REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Muzyka

Young Leosiu, coś ty narobiła? Nowego kawałka ze Smolastym nie da się słuchać, bo łeb puchnie od autotune'a

Young Leosia nagrała ze Smolastym nowy kawałek Boję się kochać, do którego teledysk dziś wleciał na YouTube'a. I jest to najgorszy żart primaaprillisowy, bo dzieje się naprawdę. Kilka chwil słuchania i człowieka trzeba zabierać na OIOM od przedawkowania autotune'a. Szanuję, kiedy artyści zapuszczają się w różne rejony muzyki, ale nie w taki słitaśny pop. Niech ktoś naprawdę krzyknie: prima aprilis!

young leosia smolasty boje sie kochac youtube opinia
REKLAMA

Wielu z was może chapnąć zdziwko, bo przecież kawałków Young Leosi już wcześniej nie dało się słuchać. Ja jestem innego zdania i jej cukierkowy wokal w połączeniu z tanecznymi bitami pasował mi jak ulał, albo może za dużo się w życiu nasłuchałem happy hardcore'ów i tak mi chyba zostało.

To, co się jednak wydarzyło w najnowszym kawałku, jest nie do przełknięcia na wielu płaszczyznach. I piszę to z bólem, bo debiutancka epka Young Leosi, "Hulanki", to jedna z moich ulubionych płyt zeszłego roku i liczyłem na dalszą eksplorację egzotycznych w Polsce gatunków. Tymczasem pod youtube'owym teledyskiem wszyscy się rozpływają, ludzie piszą, że to nowy hit i będzie katowane wszędzie. I właśnie tego najbardziej się obawiam.

REKLAMA

Young Leosia nagrała ze Smolastym piosenkę. Teledysk miał premierę 1 kwietnia, ale nie jest to niestety żart.

Smolasty to raper, z którego twórczością nigdy się bliżej nie zaznajamiałem, bo już na wstępie odrzucał autotune - największy rak współczesnej muzyki. Już nawet dubstepy umarły i mało kto o nich pamięta, a ten się dalej twardo trzyma.

Drażni mnie szczególnie nadużywanie go z męskimi wokalami i z tego chyba już nigdy nie wyrosnę. Wcześniej nagrał aż dwa kawałki z Oliwką Brazil, która się na tym mocno wybiła, a teraz rapuje z jej koleżanką po fachu. I tym razem nie wiem, kto kogo tutaj bardziej promuje.

Youn Leosia i Smolisty

W duecie z Young Leosią paradoksalnie nie wspiera się autotune'em i choć zaśpiew z refrenu za bardzo kojarzy mi się z piosenką Chvrches Recover, którą zresztą bardzo lubię, to na upartego jestem w stanie to jeszcze przeżyć.

Partie raperki zostały jednak przeciążone autotunem tak, że aż skręca nas w środku. I zupełnie niepotrzebnie, bo przecież jest absolwentką Szkoły Piosenki Elżbiety Zapendowskiej[ i nie potrzebuje takich wspomagaczy. W studiu musiało wyglądać to tak, jak w memach z "Czarnobylem": zwiększyć moc autotune'a, słuchacze wytrzymają. Otóż nie.

Smolasty i Young Leosia śpiewają: Boję się kochać. Ja się boję, że to będzie hit grany wszędzie.

REKLAMA

Sam bit jest w porządku - niby taki EDM w zwolnionym tempie, który nawiązuje do (męczącej jak i te autotjuny) mody na retro klimaty, ale jednak siada i nadaje się do pląsania na sam koniec imprezy, kiedy połowa ludzi już śpi, a druga dopija odgazowane piwerka.

Niestety całość, w połączeniu z ckliwym tekstem (jeszcze do niej on pasuje, bo zawsze śpiewała o prostych rzeczach, ale w jego przypadku wypada to sztucznie) i tymi autotune'ami strasznie mi się gryzie. Mam wrażenie, że zostało to skrojone nie dla funu, ale wprost pod bycie viralem na TikToku. Są momenty, że brzmi to nawet jak jakaś parodia Young Leosi lub show muzyczne z polskiej telewizji, w którym celebryci naśladują młode gwiazdy.

"Co myśmy zrobili" - śpiewa Young Leosia. I to jest bardzo dobre pytanie. Przesadzenie z autotune'em to jedno, ale nagrywanie kawałka z gościem, który jest szurem (pandemia to "wielki skok na kasę koncernów farmaceutycznych"!) jest też bardzo słabe. Podobnie jak pójście w stronę eskowego popu. No, chyba że to jest jednak prank i dałem się zrobić.

* Zdjęcie główne: screen z Smolasty / YouTube

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA