REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. TV

Obejrzałem pierwszy odcinek polskiego "Mask Singer" i myślę, że tyle mi wystarczy

Za nami pierwszy odcinek nowego show TVN-u pt. "Mask Singer" - programu rozrywkowego, w którym przebrane w sposób uniemożliwiający ich rozpoznanie gwiazdy śpiewają, a widzowie i "detektywi" muszą odkryć ich tożsamość. To kolejna adaptacja koreańskiego formatu, którego amerykańska wersja okazała się globalnym hitem.

tvn mask singer program uczestnicy kto mateusz banasiuk jurorzy opinie
REKLAMA

Wczoraj ruszyła polska edycja programu "Mask Singer". Produkcja na wstępie zapoznała widzów z zasadami. W pierwszej części odcinka zmierzyć się ze sobą musiały trzy duety: Róża i Tort, Kot i Prysznic oraz Słońce i Monster. Rzecz jasna, każde z "imion" odpowiadało pełnemu przebraniu (obejmującemu również modulację głosu), które uniemożliwiało rozpoznanie ukrytej pod maską gwiazdy ze świata kultury i mediów.

Warto dodać, że kulisy produkcji TVN utrzymywane są w ścisłej tajemnicy, a realizatorzy skrupulatnie ukrywaj przed jurorami nazwiska uczestników - sekretu musi dochować każda związana z projektem osoba (wszyscy szeregowi pracownicy musieliby zapłacić 50 tys. zł za złamanie zasad poufności).

Prawdziwe głosy uczestników słychać wyłącznie podczas scenicznych występów, które to podlegają ocenie publiczności i jurorów. W skład jury wchodzili: Joanna Trzepiecińska, Kuba Wojewódzki, Julia Kamińska i Kacper Ruciński). Musieli oni wskazać, kto w poszczególnych duetach okazał się lepszy.

Jako pierwsi wystąpili Monster i Słońce, którzy najpierw opowiedzieli o sobie w krótkich materiałach - oczywiście w formie niedosłownej, pełnej wskazówek i sugestii (np. "Otarłam się o blask kina, nie mogę obyć się bez mikrofonu i błyszczyka, znajdziecie mnie w napisach końcowych"). Później prowadzący typowali nazwiska osób, które - ich zdaniem - skryły się pod maskami. Niestety, zamiast faktycznych prób odgadnięcia tożsamości, "detektywi" rzucali losowe nazwiska, zazwyczaj siląc się na niekoniecznie udany dowcip. I tak na przykład jedno z pytań dotyczyło szczepienia (po odpowiedzi "jestem słońcem i nie muszę się szczepić" Kamińska żartem wskazała Iwana Komarenkę). Podobnie sytuacja wyglądała podczas kolejnych występów.

REKLAMA

Ostatecznie do tzw. "strefy zagrożenia" trafili Słońce, Kot i Tort. Osoba, która otrzymała najmniej głosów, musiała zdjąć maskę - koniec końców padło na Tort. Podpowiedzi wskazywały na sportowca, a jury obstawiało nawet… Jarosława Gowina (wiecie, żeby było śmiesznie, bo polityka). Okazało się, Tortem był Mateusz Banasiuk, aktor, mąż Magdaleny Boczarskiej (wystąpił m.in. w "Furiozie").

Mask Singer TVN

Mask Singer odniesie sukces komercyjny, choć odstaje poziomem od formatów zagranicznych.

Czy może okazać się niewypałem na poziomie oglądalności? Wątpliwe - najpewniej przyciągnie przed ekrany tłumy za sprawą tego, co sprawdziło się w oryginale: skutecznego wzbudzania ciekawości widzów ("kto kryje się pod maską?"). Nie zmienia to jednak faktu, że głosy wielu komentujących widzów nie szczędzą krytyki.

Choć chwali się m.in. kostiumy (tożsamość uczestników jest faktycznie trudna to rozszyfrowania), wokalne występy i realizację, to już starania jurorów - słusznie - oceniane są znacznie gorzej. Zwłaszcza Wojwódzki i Kamińska silili się na dowcipy (również okołopolityczne), które, niestety, brzmiały wymuszenie, niebłyskotliwie i, momentami, wręcz żenująco. Ich wspólna "świetna zabawa w studiu" była grą, której nie potrafili sprzedać - wypadli absolutnie nieprzekonująco i kabareciarsko (w tym złym tego słowa znaczeniu).

REKLAMA

A oto wybrane komentarze niezadowolonych widzów:

Przez Kamińską nie da się oglądać tego programu. Te jej głupie aluzje polityczne psują całą atmosferę. Człowiek chce od tego odpocząć, obejrzeć program rozrywkowy, a tak Kamińska sili się na pseudo zabawne i błyskotliwe uwagi.

Zbliżamy się do poziomu tandetnych japońskich programów rozrywkowych klasy "zgadnij czyj to pierd po zapachu". Sztuczność śmiechów jury… aż zęby bolą jak się na to patrzy. Przełączyłem po 10 minutach.

Mam pomysła na nowy program - kilku celebrytów robi na scenie "dwójeczkę", a detektywi zgadują. Za pomysła nie chcę pieniędzy.

Fantastyczne wykonania! Ale irytują mnie komentarze żiry. Dajcie wysłuchać w spokoju tych utworów! Wojewódzki przegina!

Bardzo czekałam na ten program, uwielbiam wersje z USA (widziałam też wersje z Australii i UK), jednak ta nasza wersja jest jakaś taka smutna, jurorzy w ogóle nie starają się chyba zgadywać kto to może być, tylko rzucają byle jakimi nazwiskami (w wersji z USA też tak jest że Robin Thicke czy Ken Jeong mówią jakieś dziwne rzeczy, ale nie jest tego aż tak dużo, ale zazwyczaj jury stara się połączyć wskazówki i głos uczestnika w coś sensownego). Jury w Polskiej wersji dobrane fajnie, jednak nie ma "chemii" pomiędzy jury a prowadzącym, w Amerykańskiej wersji wygląda to zupełnie inaczej, prowadzący wdaje się w rozmowy z jury, czasami mówi że ich odpowiedzi są bez sensu, czekam na kolejny odcinek, mam nadzieję, że będzie lepiej.

Najsłabszym ogniwem w tym programie jest jury.

Zepsuliście naprawdę fajny program. To powinno lecieć na żywo.
Pokazujecie te same reakcje ludzi po kilka razy. Zresztą ludzi nie z przypadku tylko starannie dobranych co widać po wyuczonych reakcjach. Cały program strasznie pocięty i nieudolnie sklejony.
Słabo!!!

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA