REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Filmy

"Jurassic World: Dominion" najgorszym filmem w historii serii. Co oni zrobili z marką naszego dzieciństwa?

"Park Jurajski" to dla wielu z nas dorastających w latach 90. jeden z najważniejszych filmów dzieciństwa. Od jego premiery do kin trafiły jednak aż cztery sequele i każdy z nich zawiódł oczekiwania. Wygląda na to, że "Jurassic World: Dominion" nie odwróci tego trendu. Wręcz przeciwnie, to obecnie najgorzej oceniany tytuł z całej filmowej serii. A i tak zarobi miliony w weekend otwarcia.

jurassic world dominion box office recenzje
REKLAMA

Tuż przed premierą "Jurassic World: Dominion" trudno nie myśleć o przeszłości. Nie byłoby przecież olbrzymiego i bardzo dochodowego dla Hollywood zainteresowania dinozaurami w latach 90. i na początku XXI wieku, gdyby nie "Park Jurajski". Produkcja Stevena Spielberga jest dziś uznawana za jeden z najlepszych i najciekawszych filmów dekady, ale nigdy nie miała szczęścia do sequeli. Pierwsze trzy kontynuacje w postaci filmów "Zaginiony świat: Jurassic Park", "Park Jurajski III" i "Jurassic World" były po prostu przeciętne, ale potem nastąpiła prawdziwa katastrofa w postaci "Jurassic World: Upadłe królestwo".

Wielu fanów oryginalnego tytułu miało natomiast nadzieję na odwrócenie tego trendu w "Jurassic World: Dominion". Głównie ze względu na powroty wielu aktorów z "Parku Jurajskiego" - swoje stare role ponownie zagrali tu Laura Dern, Jeff Goldblum, Sam Neill i BD Wong. Wygląda jednak na to, że magii 1. części znów nie udało się powtórzyć. Jest zresztą nawet gorzej, bo pierwsze reakcje i recenzje wskazują na najgorszy film w serii.

REKLAMA

Na Rotten Tomatoes "Jurassic World: Dominion" ma najgorszy wynik w historii całego cyklu.

Na ten moment średnia "Jurassic World: Dominion" wyciągnięta ze 141 recenzji wynosi zaledwie 38 proc. Co oczywiście sprawia, że film Colina Trevorrowa otrzymał "zgniłego pomidora". Nie czyni to go może wyjątkiem na tle reszty produkcji spod znaku "Jurassic Park" i "Jurassic World", ale najgorzej ocenianym tytułem już tak. A jak dokładnie prezentują się oceny pozostałym części?

  • Park Jurajski - 92%
  • Zaginiony świat: Jurassic Park - 53%
  • Park Jurajski III - 48%
  • Jurassic World - 71%
  • Jurassic World: Upadłe królestwo - 47%

Jest coś absolutnie szokującego w tym, że mająca tak fenomenalny początek marka nie wyprodukowała niemal niczego godnego uwagi od 1993 roku. Najlepszą nowością z tego uniwersum jest paradoksalnie animowany serial "Park Jurajski: Obóz Kredowy", który też przecież dłuży się już niemiłosiernie. Co też przecież świadczy o jakże okropnym partactwie ze strony Universal Pictures.

Fatalne recenzje "Jurassic World: Dominion" nie powinny przeszkodzić filmowi w zarobieniu milionów. Przynajmniej z początku.

REKLAMA

Jak podaje portal Variety, najnowsze analizy wskazują, że kinowy debiut "Jurassic World: Dominion" przyniesie około 125 mln dolarów z amerykańskiego box office. W erze postpandemicznej taki wynik jest całkiem niezły, ale w Universal Pictures nie czują raczej wielkiej euforii. Wcześniejsze przewidywania wskazywały na znacznie wyższy zarobek w okolicach od 165 do nawet 205 mln dolarów. Na tak drastyczny spadek wpłynęły przede wszystkim bardzo mocna pozycja "Top Gun: Maverick" i niezwykle słabe oceny od krytyków.

Najbardziej wierni fani zwykle nie patrzą na recenzje i idą do kina bez względu na to, czy film okrzyknięto hitem czy może klapą. W dłuższej perspektywie pozytywne reakcje przekazywane oficjalnymi kanałami lub po prostu za sprawą mediów społecznościowych mają jednak niebagatelne znaczenie. Widzimy to wyraźnie na dwóch skrajnie różnych przykładach: fatalnie oceniany i wyśmiewany "Morbius" zaliczył olbrzymi spadek w drugim tygodniu wyświetlania, a wspominany już "Top Gun: Maverick" dzięki ekstatycznym opiniom wciąż trzyma się mocno.

Jeżeli "Jurassic World: Dominion" faktycznie zarobi w USA tylko 125 mln dolarów, to zaliczy najgorsze otwarcie ze wszystkich części trylogii "Jurassic World". Film z 2015 roku zarobił na start 208 mln, a jego sequel zgarnął 148 mln. Biorąc pod uwagę, jak duży spadek liczby widzów może czekać produkcję Colina Trevorrowa z powodu słabych recenzji, nie ma się raczej co nastawiać na olbrzymi finansowy hit.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA