REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Dzieje się

Amber Heard i Johnny Depp płacą grubą kasę za "swoją" prawdę. Ufam im jak Putinowi, kiedy mówi o Ukrainie

Proces Johnny'ego Deppa z Amber Heard wszedł w nową fazę. Pierwsza świadek powołana przez obronę aktorki przedstawiła gwiazdora jako zazdrosnego i egoistycznego gwałciciela. Johnny Depp miał wielokrotnie wykorzystywać byłą żonę bez jej zgody. Problem w tym, że cały czas mamy tutaj do czynienia z sytuacją "słowo przeciw słowu". Obie strony walczą o serca opinii publicznej, ale Johnny Depp robi to znacznie lepiej.

johnny depp amber heard gwałt proces komu wierzyć
REKLAMA

Niemal od samego początku najbardziej medialnej sądowej batalii roku można było odnieść wrażenie, że Johnny Depp wygrywa walkę o "rząd dusz". To on sprawia znacznie sympatyczniejsze wrażenie w trakcie kolejnych posiedzeń, nie boi się ukazywać emocji i często z delikatnie rozbawioną ironią reaguje na absurdalne zagrania drugiej strony. Ktoś bardzo niemądrze poradził Amber Heard, by w tym samym czasie zgrywała milczącą i pełną dumy ofiarę, co przekształciło ją w oczach internetu w kłamliwą i wyniosłą cierpiętnicę.

Zupełnie nie dziwię się, że Heard właśnie zwolniła swój kryzysowy zespół specjalistów od PR-u, bo jej medialny wizerunek nigdy nie był gorszy. Niecały tydzień temu pisałem o przekroczeniu 2 mln podpisów przez internetową petycję o usunięciu jej z obsady filmu "Aquaman and the Lost Kingdom". Dziś można już mówić o ponad 3 mln osób, które chcą wywalenia aktorki "na zbity pysk". Jeżeli Amber Heard chce mieć jakąkolwiek nadzieję na odwrócenie tego niepokojącego dla niej trendu, to na wysokości zadania muszą stanąć powołani przez jej obronę świadkowie.

REKLAMA

Zeznania świadków Amber Heard rozpoczęły się od mocnego uderzenia w jej byłego męża. Johnny Depp miał ją wielokrotnie gwałcić.

Jak podaje portal Variety, na samym początku wtorkowego posiedzenia sąd odrzucił wniosek adwokatów Heard o unieważnienie całego procesu. Trudno powiedzieć, na co liczyli prawnicy, bo taka próba była z góry skazana na porażkę. Być może miało to obniżyć czujność drugiej strony, co chyba się udało. Niedługo później zeznania rozpoczęła bowiem psycholog sądowa Dawn Hughes, której słowa stanowią mocny cios w Johnny'ego Deppa.

Lekarka badała Amber Heard łącznie przez 29 godzin i doszła do wniosku, że aktorka cierpi na zespół stresu pourazowego wywołanego przez przypadki fizycznego i psychicznego znęcania się ze strony byłego męża. Johnny Depp miał rzekomo wielokrotnie sięgać po przemoc i nawet grozić żonie śmiercią. Hughes opisała znane jej przypadki, gdy pijany lub naćpany gwiazdor zareagował na odmowę kontaktu seksualnego, rzucając Heard na łóżko, zrywając z niej koszulę nocną i próbując mimo to doprowadzić do stosunku. Psycholog powtórzyła też historię z gwałtem za pomocą butelki. Według Hughes stosowanie używek przez Deppa napędzało agresję, a u jej przyczyn leżały zazdrość, chęć kontroli i gniew.

Psychologowie obu stron mówią zupełnie co innego o Amber Heard. Komu wierzyć? Właściwa odpowiedź brzmi: "Nikomu".

Mamy tutaj do czynienia z ekstremalnym przypadkiem sporu "słowo przeciw słowu". Ani Dawn Hughes, ani - powołanej przez prawników Deppa - Shannon Curry nie było na miejscu rzekomej przemocy. Nie mogą mieć pewności, co rzeczywiście się zdarzyło. Być może jedna naprawdę wierzy, że Amber Heard jest obsesyjną manipulatorką, a druga widzi w niej typowy przykład ofiary przemocy domowej. Ale przecież nie siedzimy w ich głowach i nie jesteśmy tego w stanie zweryfikować. Jedyny pewny fakt brzmi następująco: "Jedna działa w imieniu prawników Johnny'ego Deppa, a druga dla obrońców jej byłej żony". Obie nie są więc szczególnie wiarygodne.

REKLAMA
Johnny Depp kontra Amber Heard - proces wideo

Proces Johnny Depp vs. Amber Heard dotyczy napisanego przez nią artykułu dla "The Washington Post" i tego, czy miał on bezpośredni wpływ na upadek kariery byłej gwiazdy "Piratów z Karaibów". W rzeczywistości dostaliśmy jednak spodziewany spektakl medialny, który dotyczy właściwie wszystkich aspektów związku Heard i Deppa. Gra jest warta świeczki, bo chodzi o 50 mln dol., a przekonanie ławy przysięgłych do swoich racji nie musi mieć przecież wiele wspólnego z sednem sprawy.

Do wtorku Johnny Depp z łatwością wygrywał tę batalię. Zobaczymy, czy dzisiejsze zeznania coś w tym temacie zmienią. Na razie widać jedynie, że pewną metamorfozę przeszła aktorka. Wcześniej przeważnie zachowywała kamienną twarz, ale w trakcie przesłuchania Hughes była bardzo emocjonalna i na skraju łez. Być może do kolejnego przełomu dojdzie dziś, bo na miejscu dla świadków w końcu zasiądzie sama Amber Heard.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA