REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Dramy

PiSowiec-katolik obawia się, że Ukrainki zabiją polską rodzinę. Nie dajcie się nabrać, bo to zwykły troll

W sieci krąży post z Twittera, na którym internauta zwiastuje, że przez napływ Ukrainek do Polski "wzrośnie poligamia i związki LGBT. Tak się zabiją Polską rodzinę...". Wiele osób uwierzyło, że ktoś tak myśli na serio. To jednak robota trolla, nie wiem, czy ruskiego, ale trolla. Cały jego profil jest wypchany tekstami, które mają tylko nas wkurzyć i nastawić wrogo do uchodźców.

ukrainki lgbt rosja twitter ruski troll
REKLAMA

W zeszłym tygodniu pisałem tekst, że niektórzy z nas zacierają ręce na uciekające przed wojną Ukrainki. Uważają bowiem, że to będą lepsze partnerki niż "roszczeniowe Polki". W tym wypadku sytuacja jest odwrotna. Użytkownik Twittera raczej nie jest zadowolony z napływu nowych kobiet do naszego kraju, bo będzie ich po prostu za dużo i część Polek będzie "musiała" zostać lesbijkami. Jest to tak absurdalne, że aż śmieszne, ale część osób dała się nabrać, że ktoś naprawdę tak myśli i rozpowszechnia to dalej. Troll osiągnął więc sukces.

REKLAMA

PiSowiec-katolik na Twitterze ostrzega przed Ukrainkami, a ludzie łykają to na prawo i lewo.

W dzisiejszych czasach musi jeszcze bardziej niż zwykle uważać na to, co czytamy i przesyłamy dalej. Ruskie trolle działają na zwiększonych obrotach i można się łatwo natknąć na wypowiedzi, które mogą podważyć nasz światopogląd lub chcą nas skłócić. Teraz cel jest jeden: zmienić nasze zdanie na temat pomocy ofiarom wojny.

I coraz bardziej się to propagandzie udaje, bo po dwóch tygodniach z narodu przyjaznego Ukraińcom, już rozrasta się ksenofobia, bo uchodźcy są np. pobłażliwie traktowani w kwestii szczepień - taką narrację w najnowszym filmiku przedstawiał też Dziki Trener.

Kiedy przejrzymy profil "bohatera" tego artykułu zobaczymy wpisy, w których oznajmia, że będzie interweniował w ministerstwie, bo uchodźcy nie mają kontrolowanych certyfikatów covidowych. Wyraża też fałszywą troskę o to, że "przez Putina ludzie zapomnieli, że grasuje niebezpieczny wirus w Polsce. To jest w tej chwili zagrożenie numer 1 dla Polaków".

Chciało mu się też niby płakać, bo dominującym językiem w tramwaju, którym jechał, był ukraiński, a także zazdrości Ukraińcom przeżyć. "W Krakowie jak zwykle spokojnie. Zazdroszczę wam Ukraińcy przeżyć. Też bym chciał walczyć w imię ojczyzny, a nie w biurze 10 h siedzieć" – napisał.

Screen z Twittera

Praktycznie wszystko na jego profilu wygląda jak trolling. Łącznie z opisem "Jestem racjonalny i dlatego wierzę w Boga Sympatyk PIS, ekspert do spraw politycznych i społecznych. Lewactwa nie toleruję" i kiczowate zdjęciem z papieżem Janem Pawłem II. Lewica jest oburzona, ale nie do końca, bo to przecież pasuje im do stereotypu "typowego prawaka". Tymczasem autor tego profilu śmieje się do monitora. Zarówno, gdy czyta posty wściekłych Julek z Twittera i konserwatystów, którzy mu biją brawo.

Skąd wiadomo, że troll? M.in. stąd, że założył konto na Twitterze tuż przed atakiem Rosji i na innym portalu... też go wyzywano od trolli.

Niech jednak ten przykład posłuży jako przestroga na przyszłość. Pierwszą rzeczą, którą każdy z nas powinien sprawdzać w takich wypadkach, to data utworzenia profilu. Ten powstał 21 lutego, czyli kilka dni przed inwazją Rosji na Ukrainę.

"Czy na naszej granicy będzie Ukraina czy Rosja to jeden piernik. Wystarczy załatwić broń atomową i nikt nas nie zaatakuje przez 50 lat. Szkoda, że nasi politycy tego nie widzą" - napisał w swoim pierwszym poście.

Screen z Twittera

Kolejna podstawa weryfikacja trolla, to sprawdzenie zdjęcia profilowego. Korzystając z wyszukiwarki grafiki Google, możemy sprawdzić, czy zostało użyte gdzieś indziej. To rzecz jasna nie zawsze działa, bo w sieci znajdziemy generowane przez AI w czasie rzeczywistym zdjęcia. Akurat w tym wypadku trochę tak właśnie wygląda, jakby było stworzone przez komputer. Świadczą o tym dziwne zniekształcenia z prawej strony okularów, ale też może być to wina kompresji.

Tym niemniej zdjęcie zostało odnalezione przez Google - tylko w jednym miejscu. Awatar trolla znalazłem u jednego z użytkowników portalu realmadryt.pl. Nie wiadomo, czy to ta sama osoba, czy po prostu ktoś podebrał fotkę, ale został tam nazwany... trollem (to też o niczym nie świadczy), a w innym miejscu wypowiadał się o szczepionkach i wyzywał innych od rosyjskich trolli.

Screen z realmadryt.pl
REKLAMA

Może tam mu się znudziło i przeniósł się na Twittera i został prorosyjskim trollem? Jakoś dziwnym trafem jego ostatnie komentarze z tego portalu pochodzą z 7 lutego (przynajmniej tak podaje mi wyszukiwarka Google).

Ktoś włożył sporo roboty, by trudno było podważyć autentyczność konta. Moim zdaniem wcale jednak nie trzeba bawić się w "CSI: Twitter". Wystarczy zobaczyć, jakie głupoty są tam wypisywane. Nie sprawiają wrażenia kogoś wściekłego na imigrantów z Ukrainy, ale raczej śmieszka, który wykorzystuje wojnę dla własnej rozrywki.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA