REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Media

TikToki z frontu. Ukraińcy pokazują, jak wygląda ich codzienność na wojnie

TikTok i wojna to dwie skrajności. Serwis znany z rozrywkowych filmików, stał się dla wielu źródłem informacji o wojnie rosyjsko-ukraińskim oraz sposobem na rozładowanie emocji. Młodzi Ukraińcy pokazują, jak inwazja Rosji wygląda z ich perspektywy, a niektóre nagrania, pomimo poważnej tematyki, zachowują typową tiktokową formę. Są też niestety i fejki oraz scamy, na które trzeba uważać.

tiktok wojna ukraina rosja relacje filmiki
REKLAMA

TikTok kojarzy się wszystkim z zabawnymi filmikami, prankami, lip syncami, dramami i tańcami nastolatek, ale ci bardziej wtajemniczeni chwalą go za dobry kontent, którego się zupełnie nie spodziewali. Jak wygląda apka w czasie wojny w Ukrainie? To zależy od tego, co nam podadzą algorytmy.

Jednak pod hashtagami #ukraine czy #russia (i ich odpowiednikami w cyrylicy) możemy obejrzeć chwytające za gardło filmiki i nagrania z ulic, które stały się placem boju. Większość jednak podanych jest w lekkiej formie, która wcale nie umniejsza powagi sytuacji.

REKLAMA

Wojna w Ukrainie - relacje na TikToku

Relacje z wojny na TikToku zachowują typowo tiktokowy format.

Na TikToku pierwsze nagrania pojawiły się niemal od razu po ataku Rosji. Nocne zdjęcia ostrzeliwanej Ukrainy są przerażające i dla wielu szokujące. Może się wydawać, że takie treści pasują do tego serwisu jak pięść do nosa, ale jednym z zadań jest uświadomienie świata, co się dzieje. Nie wszyscy oglądają telewizję lub wchodzą na portale. My o tym wiemy, bo graniczymy z Ukrainą, ale dla mieszkańców reszty świata to temat tak odległy, jak dla nas wojny na Bliskim Wschodzie czy w Afryce.

Jedna z ukraińskich tiktokerek, Mila Alien, każdego dnia zdaje relacje z tego, co się dzieje w jej kraju. Opowiada m.in. o kolejnych bombardowaniach, zapewnia, że miasta są dalej pod ich kontrolą oraz podaje newsy i statystyki zabitych. Otrzymujemy więc informacje bezpośrednio ze strefy wojny. Jest też to dobrym przykładem tego, że na TikToku można się dokopać do wartościowych rzeczy.

Wojenne treści z Ukrainy znajdziemy na wszystkich serwisach społecznościowych, ale Twitter czy Instagram bardzo różnią się od TikToka. Głównie pod względem formy przekazywania treści. To znak naszych czasów, że obok nagrań z wybuchami pojawiają się smutne emoji, a całość okrasozna jest popową muzyką. W taki sposób komunikuje się generacja Z i to wcale nie oznacza, że ktoś śmieje się z wojny, a wręcz przeciwnie. Przeżywa ją na swój sposób.

Ukraińscy tiktokerzy pokazują, jak teraz wygląda ich codzienność.

Są też i surowe relacje, które mrożą krew w żyłach i dokładnie pokazują, w jak fatalnym położeniu znaleźli się mieszkańcy Ukrainy. Nie wyobrażamy sobie sytuacji, w której wyglądamy przez okno, a tam między blokami przejeżdża wojskowy transporter.

Do tej pory takie sceny mogliśmy oglądać tylko wtedy, gdy w naszym mieście kręcono zdjęcia do filmu lub serialu wojennego. I już wtedy były surrealistyczne. Tymczasem w Ukrainie stały się codziennością. I to dzieje się naprawdę. I najgorsze w tym wszystkim jest to, że nie wiadomo na jak długo.

Jednym z popularniejszych (prawie 4 mln lajków) filmików jest ten, na którym tikokerka nagrała swoją babcię. Kobieta ze łzami w oczach dzwoni do swoich przyjaciół, by porozmawiać z nimi po raz ostatni przed wtargnięciem Rosjan. Takich rzeczy nie zobaczymy w telewizji.

Wojna z przymrużeniem oka, czyli jak radzić sobie z trudną sytuacją.

Rzecz jasna są też filmiki typowo tiktokowe - np. galeria zdjęć ukraińskich żołnierek czy wspomniane na początku wygibasy. Jedna z użytkowniczek nagrywała roztańczone filmiki w momencie ewakuacji i do tego z ironicznym dopiskiem "Love Russia". Żyjemy w dziwnych czasach, więc i podejście do nich też jest nietypowe.

Screeny z TikToka

Sami Ukraińcy, choć może nie wszyscy, starają się czasem żartować z tematu. To też naturalna reakcja na stres i metoda na to, by nie zwariować. Poniżej możemy zobaczyć porównanie z przechodzenia przez ulicę w Ukrainie i innych krajach. A w tle puszczona jest hardstyle'owy remix Nas ne dogoniat. Jest to równocześnie zabawne, ale i cholernie dołujące. Ktoś nawet skomentował: "żarty żartami, ale to prawda".

A co z Rosjanami? Co oni robią teraz na TikToku? Przeglądałem hashtagi, ale nie widziałem dużo "wojennego contentu". Najaktywniejszy jest propagandowy kanał o życiu Putina, ale nie będę go linkował. Moją uwagę przykuł niejaki Paul Karpov, który w opisie twierdzi, że jest Rosjaninem. Otwarcie kpi sobie ze swojego prezydenta, co na pewno nie jest bezpiecznym zagraniem, ale pokazuje też, że nie wszyscy Rosjanie chcą wojny i kochają Władimira.

Na poniższym filmiku "tłumaczy", jak się mówi po rosyjsku "do widzenia" (pl. "Musimy zabić Putina"), a także, co należy powiedzieć, gdy nie chcemy mieć kłopotów (pl. "Chwała Ukrainie"). Kilku innych Rosjan potwierdza w komentarzach, że to najprawdziwsza prawda. Oczywiście może to być ruski troll, które serio chce, by ktoś źle skończył, ale patrząc na jego inne filmiki - wątpię.

Niestety, tak jak wszędzie, również i na TikToku znajdziemy szkodliwą dezinformację i scamy. Serwis Vibez ostrzega, że powstało sporo, podejrzanych kont, które puszczały zapętlone filmiki jako transmisję live i zbierały donejty. "Można się zastanawiać, dlaczego w obliczu zagrożenia nalotem ktoś odpala stream na TikToku i łamaną angielszczyzną dziękuje widzom za przesyłanie wirtualnych róży (to forma wsparcia twórcy w aplikacji)" - czytamy w artykule.

REKLAMA

Ktoś też np. rozsiał plotkę, że jeżeli ktoś ma flagę Ukrainy na profilowym, to go dorwie Putin. Dla nas to śmieszne, ale dzieciaki mogą być tym przerażone. Na szczęście takie fejki są szybko prostowane przez innych użytkowników w filmikach. Wojna na TikToku ciągle trwa: i dosłownie, i w przenośni.

* Zdjęcie główne: screeny z TikToka (źródła są umieszczone w artykule)

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA