REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Seriale

Orkowe kobiety nie przekonają fanów, że "Pierścienie Władzy" będą dobrym serialem

"Władca Pierścieni: Pierścienie Władzy" od Amazona nie ma łatwo. Kilka porażek marketingowych i niechęć fanów do zmian niezgodnych z duchem twórczości Tolkiena wywołały już kilka kryzysów. Teraz gigant prezentuje orkowe kobiety, ale wydaje mi się, że na odzyskanie zaufania może być już za późno.

władca pierścieni pierścienie władzy orkowie kobiety
REKLAMA

Druga Era Śródziemia to okres uwielbiany przez wielu fanów, ale jednocześnie najsłabiej opisany przez J.R.R. Tolkiena. Dlatego wielu z nas wielce oczekiwało serialu "Władca Pierścieni: Pierścienie Władzy". Amazon od początku zabrał się jednak na opak do promocji swojej produkcji i teraz nikt mu nie ufa. A orkowie-kobiety zupełnie w tej kwestii nie pomagają.

REKLAMA

Mam szczere wrażenie, że absolutna porażka, jaką jest akcja marketingowa serialu "Władca Pierścieni: Pierścienie Władzy" będzie kiedyś wspominana z niedowierzaniem i wciąż głęboko tkwiącym w niektórych gniewem. Jakimś cudem Amazon zdołał popełnić prawie wszystkie możliwe błędy i ciągle pakuje się w nowe kabały. Ostatnio przy okazji publikacji pierwszych dokładnych zdjęć orków, którzy będą nawiedzać krainy Śródziemia w Drugiej Erze.

Na pierwszy rzut oka w opublikowanym przez portal IGN newsie nie było niczego złego. Wręcz przeciwnie, orkowie Amazona prezentują się na fotografiach nie gorzej niż ich odpowiednicy z trylogii Petera Jacksona. Na czym przecież fanom Tolkiena bardzo zależało. Znaczna część fandomu już od lutowej publikacji twierdzi, że "Władca Pierścieni: Pierścienie Władzy" skończy jak drugi "Hobbit". Świetna i wiarygodna charakteryzacja orków wydawała się temu przeczyć, bo wielkim grzechem Jacksona w filmach z lat 2012-14 było zbytnie poleganie na CGI. Niestety, gdy tylko wydawało się, że Amazon w końcu zrobił coś dobrze i przybliżył do siebie pogniewany fandom, na jaw wyszła inna informacja.

Serial "Władca Pierścieni: Pierścienie Władzy" będzie mieć orków-kobiety.

Wieść o tym, że orkowie w produkcji Amazon Prime Video będą mieć płcie szybko rozniosła się po internecie i wywołała falę kpin, oskarżeń oraz pytań. Najważniejsze z nich brzmi oczywiście: "Czy J.R.R. Tolkien też umieścił w swoich książkach orkowe kobiety?'. Niestety, odpowiedź na to zagadnienie nie jest w żaden sposób jednoznaczna. Angielski autor na przestrzeni lat miał kilka różnych pomysłów na temat pochodzenia, kultury i istoty orków.

Najbardziej popularna (bo zamieszczona w "Silmarillionie") z nich zakłada, że pierwsi orkowie nie zostali stworzeni, lecz wypaczeni i skrzywieni przez Morgotha. Oryginalny Mroczny Władca poddał bowiem torturom i działaniom nieznanej magii elfów i w ten sposób w Śródziemiu pojawili się okrutni słudzy. Ma to związek z tym, że tylko bóg tolkienowskiego świata Eru Iluvatar posiadał moc stwarzania życia.

Nie tłumaczy to jednak wielu dodatkowych zagadnień, ani nie rzuca światła na problem kobiecych orków. Skąd w takim razie pojawiły się gobliny i w jaki sposób powstali Uruk-hai? Czy orkowie się rozmnażali? A jeśli tak, to czy byli podzieleni na płcie. Jeden z antagonistów książkowego "Hobbita" o imieniu Bolg zostaje przedstawiony jako syn potężnego orka Azoga. Ta powieść powstała jednak wcześniej niż Tolkien zdołał uporządkować czy nawet w większości wymyślić wewnętrzną mitologię swojego fantasy. Była też kierowana do dzieci, a zresztą słowo "syn" niekoniecznie musi świadczyć o więzach krwi.

J.R.R. Tolkien zmieniał zdanie co do kobiecych orków. Dlatego nie w tym widzę prawdziwy problem.

W liście do pani Munby (w odpowiedzi na wysłane przez jej syna pytania) J.R.R. Tolkien pochylił się nad problemem płciowości u orków. W tym miejscu stwierdził, że kobiety-orkowie musiały istnieć. Sam nie wydaje się jednak co do tego całkowicie pewien. Być może dlatego w żadnym z kanonicznych pism o nich nie wspomina. Zresztą w "Księdze zaginionych opowieści" Tolkien wskazuje na inne pochodzenie orków i twierdzi, że Morgoth "wyhodował" ich z podziemnych ogni i szlamu. A w 10. tomie "History of Middle Earth" przeczytamy o zjawisku parowania ze sobą ludzi i orków, by stworzyć ich hybrydy.

Widać więc, że sięganie do Tolkiena w tej sprawie (zresztą nie tylko w niej) w poszukiwaniu definitywnych odpowiedzi nie zakończy się sukcesem. Twórcy serialu "Władca Pierścieni: Pierścienie Władzy" jak najbardziej mieli jednak prawo pokazać orkowe kobiety i nie złamali w ten sposób żadnej z niepisanych reguł Tolkiena. Widzę tutaj jednak inny problem. Tylko dlatego, że możemy coś zrobić, nie oznacza automatycznie, że powinniśmy.

Wydawało się oczywiste, iż fandom Tolkiena będzie kpić z pomysłu orkowych kobiet. Amazon poszedł na całość.

Pod oryginalnym postem IGN na Facebooku znajdziemy ponad 2 tysiące komentarzy. Nie wszystkie są nastawione przeciwko pomysłowi, ale zdecydowana większość otwarcie z niego szydzi. Znajdziemy tam żarty z "odważnych i nieustraszonych kobiet orków", "urlopów macierzyńskich, na które narzekają orkowi mężczyźni", "dodatkowej pracy dla aktorek w Hollywood" czy "inspirujących historii kobiecych orków". Nie brak też rozmaitych, często niesmacznych żartów z feminizmu. A to tylko wycinek szerszej kampanii wymierzonej w Amazona i serial "Władca Pierścieni: Pierścienie Władzy".

Można odnieść wrażenie, że amerykański koncern wręcz uparł się, żeby irytować fanów Tolkiena zmianami w ustalonym kanonie. Tych ostatnich jest naprawdę dużo, co w połączeniu z brakiem praw do treści "Silmarillionu" i "Niedokończonych opowieści" prowadzi do dalszej nieufności. Współtwórca nowej produkcji J.D. Payne ma rację, gdy w wypowiedzi dla magazynu "Empire" (za portalem CBR) mówi o wieloletnim oczekiwaniu fandomu na produkcję rozgrywającą się w Drugiej Erze. Tylko co z tego?

Tak, to jeden z najbardziej fascynujących okresów w historii Śródziemia. Czas, gdy tworzono Pierścieni Władzy, Khazad-dum był olśniewającym królestwem kransoludów, a ludzie z królestwa Numenoru doszli do szczytu swojej potęgi i piękna. Wielu z nas od dawna było zafascynowanych kontaktami Saurona z Elfami Wysokiego Rodu (również dlatego "Śródziemie: Cień Mordoru" okazało się takim hitem), upadkiem Westernesse czy Ostatnim Sojuszem elfów i ludzi. To wszystko jest niepodważalne.

władca pierścieni pierścienie władzy
Foto: Władca Pierścieni: Pierścienie Władzy Ben Rothstein/Prime Video

"Władca Pierścieni: Pierścienie Władzy" może wypaczyć Drugą Erę Śródziemia z książek.

REKLAMA

Problem w tym, że po wszystkich dotychczasowych wpadkach i dziwnych zmianach wielbiciele "Władcy Pierścieni" nie potrafią i nie chcą zaufać Amazonowi. Dość sparzyli się na innych głośnych adaptacjach fantasy, które zakończyły się totalną klapą. Osobiście wcale im się nie dziwię. Nie zawsze zgadzam się z poziomem oburzenia prezentowanym w mediach społecznościowych, nie toleruję też chamstwa i rasizmu, lecz znużenie dziwactwami nowego hitu platformy jak najbardziej rozumiem.

Na dziś nic nie wskazuje, żeby "Władca Pierścieni: Pierścienie Władzy" miało okazać się hitem godnym twórczości Tolkiena. Bardzo chciałbym 2 września wypluwać te słowa, ale obecnie zaufanie w ten projekt nie wchodzi już w grę.

Tekst opublikowano w czerwcu 2022 roku.

*Autorem zdjęcia głównego jest Matt Grace/Prime Video.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA