REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Filmy

Nowy "Batman" jest inny niż wszystkie poprzednie, ale czy lepszy? Oceniamy

Jak wypadł "The Batman", czyli (duchowy) następca "Jokera"? Czy nowy odtwórca roli Bruce'a Wayne'a, Robert Pattinson, stanął na wysokości zadania? Jesteśmy już po seansie nowego obrazu Matta Reevesa i możemy na te oraz inne pytania odpowiedzieć. Recenzja bez spoilerów.

the batman film opinie recenzja bez spoilerow
REKLAMA

"The Batman" to kolejny po "Jokerze" film na motywach komiksów DC od Warner Bros., który wraca do korzeni - nowy obraz nie sili się na żadne powiązania z innymi produkcjami i istnieje całkowicie poza nawiasem DC Extended Universe. Robert Pattinson jest z kolei zupełnie nowym, a przy tym niezwykle ciekawie napisanym i zagranym Bruce'em Wayne'em, gdyż scenarzysta potraktował materiał źródłowy dość luźno, jednocześnie zachowując w charakter tego superherosa.

REKLAMA

Nowy film DC nie jest przy tym, jak się z początku spodziewano, kontynuacją "Jokera" (czyli innej reinterpretacji historii znanej postaci DC). Matt Reeves nie traktuje opowieści o Arthurze Flecku jako origin story Batmana. Chociaż twórcy mogli zostawić otwartą furtkę do fabularnego połączenia obu tych historii w przyszłości, to zdecydowali się nie pozostawić w tym temacie żadnych wątpliwości. Na tym etapie żaden retcon w tym zakresie nie wchodzi już w grę.

the batman film opinie recenzja bez spoilerow
Gotham City w The Batman udawało m.in. Chicago

"The Batman" pod względem zawiązania fabuły podąża drogą "Spider-Man: Homecoming", rezygnując z origin story w ogóle i wychodzi mu to na dobre.

DC uznało, że historię metaforycznych narodzin Batmana widzieliśmy już w kinie tyle razy, że nie ma sensu jej powtarzać. Zostajemy tu rzuceni może nie na głęboką, co na głębszą. Mimo to chyba wszystko, za co kochamy Batmana, jest tu na swoim miejscu. Mroczny Rycerz nie tylko wygląda mrocznie, ale nawet mówi mrocznie; od samego początku z offu Robert Pattinson opowiada o tym, że jest zemstą, a przestępcy mają czuć przed nim nie tyle co respekt, co strach...

Mam przy tym wrażenie, że twórcy stoją tutaj nieco w rozkroku. Z jednej strony mamy Batmana na początku kariery, który dopiero od dwóch lat nosi maskę, a z drugiej wygląda na to, że wojnę z przestępczością w Gotham toczy od co najmniej dekady albo nawet dwóch - ma sprzęt, sojuszników, markę. Do tego z jednej strony jest genialnym detektywem i wszyscy się z nim liczą, a z drugiej robi wręcz szkolne błędy (co widzom wychodzi na dobre - są tu zaskakujące zwroty akcji).

Robert Pattinson nie było oczywistym wyborem na Batmana, ale to była dobra decyzja

Nie zabrakło tutaj ani Batmobilu i widowiskowego pościgu samochodowego, ani i Batsygnału, który wzywa mściciela na dach gmachu policji, gdzie czeka na niego sojusznik w postaci Jamesa Gordona. Do tego dochodzą wierny Alfred, lina z hakiem umożliwiająca szybkie przemieszczanie się, peleryna do szybowania oraz zbroja, która jest w stanie wytrzymać strzały z broni palnej. Batman ma też swoją Batjaskinię, rzuca Batarangami i mierzy się z przestępczymi bossami.

No i ten nieszczęsny romans z Kobietą-Kot.

Nie zrozumcie mnie też źle: zgadzam się, że uwielbiająca futrzaki złodziejka Selina Kyle jest idealną partnerką dla Człowieka-Nietoperza, ale gdybym nie znał ich relacji z komiksów, to byłbym skonfundowany. Film, chociaż trwa blisko trzy godziny, pcha zbyt szybko te dwie postaci ku sobie i nawet nie uwiarygadnia nie tyle uczucia - bo to nawet nie miało kiedy wykiełkować - co czystego pożądania! Podczas scen, w których Bruce zbliżał się do Seliny, czułem się... niezręcznie.

the batman film opinie recenzja bez spoilerow
Romans pomiędzy Batmanem i Catwoman wypadł mało wiarygodnie

Do tego parę scen z udziałem postaci pobocznych wyglądało z pewnością nieźle na papierze, ale w praktyce wypadało drętwo. To wrażenie się potęgowało, gdy w zamierzeniu miało wyjść komiczne, co nie do końca współgrało z niezwykle poważnym tonem filmu (aczkolwiek "The Batman" nie przesada i nie naśladuje tutaj blockbusterów Marvela). Nie jestem też zadowolony w pełni z castingu na tym drugim planie - zwłaszcza wśród gangsterów. To jednak tylko detale.

Ta najbardziej drętwa scena przypadła w udziale sympatii Batmana, gdy wygłaszała frazę o uprzywilejowaniu białych mężczyzn. Wypadła ona wyjątkowo płytko w porównaniu z innymi hollywoodzkimi produkcjami, które siłą się na podobny metakomentarz. Podwójna szkoda, iż efekt był mizerny, gdyż sam zamysł, by skonfrontować Batmana z tym, co o jego pochodzeniu można wyczytać z jego zachowania, był akurat całkiem niezły. Zawiodło jedynie wykonanie.

Człowiek-zagadka, Pingwin i Kobieta Kot na plakacie "The Batman"

Na szczęście romans przewijający się w tle to najsłabszy element filmu, a im dalej w Gotham, tym lepiej.

"The Batman" jest mroczny i ocieka klimatem, a momentami miałem wrażenie, że trafiłem na seans jakiegoś horroru. Człowiek-zagadka wypadł złowieszczo, a jego wielopoziomowy plan mnie zaskoczył i to parę razy - tym bardziej że udało mi się wyprzeć z pamięci materiały promocyjne, które oglądałem jeszcze kilka miesięcy temu (z tego też względu polecam przed seansem nie oglądać już zwiastunów, by nie psuć sobie kilku niezłych niespodzianek).

Mam jednak wrażenie, że scenarzyście "Batmana" zabrakło nieco przysłowiowych jaj (lub został metaforycznie wykastrowany przez wytwórnię) i film mógł być jeszcze lepszy. Teraz z jednej strony trup ściele się gęsto, a z drugiej kilka postaci zdaje się mieć plot-armor. Liczba sytuacji, w których bohater wychodzi cało, jest zbyt duża. "The Batman" co prawda nie ma jeszcze zamówionego sequela, ale Warner Bros. złożył zamówienie na aż dwa (!) serialowe spin-offy na HBO Max.

REKLAMA
the batman film opinie recenzja bez spoilerow
Premiera "The Batman" już 4 marca 2022 r.

Kompletnie w "The Batman" nie brakuje mi za to kategorii R, którą dostał "Joker". Liczyłem na nią, bo skoro nawet "Deadpool" potrafił rozbić bank, choć jest relatywnie niszowym superbohaterem (no, a przynajmniej był takim do premiery pierwszego solowego filmu), to czemu ludzi kategoria R miałaby odstraszyć przy "Batmanie"? W praktyce jednak nie trzeba było kałuży krwi, by Robert Pattinson stał się najbrutalniejszym Batmanem w historii.

"The Batman" miałem okazję zobaczyć na pokazie prasowym w kinie IMAX.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA