieli, ale również wprowadzenie znanego z filmowej trylogii "Władcy Pierścieni" Isildura. Wtedy również można parsknąć śmiechem.

Odcinając się od wątpliwych artystycznie decyzji twórców, trzeci odcinek "Władcy Pierścieni: Pierścieni Władzy" jest tym najbardziej dotychczas dynamicznym. To co widzieliśmy do tej pory, było przydługim prologiem i tutaj już dzieje się naprawdę dużo. Arondir został przez orków pojmany i kombinuje z innymi elfami jak wydostać się z niewoli, Halbrand, który wraz z Galadrielą trafił do Numenoru, niemal na dzień dobry wdaje się w bójkę, a Harfooci... ech, w tym wypadku nie należy zbyt wiele zdradzać, ale ich wątek również w końcu ruszył z kopyta.

3. odcinek Władcy Pierścieni zachwyca nie tylko zdjęciami

W trzecim odcinku serialowego "Władcy Pierścieni" atrakcji jest całkiem sporo, przez co świat przedstawiony staje się żywy. Opowieść nabiera rumieńców szczególnie w finałowym akcie, kiedy to jesteśmy świadkami widowiskowej potyczki. Owszem, widzów mogą najść skojarzenia z finałem najnowszego epizodu "Rodu smoka", ale siadając do takich produkcji, trzeba umieć zawiesić niewiarę. Twórcy "Pierścieni Władzy" wiedzą, jak nam to ułatwić.

REKLAMA

Co ważne, "Władca Pierścieni" nie traci swojego baśniowego uroku. W trzecim odcinku monumentalizm produkcji wciąż wprawia w zdumienie. Chociażby wpływając z Galadrielą i Halbrandem do Numenoru można zbierać szczęki z podłogi, kiedy patrzymy na te wszystkie kamienne głowy. W tym świecie przedstawionym po prostu chce się przebywać i podziwiać kolejne piękne widoki. Magia bije z ekranu w każdej scenie. Dzięki przyśpieszeniu fabuły tym razem nawet bardziej niż wcześniej.

"Władca Pierścieni: Pierścienie Władzy" z każdym odcinkiem staje się coraz lepszy. Oby twórcom udało się utrzymać tę tendencję wzrostową. Wtedy bowiem po seansie pierwszego sezonu, pozostanie tylko żal do Amazona, że nie udostępnił go od razu w całości. Po seansie trzeciego epizodu perspektywa czekania do następnego piątku wydaje się nie do zniesienia.

"Władcę Pierścieni: Pierścienie Władzy" obejrzycie na Amazon Prime Video.

Publikacja zawiera linki afiliacyjne Grupy Spider's Web.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA