REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Dzieje się

Oszust z Tindera chciał współpracować z reżyserką. Jego pierwsza ofiara opowiedziała historię sprzed lat

"Oszust z Tindera" wciąż króluje na szczycie listy TOP 10 Netfliksa, a dyskusje na jego temat nie mają końca. Każdego dnia do sieci trafiają nowe informacje związane z wyłudzaczem - poznaliśmy też historię jego pierwszej ofiary. Dowiedzieliśmy się między innymi, że oszust wysyłał wiadomość do reżyserki filmu, że działał już od bardzo dawna i latał m.in. do Polski.

oszust z tindera polska simon leviev pierwsza ofiara making of
REKLAMA

Nieprawdopodobna historia przedstawiona w filmie "Oszust z Tindera" Netfliksa wywołała burzę. Najbardziej zażarta dyskusja dotyczy, rzecz jasna, przerzucania winy na ofiary Simona Levieva (którego prawdziwe nazwisko brzmi: Shimon Hayut). Catfishing ma wiele odmian i choć raczej nie bywa aż tak spektakularny, jego ofiarami padają przedstawiciele obu płci. Całość bazuje na manipulacji i zabawie emocjami - niektórzy są na to podatni bardziej, niż inni.

Abstrahując jednak od aspektów moralnych i emocjonalnych - nie da się ukryć, że "Oszust z Tindera" wywołał ogromną burzę. Każdego dnia do sieci trafiają nowe informacje związane z mężczyzną i jego ofiarami. Ostatnio dowiedzieliśmy się między innymi, czym teraz zajmuje się wyłudzacz, że jego ochroniarz chce od Netfliksa milionowego zadośćuczynienia, a trzy bohaterki filmu zdecydowały się zorganizować zbiórkę na spłacenie swoich kosmicznych długów, które zaciągnęły, by ratować Levieva (wierząc, że ten faktycznie potrzebuje ich pomocy). Co nowego przyniosły kolejne dni?

REKLAMA
Oszust z Tindera

Oszust z Tindera kontaktował się z reżyserką filmu Netfliksa

Głos ponownie zabrały reżyserka filmu, Felicity Morris, oraz jego producentka - Bernadette Higgins. Kobiety nagrały podcast pt. "Making of a Swindler", w którym poruszają nieznane szczegóły i zupełnie nowe wątki związane z tematem. W drugim odcinku wyjawiły, że Morris otrzymywała od Levieva wiadomości głosowe - i był on zainteresowany współpracą.

Reżyserka podzieliła się wiadomością głosową, w której oszust przekonywał, że jest w stu procentach chętny do współpracy i jest gotów poświęcić się "tej misji, której podjął się Netfliks" - zrobić "coś, czego jeszcze nikt nie zrobił" i "uzyskać jak najlepszy dla niego efekt".

Twierdził też, że platforma zarobi na jego historii ogromne pieniądze - a zyska na tym zarówno on, jak i reżyserka. Gdy Morris odpowiedziała, że potrzebuje jednoznacznej odpowiedzi i deklaracji, czy weźmie on udział w filmie, skonfrontuje się z ofiarami i odniesie do oskarżeń - bardzo mu się to nie spodobało. Leviev wkrótce przestał brzmieć na zadowolonego - próbował się wybielić, podsyłał masowo pozytywne artykuły na swój temat. Niedługo później zerwał kontakt.

Nie chcę brać udziału w czymś, nad czym nie mam kontroli. Wygląda na to, że nie zamierzacie pokazać prawdziwej wersji wydarzeń tylko to, co się lepiej sprzeda. Mam z tym problem. Jeśli tak chcecie to pokazać, to nie jest dla mnie korzystne. Wy przedstawicie sprawę w ten sposób, a cały świat zrozumie, że było inaczej. Moi prawnicy będą bardziej niż szczęśliwi, mogąc was pozwać - chcecie oprzeć film na historiach opowiadanych przez różne osoby, a nie na faktach 

- tymi słowami odpowiedział na prośbę o potwierdzenie udziału w filmie.
Making of a Swindler - Oszust z Tindera

Pierwsza ofiara Oszusta z Tindera

W tym samym podcaście głos zabrała Courtney Simmons Miller, która ironicznie nazywa się "pacjentką zero" Levieva. Wyznała, że dwanaście lat temu pracowała z nim w galerii handlowej - świetnie się dogadywali i szybko się zaprzyjaźnili. Już wówczas planował pierwsze przekręty, upatrując sobie Miller na jedną z ofiar.

Pewnego razu opowiedział Courtney, że zamierza zdobyć licencję pilota - w końcu porzucił pracę w galerii i wrócił do Izraela. Po pewnym czasie skontaktował się z kobietą telefonicznie i powiedział, że jego ojciec jest właścicielem linii lotniczej - nakłonił go do pracy w sklepie, by ten poznał wartość pieniądza.

Simon poinformował "przyjaciółkę", że zamierza otworzyć firmy na Cyprze i chce, by Courtney została jego prywatną asystentką - bo ufa jej jak nikomu innemu i zapłaci jej tyle, ile będzie chciała. Kobieta rzuciła swoją pracę i zaczęła "pracować" dla Simona. Wkrótce mężczyzna kazał jej wynająć luksusowe BMW - na jej prawo jazdy i numer karty, który jej poda. Wszystko było w porządku przez kilka tygodni, ale po tym czasie pracownik salonu wezwał Courtney do siebie. Leviev również się tam pojawił; na miejscu przekazano im, że pojawił się duży problem z płatnością i teraz wszyscy muszą udać się na policję.

Przed posterunkiem Leviev poprosił Courtney, by "potrzymała jego portfel" - ta niemal bezwiednie się na to zgodziła. Chodziło rzecz jasna o to, by w razie aresztowania portfel pełen kradzionych kart (zgadza się, kradziona była również karta, na którą wynajęto BMW) znaleziono przy niej. Na miejscu Simon wszystkiego się wypierał i podtrzymywał, że to pomyłka (klasyczne "skontaktujcie się z moim prawnikiem") - ostatecznie oboje spędzili trzy tygodnie w areszcie.

Później przez trzy lata musieli zgłaszać się na komisariat. Courtney zerwała kontakt z oszustem - obiecywał, że prześle jej pieniądze na prawnika, ale nigdy tego nie zrobił.

oszust z tindera polska simon leviev pierwsza ofiara making of
Oszust z Tindera spotykał też gwiazdy - na zdjęciu French Montana, który opublikował je na swoim story z nawiązującym do filmu komentarzem
REKLAMA

Oszust z Tindera w Polsce

Nie wiemy, ile osób okradł, naciągnął i oszukał Leviev. Dzięki swoim przekrętom wiódł życie pełne luksusów. Podróżował prywatnymi odrzutowcami i klasą biznesową. Co ciekawe, odwiedzał również… Polskę. Wyciągi z karty kredytowej jednej z jego ofiar wskazują, że przynajmniej trzykrotnie gościł w Warszawie.

Przypominamy, że Polakiem okazał się ochroniarz Levieva - Piotr K. (w filmie nazywany Peterem). Mężczyzna żąda od Netfliksa trzymilionowego odszkodowania - co ważne, sama reżyserka przyznała, że nie ma jednoznacznych dowodów, które wskazują na to, że K. wiedział o oszustwach Simona i wspierał go w nich. Ponadto sam ochroniarz miał paść ofiarą wyłudzenia - oszust jest mu dłużny sporą sumę za jego usługi.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA