REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. TV

"Projekt Cupid" to randkowe show, które przełamuje tabu

"Projekt Cupid" to pierwsze w Polsce reality show, w którym podpatrujemy randki osób niepełnosprawnych. Uczestnicy są w spektrum autyzmu, mają zespół Downa lub Tourette'a, ale łączy ich jedno: szukają drugiej połówki. Mają im w tym pomóc prowadzący: Barbara Kurdej-Szatan i Przemysław Kossakowski. Jak wypadł nowy program TTV?

projekt cupid ttv program kurdej szatan opinia
REKLAMA

"Projekt Cupid" powstał na belgijskiej licencji od tego samego producenta, co "Down the Road", w którym Przemysław Kossakowski podróżował z osobami z zespołem Downa. Nowy format idzie o krok dalej i pokazuje coś, o czym się praktycznie wcale nie mówi w mainstreamie: o miłości osób z niepełnosprawnościami. Jak grzyby po deszczu powstają reality show z influencerami i modelkami, które nie wnoszą zupełnie nic nowego do naszego życia, prócz niezobowiązującej rozrywki. Czy "Projekt Cupid", poza graniem na emocjach, jest pod tym względem inny?

REKLAMA

"Projekt Cupid" łamie tabu, łącząc rozrywkę z misyjnością. Czy TTV robi to dobrze?

TTV ma na koniec wspomniane i świetnie przyjęte "Down the Road" oraz krytykowane "To tylko kilka dni". Dostrzegamy więc pewną tendencję, w której chce przybliżać nam życie osób z niepełnosprawnościami, ich rodzin i opiekunów. Wiadomo, że to stacja komercyjna, która przez pokazywanie "inności" może przyciągnąć więcej osób niż za sprawą kolejnego oklepanego programu bikini reality. W "Projekcie Cupid" dostrzegam jednak serducho i nie odnoszę wrażenia, by biorący w nim udział śmiałkowie byli perfidnie wykorzystywani lub nieświadomi tego, w co się wpakowali.

W Polsce jest ponad 3 mln osób z niepełnosprawnościami, które mają to na piśmie. Tak naprawdę jest ich dużo więcej: od 4 do 7 mln. Stopnie niepełnosprawności są różne i nie da się tego generalizować. W programie nie zobaczymy osób, których ciało nie pozwala im w żaden sposób funkcjonować w społeczeństwie. To zawsze jest problem, bo w pewnym sensie idealizują niepełnosprawność: zapraszają ludzi, z którymi np. można porozmawiać, dając niepełny obraz szerszego zjawiska.

Inna sprawa jest taka, że pokazują uczestników przez pryzmat ich niepełnosprawności, a przecież ludzie nie powinni być definiowani tylko przez jedną cechę. Więcej o tym mówi stand-uperka i dziennikarka Ola Petrus, w nagraniu poniżej - od 11 minuty.

"Projekt Cupid" ma pomóc znaleźć miłość osobom w spektrum autyzmu, z zespołem Downa i syndromem Tourette'a

Niełatwo jest mi pisać o takich sprawach, bo nie chcę nikogo stygmatyzować, urazić, oceniać czy wypowiadać się na tematy, o których opowiadać bez własnego podobnego doświadczenia jest ekstremalnie trudno. Nie przychodzi mi do głowy jednak, jak inaczej poruszać takie zagadnienia - chyba jedynie kręcąc programy z osobami bez względu na ich historię medyczną.

Myślę też, że ekstremalnie złym pomysłem byłoby też zupełne zaprzestanie tworzenia podobnych formatów. Takie osoby byłyby znów wykluczane i pomijane w mediach lub ukazywane w niekorzystnym świetle, jak przez ostatnie dziesięciolecia. Czy jednak takie seriale jak np. "Atypowy" nie przyczynił się do większej akceptacji i zrozumienia osób w spektrum autyzmu? Wydaje mi się, że jeszcze kilkanaście lat temu większość z nas miała zupełnie inny obraz osób odbiegających od przyjętej normy (to też jest pojęcia bardzo względne).

Jest to tak złożona i delikatna materia, że im dłużej o tym myślę, tym mam więcej wątpliwości. Sądzę jednak, że "Projekt Cupid" oprócz nastawienia na show, w jakimś stopniu pomaga uczestnikom. W pierwszym odcinku poznajemy 21-letniego Sylwka i jego rówieśniczkę Maję. Oboje nigdy nie byli na randce, ale mówią, że chcą się mieć do kogo przytulić i w końcu nie być samotnym. Słyszymy, że szczerze i mocno poszukują miłości, nie jest to dla nich łatwe. Program aranżujący spotkania może im w tym pomóc. Więc nawet pod tym jednym względem jego powstanie jest uzasadnione.

Przemysław Kossakowski jako prowadzący wypadł bardzo dobrze. Barbara Kurdej-Szatan o wiele gorzej.

"Projekt Cupid" przedstawia tylko zmontowany wycinek ich życia z wyciągnięciem najciekawszych momentów. Dobrze wiemy, że przecież wszystko jest bardziej skomplikowane. Uważam jednak, że każda próba odkrycia przed nami świata, o którym sporo z nas nie ma pojęcia, jest ważna i potrzebna. Oczywiście, jeśli robimy to z wyczuciem i empatią.

Widzom nie przeszkadza poruszana tematyka, ale Barbara Kurdej-Szatan / Screen z www.instagram.com/ttv.pl
REKLAMA

W nowym show TTV bohaterowie są otoczeni troską - zwłaszcza Przemysława Kossakowskiego, który ma już pewną wprawę, a także traktuje bohaterów po kumplowsku. Wie jak rozmawiać i co robić, gdy ktoś np. ma atak paniki. Barbara Kurdej-Szatan słabo się odnalazła w tym formacie, jest sztywna i bezradna. Po prostu brak jej doświadczenia w tym zakresie. I nie jest to tylko moje zdanie.

Randkowe show to gatunek, który uwielbiamy oglądać od wczesnych lat 90. Jeżeli spojrzymy na pierwszy odcinek "Projektu Cupid" jak właśnie na taki program, to nie powinniśmy być rozczarowani. Pomimo zagwozdek natury moralnej i prowadzącej, dostarczy wielu osobom uśmiechu i wzruszeń. A bohaterom kibicujemy jeszcze mocniej niż kiedykolwiek. I o to chyba w tym wszystkim chodzi.

Nowe odcinki "Projektu Cupid" będą co niedzielę o 22:05 na TTV. Powtórki m.in. w poniedziałki o 20:05.

* zdjęcie główne: Agnieszka Jurek / TVN

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA