REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Filmy

Licząc z Benem Affleckiem, zaraz będziemy mieli trzech różnych Batmanów. DC, czy wszystko dobrze?

"The Flash" miał być ostatnim filmem, w którym Ben Affleck wystąpi w roli Batmana, by oddać batarangi Michaelowi Keatonowi. Okazuje się jednak, że Batfleck zaliczy jeszcze przynajmniej jeden występ w DCEU w "Aquaman: Zaginione Królestwo". Tę informację wrzucił do sieci sam Jason Momoa, co wprawiło fanów zarówno w radość, jak i w konsternację. Co tu jest u licha grane?

batman-ben-affleck-aquaman-2-batfleck-dc-comics
REKLAMA

Kinowe uniwersum DC przeżywa kryzys, a nie pomogło mu kilka kiepskich filmów (z "Wonder Woman 1984" na czele), zamieszanie związane ze "Snyder Cut" i zmiana kierownictwa po fuzji Warner Bros. z Discovery. Cieniem na produkcjach z tego cyklu kładą się też wybryki Ezry Millerakinowego Flasha. Kiedy zaś byliśmy już pewni, że DCEU na dobre opuścił Ben Affleck grający Batmana, Jason Momoa zdradził, iż Batfleck... pojawi się u jego boku w "Aquaman: The Lost Kindgom".

REKLAMA

Czytaj też:

Jason Momoa zapowiada powrót Bena Afflecka do roli Batmana w "Aquamanie 2".

Fani komiksów DC i ich kinowych adaptacji są dziś przeszczęśliwi. Do sieci trafiło zdjęcie z planu "Aquaman: The Lost Kingdom", do którego pozują Jason Momoa i Ben Affleck. Gwiazdor wcielający się we Władcę Mórz nie pozostawił przy tym wątpliwości, co to oznacza: fotografia na Instagramie nie jest pamiątką z wizyty kumpla na planie, a potwierdzeniem, iż Batman z "Ligi Sprawiedliwości" pojawi się w nowym filmie o Arthurze Curry'ym. To fenomenalne wieści.

Tak jak sporo złego można powiedzieć o ostatnich filmach na motywach komiksów DC, tak panuje raczej konsensus, iż Ben Affleck (wbrew licznym obawom!) wypadł świetnie jako Batman w takich filmach jak "Batman v. Superman" czy właśnie "Liga Sprawiedliwości" (zwłaszcza w wersji Zacka Snydera). Mimo to pogodziliśmy się już z tym, że "Flash" będzie resetem tego uniwersum i ostatnim występem Bena Afflecka, gdyż w DCEU miał powrócić do tej roli... Michael Keaton.

Ben Affleck miał usunąć się w cień i zrobić miejsce nowemu-staremu Batmanowi.

I tak pewnie się i tak stanie, bo "Aquaman" pojawi się przed "Flashem". Z tym ostatnim jest jednak pewien problem, bo już dawno go nakręcono, ale premiera się opóźnia (nie jest też jasne, co zawiniło bardziej: problemy Ezry Miller czy fuzja Warnera z Discovery). Twórcy innych produkcji z cyklu DCEU mają teraz przez to spory problem, bo muszą jakoś inaczej wytłumaczyć obecność Michaela Keatona w "Batgirl" niż podróżami Barry'ego Allena w czasie.

Pomijając fakt, iż nie ma powodu, by zmieniać "Batgirl" tylko dlatego, że inny film wyjdzie później (dzięki "Gwiezdnym wojnom" widzowie są zaznajomieni z pojęciem prequela), pogodziłem się z tym, że "Flash" to requiem dla Batflecka i z tego powodu to zdjęcie z planu "Aquaman 2" jest naprawdę miłym zaskoczeniem. Wygląda też na to, że DC faktycznie rezygnuje z kardynalnej zasady pokazywania naraz tylko jednej wersji tej samej postaci.

Facet wziął ślub i od razu wrócił do pracy

Trzech Batmanów zamiast trzech Jokerów.

W komiksach pojawił się niedawno motyw trzech Jokerów i można było myśleć, że zostanie on pociągnięty również w filmowych adaptacjach. Obok niezbyt udanej wersji tego złoczyńcy Jareda Leto mamy w końcu Arthura Flecka w interpretacji Joaquina Phoeniksa z filmu Todda Phillipsa (który doczeka się kontynuacji), jak i nowego Księcia Zbrodni ze sceny po napisach w ostatnim "Batmanie". Wygląda jednak na to, że zamiast tego DC żongluje teraz trójką Mrocznych Rycerzy.

Z jednej strony jest Ben Affleck, który pojawi się nie tylko we "Flashu", ale również w "Aquamanie 2", a z drugiej Michael Keaton, który za sprawą Barry'ego Allena ma powrócić i zastąpić Batflecka. Oprócz tego jest też Robert Pattinson, którego oderwany od reszty kinowego uniwersum "Batman" z ubiegłego roku aż prosi się o kontynuację (aczkolwiek w jego przypadku odpuściłbym łączenie go z DCEU; to samo tyczy się "Jokera" sprzed trzech lat).

Warto przypomnieć, że problemy z Batfleckiem zaczęły się już wiele lat temu.

Fani dobrze pamiętają, że po występie w "Batman v. Superman" i "Lidze Sprawiedliwości" to właśnie Ben Affleck miał zagrać w "Batmanie", a także go wyreżyserować. Ze względu na problemy osobiste nie był jednak w stanie tego zrobić. Projekt przejął Matt Reeves, który przepisał scenariusz po swojemu, a do tego obsadzono w roli głównej wspomnianego Roberta Pattinsona.

Tak jak gwiazda "Zmierzchu" okazała się fenomenalnym Bruce'em Wayne'em, tak fani i tak tęsknili za Batfleckiem. Jego powrót wydawał się jednak niemożliwy, gdyż Ben Affleck ogłosił, iż "nie jest już Batmanem" trzy lata temu w programie "Jimmy Kimmel Live". Do tego aktor po latach bardzo źle wspomina pracę na planie "Ligi Sprawiedliwości", a te wypowiedzi raczej nie poprawiły jego relacji z DC.

A co w takim razie z Supermanem?

REKLAMA

Tak jak Batmani nam się mnożą, tak Henry Cavill zawiesił pelerynę, sięgnął po wiedźmiński miecz i tyleśmy go widzieli. DC kombinowało z kolei z wymianą tego bohatera na Supergirl, ale fani kręcą na ten pomysł nosem. Biorąc pod uwagę to, co dzieje się z Batmanem, to kto wie - może Warner Bros. spełni oczekiwania fanów i to szybciej, niż mogłoby się wydawać?

Jak na razie jednak wiarygodnych informacji na temat powrotu Henry'ego Cavilla do DCEU nie mamy, ale skoro mamy w perspektywie trzech Batmanów, to możemy mieć nadzieję na kilku Supermanów obok siebie. Na razie musimy zadowolić się Clarkiem Kentem w interpretacji Tylera Koechlin, który gra Człowieka ze Stali w (skądinąd świetnym!) serialu "Superman & Lois".

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA