REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Filmy

"Top Gun: Maverick" to nie jest tylko skok na kasę. Pierwsze reakcje mówią nawet o filmie roku

Wyprodukowany w 1986 roku "Top Gun" od lat cieszy się statusem filmu kultowego. Powrót do tych samych bohaterów niemal 40 lat później nie wydawał się jednak najlepszym pomysłem. Trudno było się oprzeć wrażeniu, że dostaniemy oparty tylko na nostalgii skok na kasę. Na szczęście wygląda na to, że Tom Cruise i spółka wykonali zadanie na "szóstkę". Pierwsze reakcje są pełne zachwytów.

top gun maverick film pierwsze reakcje opinie tom cruise
REKLAMA

Nikt nie ma chyba wątpliwości, że "Top Gun" to jeden z najlepszych filmów o lotnictwie i przy okazji jedna z bardziej kultowych ról Toma Cruise'a. Produkcja Tony'ego Scotta po 36 latach od swojej premiery doczeka się w końcu sequela w postaci "Top Gun: Maverick". Nowy film miał zadebiutować pierwotnie w lipcu 2019 roku, ale przeżył po drodze kilka opóźnień. Najpierw twórcy poprosili o przeniesienie daty premiery, by móc dopracować skomplikowane sceny walk powietrznych, a potem na świat spadła pandemia koronawirusa.

Ostatecznie fanom "Top Gun" przyszło więc poczekać na 2. część jeszcze dłużej niż wszyscy mieli nadzieję, ale najwyraźniej warto było uzbroić się w cierpliwość. Tak przynajmniej uważa większość dziennikarzy, którzy mieli okazję obejrzeć "Top Gun: Maverick" w trakcie trwającego branżowego wydarzenia zwanego CinemaCon. Wytwórnia Paramount Pictures wyróżniła się na tle konkurencji i przywiozła tam cały film zamiast otwierającej sceny lub kilku ujęć. Okazało się to strzałem w dziesiątkę, bo z Las Vegas płyną właściwe same zachwyty.

REKLAMA

"Top Gun: Maverick" to podobno "idealny blockbuster" a nawet "najlepszy film roku".

Zwiastuny "Top Gun: Maverick" sugerowały wyraźnie, że będziemy mieć do czynienia z wizualnie imponującą produkcją i tym razem nie był to tylko sprytny marketingowy chwyt. Pierwsi widzowie produkcji wychwalają ten element filmu od każdej strony. Podobno jest lepiej nawet niż w oryginalnym "Top Gun". Świetna choreografia walk, ekscytujący montaż i cudowne ujęcia kamery sprawiły podobno, że "Top Gun: Maverick" okazał się jednym ze zdecydowanie najlepszych blockbusterów 2022 roku.

Dużo pochwał płynie też w stronę Toma Cruise'a, dla którego ma to być jeden z najlepszych występów ostatnich latach. Część dziennikarzy z ewidentną radością powitała też Vala Kilmera wracającego do grania po bardzo ciężkiej walce z nowotworem gardła. Co ważne, "Top Gun: Maverick" w pierwszych opiniach jawi się jako film niezwykle emocjonalny, głęboki i zawierający nawet ciekawe odniesienia geopolityczne. Wielu odbiorców wprost przyznaje na Twitterze, że autentycznie się popłakali.

Czy mamy więc do czynienia z produkcją bez skazy? Nie wszyscy recenzenci tak uważają. Nawet ci, którym "Top Gun: Maverick" się podobał, podkreślają, że fabuła filmu jest bardzo podobna do tej z oryginału. Najbardziej wzruszające i porywające momenty również stanowią często odniesienie do produkcji Scotta. A to oznacza, że oglądanie sequela bez wcześniejszego zobaczenia "Top Gun" nie ma wielkiego sensu. Tego akurat można się było jednak spodziewać od samego początku.

"Top Gun: Maverick" zadebiutuje w kinach 25 maja.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA