1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Filmy

"Dom" Netfliksa was zaskoczy. To horror, czarna komedia i piękna animacja w jednym

Netflix rozkochał się w ostatnich latach w filmach i serialach animowanych. Można tam znaleźć naprawdę unikalne tytuły, a jednym z nich zdecydowanie jest debiutujący dzisiaj "Dom". To, stworzony za pomocą techniki animacji poklatkowej, zbiór trzech opowieści z pogranicza horroru, czarnej komedii i kina psychologicznego. Produkcja zapowiadała się naprawdę wyjątkowo, ale czy spełniła pokładane w niej nadzieje? Recenzujemy "Dom" od Netfliksa.

dom recenzja netflix film animowany

"Dom" bynajmniej nie jest pierwszą ambitną animacją wypuszczoną przez Netfliksa w ostatnich dwóch latach. Wystarczy przypomnieć 1. sezon "Miłość, śmierć i roboty" czy takie filmy jak "Klaus" i "Jakby coś, kocham was", by zobaczyć jak przyjazną przestrzenią dla animacji stał się Netflix. Nie wszystkie próby zakończyły się sukcesem, to oczywiste. Wciąż nie brakuje też głosów, że akurat samych animatorów Netflix traktuje jeszcze gorzej niż wielkie wytwórnie. To są istotne kwestie, ale nie zmieniają podstawowego faktu. Mamy teraz do czynienia ze świetnym czasem dla produkcji animowanych.

Co więcej, Netflix wciąż wypuszcza tytuły bardzo się od siebie odróżniające. Zupełnie inne są "Miłość, śmierć i roboty", "Mitchellowie kontra maszyny" czy "Big Mouth", a kolejne produkcje można by wymieniać jeszcze długo. "Dom" nie jest pod tym względem wyjątkiem, bo powstał w całości w technice animacji poklatkowej. Nadaje to filmowi unikalnego stylu, który dodatkowo modyfikują reżyserzy odpowiedzialni za każdy z trzech segmentów.

"Dom" to przepiękna animacja, nie miejcie co do tego wątpliwości. Ale co z fabułą?

Pierwszy zaskoczeniem po wyszukaniu "Domu" na Netfliksie jest, że mamy tutaj do czynienia z filmem a nie serialową antologią. Materiały promocyjne produkcji dosyć wyraźnie wskazywały na tę drugą opcję. Mimo to Netflix ostatecznie zdecydował się pokazać każdą z trzech historii jako coś należącego do większej całości. Mam wrażenie, że to nie była najlepsza decyzja. Autorem scenariusza wszystkich opowiastek jest Enda Walsh, ale mimo to ich związki między sobą są ekstremalnie luźne. Brak tu metodycznej u przemyślanej linii narracyjnej przebiegającej przez każdy kolejny rozdział.

Dom - recenzja / Netflix

Poszczególne historie łączy jeden element i jest nim tytułowy dom. Miejsce kojarzące się każdemu z nas z ciepłem, bezpieczeństwem, dobrami materialnymi, rodziną, przeszłością i przyszłością. "Dom" stawia wszystkie te koncepty na głowie i pokazuje, co dzieje się z ludźmi (lub w przypadku dwóch części humanoidalnymi zwierzętami), jeżeli ich własna oaza spokoju staje się źródłem frustracji, strachu i poczucia zagubienia.

Pierwszy rozdział nowej produkcji Netfliksa traktuje o podupadłej angielskiej rodzinie, która otrzymuje niezwykłą ofertę od tajemniczego architekta. Wystarczy, że porzucą swój mały domek, a będą mogli zamieszkać w wielkiej i imponującej willi. Jednak zaledwie kilka dni, spędzonych w nowym miejscu zamieszkania, sprawia, by zaczęli tracić zmysły. Kolejna historia dotyczy zdesperowanego dewelopera próbującego odremontować i sprzedać z zyskiem stary dom. Ostatnia jest zaś poświęcona sfrustrowanej właścicielce przeznaczonej na wynajem posiadłości, która nie jest w stanie porzucić marzeń o przywróceniu jej do stanu dawnej świetności.

"Dom" zaczyna się jako horror, potem przechodzi w rejony czarnej komedii. Finał to zaś nostalgiczna opowieść o poszukiwaniu własnego "ja".

Ze wszystkich przedstawionych tu animacji zdecydowanie najbardziej przypadła mi do gustu ta pierwsza. Potrafi być autentycznie niepokojąca, a przy tym unika mówienia pewnych rzeczy wprost (co nie zawsze udaje się pozostałej dwójce). Problem w tym, że jednocześnie muszą ją też uznać za w jakimś sensie najgorszą. Dlaczego? Bo ma najmniej wspólnego z pozostałą dwójką i finalnie wydaje się kompletnie nie pasować swoim przekazem do całości. Rozdziały 2. i 3. kryją w sobie dosyć wyraźny morał, nie traktują też siebie przesadnie serio. Inaczej niż pierwsza historyjka, w której nie znajdziemy za grosz humoru.

Dlatego właśnie uważam, że "Dom" lepiej sprawdziłby się jako antologia. Twórcy w wielu miejscach ignorują oczywiste możliwości na stworzenie znacznie bardziej powiązanej i jednorodnej opowieści. Dlaczego więc właściwie mamy tutaj do czynienia z filmem? Trudno powiedzieć. Autentycznie mnie to natomiast dziwi, bo w antologii wiele z problemów toczących "Domu" byłoby znacznie mniej zauważalnych. Z tego powodu moja ogólna ocena produkcji nie może być wyższa niż wyróżnione na górze "6/10". Nadal polecam "Dom" ze względu na prześliczną animację poklatkową, ale też ostrzegam. Nie obiecujcie sobie za dużo, bo czeka was zawód. Tak jak i mnie.

"Dom" obejrzycie w serwisie Netflix.