REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Seriale

Fani Tolkiena wściekajcie się. Nowy zwiastun "Pierścieni Władzy" wygląda biednie i brzmi jak z fanfika

Na tym etapie zaczynam już trochę współczuć twórcom serialu "Władca Pierścieni: Pierścienie Władzy". Każdy wypuszczony przez nich zwiastun czy nowy plik zdjęć spotyka się z krytyką, narzekaniem i niechlubnymi porównaniami do innych produkcji fantasy. Do widzów trafiły właśnie najnowsze fotografie przedstawiające Numenor w jego pełnej krasie i znów padło pod ich adresem mnóstwo negatywnych słów.

władca pierścieni pierścienie władzy zdjęcia numenor
REKLAMA

Dołącz do Amazon Prime z tego linku, skorzystaj z promocji (30 dni za darmo) i kupuj taniej podczas pierwszego Amazon Prime Day w Polsce.

W tym roku przed nami wciąż jeszcze trzy wielkie premiery fantasy. Na platformy VOD trafią "Ród Smoka" "Wiedźmin: Rodowód krwi" i tworzony przez Amazona "Władca Pierścieni: Pierścienie Władzy". W jakiejś alternatywnej rzeczywistości pewnie wszyscy świętujemy z tego powodu i odliczamy dni do premiery każdego z tych tytułów. Niestety, nasze realia wyglądają zupełnie inaczej - od dłuższego czasu wypełniają je obawy, narzekania i brak wiary w powodzenie tych prequeli.

REKLAMA

Najwięcej obrywa się oczywiście serialowi "Władca Pierścieni: Pierścienie Władzy". Fani Tolkiena krytykują produkcję właściwie przy każdej możliwej okazji: jak nie za decyzję o pojawieniu się orkowych kobiet, to za wątpliwe wzorowanie się na twórczości Brytyjczyka. Amazon niby próbuje ułagodzić te bojowe nastroje w fandomie, ale idzie mu to wyjątkowo nieskutecznie. Pytanie, czy tę falę hejtu da się jeszcze realnie zatrzymać. Bo "Władca Pierścieni: Pierścienie Władzy" obrywa nawet za pozornie zwyczajne zdjęcia poświęcone królestwo Numenoru.

Numenor w serialu "Władca Pierścieni: Pierścienie Władzy" wygląda jak generyczne fantasy?

Najnowszy zestaw fotografii skupionych na wyspie Numenor trafił do odbiorców za sprawą portalu Entertainment Weekly. Jego dziennikarz przy okazji porozmawiał z showrunnerami J.D. Payne'em i Patrickiem McKayem, którzy zapewniają, że zależało im na olbrzymiej dbałości o szczegóły. Jeżeli jednak chcieli stworzyć coś, co fani Tolkiena błyskawicznie odbiorą jako integralną część jego świata, to ponieśli kolosalną porażkę. Zdaniem komentujących Numenor z serialu wygląda jak wyjęty z dowolnego fantasy. Za wyjątkiem "Władcy Pierścieni".

Fani fantastyki nie bardzo są w stanie się dogadać, który dokładnie świat przypominają im zdjęcia z "Władcy Pierścieni: Pierścieni Władzy", dlatego podają najróżniejsze możliwe odpowiedzi. Według jednych Numenor wygląda jak z "Troi" lub "Gladiatora", dla innych użyte kostiumy wyglądają jak z "Herkulesa" nadawanego w latach 90. Inne propozycje to "Wiedźmin", "Korona królów", "Prince of Persia", "Gra o tron", tureckie seriale historyczne lub produkcje z Bollywood.

W tego typu porównaniach jest oczywiście sporo przesady i niedokładności (choć akurat zestawienie z Dorne z "Gry o tron" faktycznie ujawnia pewne podobieństwa), ale liczy się w nich coś innego. Wszyscy zainteresowani nie dostrzegają w nowości Amazon Prime Video ani grama "Władcy Pierścieni". Przy czym osobiście podejrzewam, że mówiąc to mają na myśli zarówno książki, jak i filmową trylogię Petera Jacksona. Trudno odmówić im zresztą racji, skoro sami twórcy wspominają o tym między wierszami.

Twórcy serii "Władca Pierścieni: Pierścienie Władzy" nie chcieli robić prequela umiejscowionego w młodszej wersji tego samego świata.

Jeżeli podobna deklaracja brzmi wam dosyć bezsensownie, to najwyraźniej orientujecie się w świecie Śródziemia lepiej niż obaj showrunnerzy. J.D. Payne i Patrick McKay deklarują się jako "geeki" J.R.R. Tolkiena, ale ich wypowiedzi raczej o tym nie świadczą. To prawda, że Druga Era toczy się tysiące lat przed wydarzeniami z "Władcy Pierścieni", ale to wciąż ten sam świat, ten sam kontynent, po części nawet ci sami bohaterowie lub ich odlegli przodkowie. Nie wspominając o tym, że opowieść o wykuciu Pierścieni Władzy, upadku Numenoru i Ostatnim Przymierzu ściśle wiąże się ze wszystkim, co widzimy w najsłynniejszej powieści Tolkiena. To prequel w najściślejszym tego słowa znaczeniu.

REKLAMA

Rozumiem niechęć twórców do tego, by powtarzać filmowego "Władcę Pierścieni" od strony wizualnej. Najwyraźniej dokładnie na to liczyli jednak fani, a decyzja Amazona, by 1. sezon kręcić w Nowej Zelandii, ich w tych nadziejach utwierdziła. Do momentu aż zobaczyli premierowy zwiastun i dostali coś zupełnie innego od tego, czego się spodziewali. Teraz firma płaci za ten błąd. Nie akceptuję natomiast deklaracji, że "Władca Pierścieni: Pierścienie Władzy" nie będzie prequelem. To nie ma sensu. Po co w takim razie daliście więc tytuł powieści/filmu do swojego serialu? I po co używacie znanych bohaterów? Próby zmieniania Galadrieli czy Elronda na własną modłę już okazały się zgubne w skutkach.

Pochodzące z artykułu Entertainment Weekly informacje o Numenorze tylko wzmacniają poczucie, że Payne i McKay robią wysokobudżetowego fanfika. Królestwem w serialu rządzi królowa-regentka Miriel, której najbliższym doradcą jest mężczyzna imieniem Pharazon. Oprócz tego Numenor ma sojuszników w postaci żeglarza Elendila i jego syna Isildura. O Anarionie słowem się tam nie wspomina, za to w serialu przyszły pogromca Saurona doczekał się... siostry o imieniu Earien. Wszystko to niby brzmi znajomo, ale zarazem kompletnie niewłaściwie. Co fani Tolkiena zapewne wyłapią, jak tylko przestaną irytować się nad zdjęciami.

*Autorem zdjęcia głównego jest Ben Rothstein / Prime Video.

Disney+ zadebiutował w Polsce. Tutaj kupisz go najtaniej.

Publikacja zawiera linki afiliacyjne Grupy Spider's Web.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA