REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Filmy

Fani mają ból tylnej części ciała, ale kobieta-Thor to strzał w dziesiątkę. Dlaczego? Już tłumaczę

Główną postacią w "Thor: Miłość i grom" nie będzie, znany z poprzednich części cyklu, nordycki bóg piorunów. Odinson ustąpi miejsca Jane Foster, która stała się godna dzierżenia Mjolnira i przejęła moc tytułowego Thora. Brzmi kuriozalnie? Może i tak, ale pod tym względem nowy film z cyklu MCU jest wierną adaptacją komiksów Marvela.

kobieta-thor-milosc-grom-natalie-portman-mjolnir-odinson
REKLAMA

"Thor" jest filmem Marvela z Chrisem Hemsworthem w roli głównej, który doczekał się już dwóch kontynuacji w postaci "Thor: Mroczny Świat" i "Thor: Ragnarok". Główny bohater to syn Odyna, pochodzący z Asgardu, oraz bóg piorunów z nordyckiego panteonu. Podobnie jak inni Asgardczycy, Odinson okazał się kosmitą o z długowiecznej i bardzo wytrzymałej rasy niesamowitych zdolnościach, a jego przygody mogliśmy śledzić również w filmach z cyklu "Avengers" a ramach MCU. Teraz w "Thor: Miłość i grom" w głównej roli zobaczymy kobietę. Natalie Portman zagra ponownie Jane Foster.

Czytaj też:

REKLAMA

"Thor: Miłość i grom" ma nowego tytułowego bohatera, a konkretniej: bohaterkę.

Thor w swoim ostatnim filmie stracił swój legendarny młot. Młody bóg stał się znów tylko i aż Odinsonem. Niedługo po tym, jak Mjolnir został unicestwiony, bohater pogodził się z tym, że jego życie musi się zmienić. Uznał w końcu, że nie nadaje się na władcę, dlatego zlokalizowana na Ziemi kolonia uchodźców z Asgardu przeszła we władanie Brunnhildy nazywanej również Walkirią. To ta bohaterka grana przez Tessę Thompson została mianowana jej Królem.

Thor - nowy film Marvela

Kim jest w takim razie Thor w "Thor: Miłość i grom"? Okazuje się, że to miano przypadło teraz w udziale postaci, której nie widzieliśmy od lat. Jane Foster powróciła z Mjolnirem w dłoni już w pierwszym trailerze do nowego filmu, co wywołało sprzeczne emocje wśród fanów. Część widzów jest tym zachwycona, podczas gdy pozostali znowu pomstują na hollywoodzkie ekranizacje. Zapominają jednak, że kobieta-Thor nie jest wcale pomysłem scenarzysty nowego filmu.

Jane Foster to kobieta-Thor w komiksach

Już kilka lat temu Marvel wprowadził postać kobiety-Thora w komiksach zaraz po tym, gdy Odinson został uznany za niegodnego dzierżenia Mjolnira. Młot podniosła wtedy jego była dziewczyna, czyli właśnie Jane Foster, którą w filmach portretowała do tej pory Natalie Portman. Nie wiemy jeszcze, w jaki dokładnie sposób i w jakim celu bohaterka zdobędzie supermoce w Marvel Cinematic Universe, ale pewną podpowiedzią jest tutaj materiał źródłowy.

Kobieta Thor

W komiksach dzierżenie Mjolnira było sposobem Jane na to, by radzić sobie z rakiem. Przemiana w Thora zatrzymywała jego postępowanie, ale niestety gdy tylko Foster wracała do ludzkiej formy, śmiertelna choroba atakowała ze zdwojoną siłą. Sporo wskazywało też na to, że kobieta pod koniec poświęconej jej serii umrze i trafi w asgardzkie zaświaty, ale Marvel miał inne plany. Zrobił z niej Walkirię, strażniczkę Valhalli, a Odinson odzyskał moce Thora.

Czy w kwestii Thora twórcy Marvel Cinematic Universe podążą tym samym tropem?

Obstawiam, że Jane Foster pojawi się teraz znienacka w życiu Odinsona jako kobieta-Thor, a bohater będzie miał spory problem z tym, że była dziewczyna przejęła jego utracony młot wraz z całym dobrodziejstwem inwentarza. Dopiero potem, gdy bohater już się z tym pogodzi, stanie się znów godny Mjolnira i otrzyma ponownie moc Thora. Bohaterka grana przez Natalie Portman może z kolei zostać nową Walkirią, skoro Brunhilda ma teraz na głowie inne sprawy.

Otwartym pozostaje jednak cały czas pytanie, czy ta kobieta-Thor, którą wiedzieliśmy w trailerze do "Thor: Miłość i grom", to ta sama Jane Foster, którą już znamy z filmów "Thor" i "Thor: Mroczny Świat". Trzeba w końcu pamiętać, że "Loki", "What If...?" i "Spider-Man: Bez drogi do domu" otworzyły bramy wieloświatu w ramach Marvel Cinematic Universe, a "Doktor Strange w multiwersum obłędu" może namieszać tutaj jeszcze bardziej.

Niezależnie jednak od tego, w którą stronę pójdą scenarzyści, kobieta-Thor to postać z ogromnym potencjałem oraz... silnym komiksowym rodowodem.

To ostatnie powinno zamknąć usta tym hejterom, którzy za każdym razem wypełzają w serwisach społecznościowych, gdy tylko w nowym filmie na podstawie komiksów centrum uwagi nie ma kolejnego przysłowiowego białego heteroseksualnego mężczyzny. Krytycy napędzani ksenofobią nie mogą jednak zasłaniać się teraz tym, że to "scenarzyści filmu na podstawie komiksów zmienili genezę ich ukochanej postaci", bo akurat tym razem mamy do czynienia z wierną adaptacją.

Thor: Miłość i grom

Mam tylko nadzieję, że "Thor: Miłość i grom", za którego reżyserię odpowiada Taika Waititi odpowiedzialny za suckes "Thor: Ragnarok, odpowiednio wykorzysta potencjał Jane Foster jako Thora. Na szczęście jestem pełen dobrych przeczuć. Tak jak pierwsze dwa filmy o Thorze od Kennetha Branagha ("Thor") i Alana Taylora ("Thor: Mroczny świat") uznawane są za jedne z najsłabszych w całym MCU, tak trzecia część cyklu była bardzo ciepło przyjętym nowym rozdaniem.

REKLAMA

W cyklu NERDCORNER komentuję na bieżąco najważniejsze wydarzenia ze świata superbohaterów… i nie tylko:

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA