REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Seriale

Ludzie oglądają, Netflix się pokornie słucha. "Big Mouth" i "Zasoby ludzkie" dostaną nowe sezony

Seriale "Big Mouth" i "Zasoby ludzkie" mają swoich zdeklarowanych fanów i nienawistnych przeciwników. Netflix słucha tylko jednej z tych grup i chyba łatwo się domyślić której. Dlatego obie animacje dostaną kolejne sezony. Co wielu wielbicieli animacji wprowadzi w stan szewskiej pasji.

big mouth zasoby ludzkie seriale animowane netfix
REKLAMA

W środowisku fanów seriali animowanych dla dorosłych trudno znaleźć bardziej kontrowersyjny temat niż "Big Mouth". Netflix zrobił produkcję, która od lat jest uwielbiana przez jednych i szczerze nienawidzona przez drugich. Dziś obie grupy dowiedziały się, że prędko się od niej nie uwolnią. Platforma oficjalnie przedłużyła "Big Mouth" i jego spin-off "Zasoby ludzkie" o kolejne sezony.

W listopadzie zeszłego roku, po obejrzeniu 5. sezonu "Big Mouth" popełniłem tekst, w którym otwarcie zastanawiałem się, jakim cudem tak problematyczny i słaby serial nadal istnieje. Nie ma więc żadnego sensu, bym udawał neutralność w sporze toczącym się między fanami animacji dla dorosłych. Od kilku lat dzielą się oni bowiem na dwa obozy: fanów "Big Mouth" i jego gorących przeciwników.

REKLAMA

Druga grupa jest bardziej liczebna (oczywiście ja też do niej należę), ale niemało osób naprawdę ceni sobie serial Andrew Goldberga, Nicka Krolla, Marka Levina i Jennifer Flackett. "Big Mouth" to nie jest znienawidzony przez wszystkich "Rzut za trzy" czy nawet nieznośne dla olbrzymiej większości "Paradise PD". W internecie naprawdę nietrudno jest znaleźć głosy osób, dla których opowieść o grupie dojrzewających nastolatków jest jedną z najlepszych animacji, jakie kiedykolwiek oglądali.

Fani "Big Mouth" dostali właśnie prezent. Netflix przedłużył serial i jego spin-off "Zasoby ludzkie".

Jak podaje portal Variety, Netflix postanowił za jednym zamachem załatwić obie sprawy i pokazać swoje niemijające zaufanie dla dwóch produkcji Nicka Krolla. "Big Mouth" potrwa jeszcze co najmniej dwa sezony i najwcześniej zakończy się na 7. odsłonie. Z kolei "Zasoby ludzkie" zrobiły na szefach serwisu pozytywne wrażenie swoją marcową premierą i dlatego bohaterowie animacji dostaną przynajmniej jeszcze jedną szansę na pokazanie się widzom.

Netflix przedłużył Big Mouth i Zasoby ludzkie

Spin-off cieszy się co prawda trochę gorszymi ocenami od "Big Mouth", ale wciąż można w jego przypadku mówić o niezłym przyjęciu przez widzów. Na Filmwebie główna seria notuje średnią 7,4, a poboczny projekt ma wynik na poziomie 6,9. Na amerykańskim IMDb jest nawet lepiej. Czy to oznacza, że przeciwnicy "Big Mouth" to zwyczajni malkontenci, którzy nie są w stanie poznać świetnego serialu, nawet gdy patrzą prosto na niego? Nie wydaje mi się. Sprawa jest trochę bardziej skomplikowana.

Popularność nie równa się automatycznie jakości. "Big Mouth" to najłatwiej dostępna animacja dla dorosłych, ale nie najlepsza.

Może dla odrobiny równowagi warto by powiedzieć, że nie jest też najgorsza. Na rynku nie brakuje seriali animowanych dla dojrzałego widza, które mają do zaoferowania tylko bluzgi, seks i żarty o wydalaniu. "Big Mouth" przynajmniej na papierze chce opowiedzieć o czymś więcej, ale niestety przeważnie porzuca tę myśl w połowie. Chyba żaden fan satyrycznych animacji nie został przyłapany na głoszeniu tezy, że produkcja Netfliksa nie miała żadnego potencjału. Wręcz przeciwnie, sam punkt wyjścia tej historii od początku był bardzo obiecujący. Niestety, twórcy nie zdołali wydobyć kryjącej się w "Big Mouth" siły nawet w połowie.

REKLAMA

Skąd więc taka popularność tego tytułu? Dostrzegam tu dwa główne powody. Po pierwsze, globalna dostępność Netfliksa. Po skasowaniu "BoJacka Horsemana" to właśnie "Big Mouth" awansowało do miana najważniejszej produkcji animowanej platformy, z której korzysta się w milionach domów na całym świecie. Nawet "South Park", "Rick i Morty" czy "Simpsonowie" nie mają podobnego luksusu, a co dopiero powiedzieć o takich tytułach jak "American Dad", "Smiling Friends" i "Robot Chicken".

Druga kwestia ma może nieco mniejsze, ale nadal bardzo istotne znaczenie. "Big Mouth" trafia do wielu zwykłych widzów, bo jak na seriale animowane dla dorosłych jest paradoksalnie dosyć grzeczny i łatwy do zrozumienia. Nie znajdziemy tak wielu skomplikowanych dowcipów wymagających głębszej wiedzy, ani faktycznie bardzo kontrowersyjnych wydarzeń. "Big Mouth" co najwyżej trochę obrzydza, ale prowokuje do oburzenia czy protestów. Początkowa idea serialu Netfliksa okazała się zdecydowanie bardziej "niegrzeczna" niż jego realizacja. I w tym leży jeden z kluczy do jego mainstreamowego sukcesu.

*Tekst oryginalnie opublikowany 19 kwietnia 2022 roku.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA