REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Dzieje się

Ulubieniec TVP zrywa tęczową flagę i nazywa ją "g*wnem". Efekt? Ban na insta i hejt na indyjską knajpę

Jarosław Jakimowicz ewidentnie marzy o tym, by jawić się Polakom jako biało-czerwony heros - narodowy bohater, ikona walki z opresją i antypolskością. Ostatecznie okazał się - po raz kolejny - "bohaterem", na którego nie zasłużyliśmy (bo zasługujemy na znacznie więcej) i którego nie potrzebowaliśmy. Tym razem nasz bojownik pochwalił się na Instagramie nagraniami, które zarejestrowały niebezpieczną misję zerwania wrogiej tęczowej flagi. Szkoda tylko, że najnowszy popis światopoglądowego ograniczenia ex-aktora ściągnął hejt na pewną indyjską restaurację.

jarosław jakimowicz instagram flaga restauracja nagranie homofobia
REKLAMA

Jarosław Jakimowicz, jak zdążyliśmy się już przekonać, to człowiek o obyciu cokolwiek niesympatycznym - swoich światopoglądowych oponentów lubi obrażać, nie stroni od wycieczek personalnych (niezależnie od tego, czy w ogóle zna rozmówcę) i obrzydliwych, nieśmiesznych dowcipów; popisuje się też homofobicznym nastawieniem. Co więcej, w swojej biografii chwalił się... udziałem w procederze handlu ludźmi.

Lwiogrzywy ulubieniec TVP regularnie dostarcza internautom powodów do skrycia zalanej rumieńcem zażenowania twarzy w dłoniach. Nic dziwnego, że od jego odrażających nieraz wypowiedzi odcinają się serwisy społecznościowe, nie chcąc udzielać mu na nie przestrzeni. W styczniu ubiegłego roku Jakomowicza zbanował Facebook (nasz męczennik porównał się wówczas do, uwaga, Donalda Trumpa). Teraz przyszedł czas na blokadę na Instagramie. A wszystko za sprawą publikacji materiału rejestrującego bohaterską i patriotyczną postawę tego praworządnego, propisowskiego obywatela.

REKLAMA

Jarosław Jakimowicz zerwał tęczową flagę. Instagram zablokował jego profil

Prezenter TVP zamieścił na swoim koncie nagrania, na których widać, jak zrywa wiszącą obok biało-czerwonej tęczową flagę (budynek przy ul. Belewederskiej w Warszawie). Następnie wyrzucił ją, nazywając "gó*nem". Chwilę wcześniej mąż stanu podjął próbę interwencji u stojących w pobliżu policjantów - zblazowani panowie na żądanie usunięcia tęczowej flagi zareagowali zdumieniem (skandal). Podobno składał też zawiadomienie u straży miejskiej, ale reakcji z jakiegoś powodu się nie doczekał. Przypuszczam, że służby raczej nie zajmują się przypadkami, w których nie doszło ani do pogwałcenia protokołu dyplomatycznego, ani jakiejkolwiek innej formy wykroczenia - ale mogę się mylić.

Trudno wskazać jednoznaczny powód furii Jakimowicza. Nie wiadomo, czy chodzi o to, że tęczowa flaga "hańbi" tę polską (której przecież nie zastępuje, a jedynie powiewa tuż obok), czy o rzekomą "antypolskość" flagi LGBT+, czy może o fakt, że w Dniu Flagi wszystkie inne powinny zostać wyrzucone. Tak czy inaczej, Jakimowicz z wściekłością stwierdził, że "czuje się urażony jako Polak" (bardzo ta jego polskość krucha), dając podręcznikowy przykład różnicy między patriotyzmem a homofobicznym nacjonalizmem. Niektórzy słusznie przypominają jego jeżące włos na głowie słowa sprzed roku: "po takim Marszu Równości, gdzie wiemy, kto idzie, jak się zachowuje, to pełna deratyzacja powinna być". Ot, wrażliwy człowiek o patriotycznym sercu.

Jarosław Jakimowicz - flaga - Jastrzab Post

Jakimowicz: hejt na indyjską restaurację

Choć instagramowy profil Jakimowicza spadł z rowerka, nagranie zdążyło nabruździć. By zerwać tęczową flagę, młody wilk "pożyczył sobie" krzesło z pobliskiej knajpy, którą z jakiegoś powodu nazwał "zaprzyjaźnioną" (mowa o "Smaku Curry"). W rzeczywistości właściciele użyczyli krzesła prezenterowi na jego prośbę, nie mając pojęcia, kim jest - stwierdzili, że nigdy wcześniej go nie widzieli i najzwyczajniej w świecie chcieli mu pomóc. Niestety, po wspomnianej akcji restaurację zalała fala hejtu i kiepskich ocen w sieci - "Smak Curry" oberwał rykoszetem, choć ani z prezenterem, ani całą tą manifestacją wrogości nie miał nic wspólnego. Wypowiedzi właścicieli opublikowała na swoim profilu Maja Staśko:

REKLAMA

"Dostaliśmy tyle nienawiści w jeden dzień, ile nigdy nie mieliśmy przez 3 lata. Ludzie oceniają nasze poparcie dla jego działań, dając nam złe oceny" - napisali mi wczoraj.

"Pracujemy tak ciężko każdego dnia, aby przetrwać w tych trudnych czasach, z tym, co dzieje się na całym świecie. Utrzymywaliśmy się podczas pandemii, a teraz przy inflacji i wojnie. I z powodu czyjegoś działania niszczy się całą naszą pracę i reputację. My nie znamy tego człowieka i nie mieliśmy pojęcia, co będzie robił".

Smak Curry to knajpa osób narodowości indyjskiej. Rozmawiałam z synem właścicielki, pracują tu osoby z Indii - znajomi i rodzina. Są w Polsce od 7 lat, ta knajpa stoi od 3 lat. Mówią, że starają się wszystkich wspierać, są lubiani w okolicy.

I tak oto homofobiczne podrygi Jakimowicza ściągnęły przemoc wymierzoną w stronę pracowników restauracji. Kolejne osoby zachęcają, by wesprzeć "Smak Curry", wystawić wysoką notę i przekąsić tam coś od czasu do czasu - w zaistniałych okolicznościach właścicielom i pracownikom może się to przydać. Tak to już jest, że przez głupotę jednostki najbardziej cierpią wszyscy wokół.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA