REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Dramy

Rodowicz: "Tam giną ludzie, a my rozmawiamy o pieniądzach". Artystka zamyka dyskusje o koncercie TVP

Koncert "Solidarni z Ukrainą" za nami, zebrano ogromną kwotę na pomoc dla ofiar wojny, ale po zejściu ze sceny solidarności zabrakło. Gwiazdy pokłóciły się o pieniądze. Okazało się bowiem, że dostały wysokie honoraria za krótkie występy. Aferę rozkręciła Justyna Steczkowska, Edyta Górniak zagroziła jej sądem, a teraz Maryla Rodowicz chce w końcu zakopać topór wojenny.

afera solidarni z ukraina tvp-maryla-rodowicz justyna steczkowska
REKLAMA

"Solidarni z Ukrainą" to koncert TVP we współpracy z Caritas, który okazał się ogromnym sukcesem: na konto organizacji charytatywnej wpłynęło tego dnia aż 3,5 mln złotych. Pozostał jednak niesmak, bo wyszło na jaw, że występujące gwiazdy dostały pieniądze za granie i zaczęły się publicznie oskarżać.

REKLAMA

Zaczęło się, zupełnie przypadkowo, od Justyny Steczkowskiej. Przyznała, że swoje honorarium przeznaczy na pomoc Ukrainie. Wyszło więc na jaw, że artyści dostali honoraria. Piosenkarce zarzucono lansowanie się, a gwiazdy były zaskoczone, że wzięła kasę. Steczkowska, broniąc się, nazwała je kłamcami. Twierdziła, że inne artystki i zespoły także dostały pieniądze. I to niemałe.

Ile gwiazdy zarobiły na koncercie "Solidarni z Ukrainą"? Honoraria sięgają dziesiątek tysięcy złotych

Dziennikarze dotarli do listy płac. Okazało się, że gwiazdy dostały wynagrodzenie za zaśpiewanie kilku piosenek na koncercie "Solidarni z Ukrainą". Np. Edyta Górniak za dwie piosenki miała zainkasować 22 tysiące złotych. Pozostałe kwoty też robią wrażenie.

Należy zauważyć, że wszystkie powyższe kwoty wcale nie muszą być tak zwaną "kasą do ręki". Zespół Blue Cafe napisał w tej sprawie już dwa oświadczenia. W drugim podkreślił, że "żaden z członków zespołu nie otrzymał jakiegokolwiek honorarium w związku z uczestnictwie w koncercie 'Solidarni z Ukrainą'. Kwota, którą pokrył producent, jest wyłącznie kwotą, która pokryła koszty transportu zespołu, obsługi technicznej i produkcji występu. Raz jeszcze podkreślamy, że żaden z członków zespołu nie otrzymał żadnej części z tej kwoty".

I to 6 tys. zł z upublicznionej listy płac faktycznie mogłoby się wtedy zgadzać: to nie pieniądze, które otrzymali sami artyści, ale ekipa i kierowca. Trudno jednak w taki sposób wyjaśnić kwoty przy nazwiskach Edyty Górniak czy Maryli Rodowicz.

Należy jednak też zauważyć, że gwiazdy, np. Natasza Urbańska, zadeklarowała, że przekaże pieniądze na wsparcie ofiar wojny. Miała to jednak zrobić dopiero po wybuchu afery. Według informatora serwisu Pomponik.pl, "jeszcze w trakcie koncertu osoby z TVP zapewniały, że chęć oddania honorarium wyrazili tylko Enej, Pectus i Justyna Steczkowska".

Rodowicz zapewnia, że nie pozwie Steczkowskiej. Górniak grozi jej sądem

Edyta Górniak po tym jak zarzucono jej kłamstwo (wcześniej w wywiadzie dla "Super Express zapewniała, że "Ja nie pobrałam wynagrodzenia. Artyści ponoć nie pobierali honorarium "), zagroziła Justynie Steczkowskiej pozwem. Ta z kolei odpowiedziała: "czekam na zaproszenie do sądu, w którym przedstawisz sędziemu rzetelne i uzasadnione koszty uczciwie, że potrzebujesz 22.000 zł (bo tyle zażądałaś od TV), żeby zaśpiewać dwie piosenki na 'charytatywnym koncercie'".

O komentarz do sprawy poproszono też Marylę Rodowicz, która miała zgarnąć najwięcej (40 tys. zł). "W niedzielę był koncert i cały dzień siedziałam w telewizji. Jak wróciłam do domu, to włączyłam telewizor, bo byłam ciekawa, kto jeszcze występuje i zobaczyłam panią Steczkowską, która ze łzami w oczach powiedziała, że przekazuje honorarium na dzieci z Ukrainy. To mnie zszokowało, bo takich rzeczy się nie robi w czasie, kiedy występuje duża liczba wykonawców" - powiedziała "Plejadzie".

Po występie Maryla Rodowicz zadzwoniła w tej sprawie do swojego managera. Powiedział jej że jej honorarium trafi do Caritasu, ale nie wiedziała, ile miała dostać. Przypomnę, że już we wcześniejszej rozmowie z "SE" mówiła, że nie miała pojęcia, że artyści otrzymują wynagrodzenie i ją to nawet nie interesowało, bo cel koncertu był inny.

REKLAMA

Trzeba pamiętać, że czymś innym jest honorarium dla artysty, a czymś innym dla muzyków, chóru, techników, transportu i tak dalej. Mieliśmy duży zespół wykonawczy i to pochłonęło duże koszty. To wszystko - byłam spokojna, że przynajmniej moje honorarium idzie na potrzeby Caritasu 

- zapewniła Maryla Rodowicz.

Rodowicz nie będzie jednak pozywać Justyny Steczkowskiej. "Uważam, że trzeba zamknąć ten temat, ponieważ tam giną ludzie, a my rozmawiamy o pieniądzach" - przyznała piosenkarka. I ja również podpisuję się pod jej apelem.

* zdjęcie główne: kadr z TVP

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA