1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Dramy

To koniec dramy z Leksiem, ale problem dick piców pozostaje. Pytam dziewczyny, czy taki "flirt" działa

Leksiu z Team X stał się antybohaterem internetu, bo wyciekły obleśne wiadomości i zdjęcia penisa w majtkach, które miał wysyłać nieletnim dziewczynom. Taki brawurowy sposób podrywu nie jest ani niczym nowym, ani niczym niszowym, ani przede wszystkim skutecznym. Gość przesyłający dick pic atrakcyjnością zbytnio się nie różni od ekshibicjonisty z parku.

dick-pic-zdjecie-penisa-podryw-sens-opinie

Temat dick piców (DP, dick pic, dick + picture = zdjęcie penisa) wysyłanych nowopoznanym lub zupełnie przypadkowym dziewczynom, wywołał Konoposkyy, który nakręcił całą dramę z Leksiem. Ostatecznie wyszło na to, że youtuber nie sprawdził dobrze swoich źródeł, a członkowi Team X internet przypiął niesłusznie łatkę pedofila. Leksiu może i wysyłał seksualne propozycje o wiele młodszym dziewczynom, ale w świetle prawa robił to legalnie. 14-latka okazała się bowiem 15-latką, o czym wszyscy dowiedzieliśmy się później.

Ale wiadomości w stylu "będę siadał na mordzie jak będzie chrapała", które wysyłał do innych, nieco starszych internautek, pozostaną w sieci na zawsze. Leksiu najpierw przeprosił za wszystko, a potem odszedł z Team X. Czy to jednak koniec tematu? Pewnie... że nie. Konopskyy'ego może czekać proces o zniesławienie, ale problem dick piców wciąż pozostanie. Możliwe, że ta drama otworzy oczy niektórym facetom, bo zobaczą z dystansu, jak to żenująco wygląda.

Wysyłanie zdjęć penisa przypadkowym dziewczynom nowe, ale też nie tak stare.

Zabrzmię boommersko, ale za moich czasów, nikt o nieproszonych dick picach nie słyszał. I nie chodzi o to, że sam tego nie robiłem, bo nie mam się czym chwalić, nie przypominam sobie, by któryś mój kumpli wyrwał laskę na zdjęcie swojego penisa wysłanego na MySpace. Wtedy szczytem perwersji była emotka sex w Gagu-gadu. To rzecz jasna żart, ale chcę zaznaczyć, że dekadę temu trochę inaczej wyglądały internetowe romanse.

I to też nie jest tak, że w czasach Neostrady byłem za młody, by czegoś takiego uświadczyć. Większość polskich dram z dick picami i nudesami (czyli nagimi fotkami), którymi żyje internet, dotyczy właśnie nastolatków lub osób świeżo po dwudziestce jak Leksiu. W zeszłym roku wyciekły filmiki z sex-kamerek Natsu, czyli jego koleżanki z Team X. Youtuberka miała na nich mniej więcej 19 lat. Jeszcze młodsza była za to Queen of the Black, która też ma na koncie inbę z wyciekiem softów (czyli erotycznych zdjęć, ale w bieliźnie). Dużo starsze osoby po prostu nie bawią się w takie rzeczy - no, chyba że są Romanem z "Sukcesji".

Wydaje się, że to zjawisko zaczęło szerzej funkcjonować na przestrzeni ostatnich 10 lat, choć zdjęcia piersi lub penisa ludzie wysyłali sobie już dużo wcześniej. Robiły tak jednak głównie pary na odległość lub takie, których dotknęła rozłąka i chciały sobie osłodzić tęsknotę. Od początku internetu istniał też cybersex, który jednak opierał się na obopólnej zgodzie.

To, o czym teraz mowa, jest czymś innym - zdarzają się sytuacje, w których absztyfikant nawet nie powie "Hej", tylko od razu wysyła na Instagramie swoje naprężone prącie. Jedyna różnica od tradycyjnego ekshibicjonizmu jest taka, że dziewczyna może czuć się odrobinę bezpieczniejsza, bo oddziela ją ekran i odległość liczona w kilometrach. Inne uczucia temu towarzyszące mogą być bardzo podobne.

Moda na wysyłanie zdjęcia penisa to prosta wypadkowa współczesnych trendów.

Powodów tego stanu rzeczy można się doszukiwać w dwóch aspektach współczesności. Pierwszy jest najbardziej oczywisty: pęd dnia codziennego, szybkie nudzenie się wszystkim i dominacja social mediów. Ludziom wystarczą nagłówki i memy do czerpania wiedzy o świecie i pocą się, gdy film na YouTube trwa dłużej niż 10 minut (stąd ta popularność króciutkich TikToków). Smartfony z kilkoma aparatami też zdecydowanie ułatwiają i przyspieszają robienie fikuśnych zdjęć.

Kto by miał więc czas na randki i lepsze poznawanie się w realu? Lepiej od razu pochwalić tym, co mamy najlepsze do zaoferowania, bo kobiety przecież tylko zwracają uwagę na krocze, a rachunek prawdopodobieństwa daje nam zawsze cień szansy. Skoro faceci lubią i proszą/błagają o zdjęcia cycków lub tyłka, to znaczy, że dziewczyny też tego pragną. Robią więc im wręcz przysługę wysyłając im penisy bez pytania lub po prostu wymuszają adekwatną odpowiedź z fotką. No dobre to teraz zła wiadomość.

Rozmawiałem z kilkoma koleżankami i nawet te, które nigdy nie dostały dick pica od randomowego kolesia, nie wyobrażają sobie, by to mogło je podniecić lub zachęcić do dalszej rozmowy. Pierwsza myśl to jest raczej "BLEEEE", aniżeli "WOOOOW CHCĘ TO".

No właśnie, jak często to się dzieje? Na postawie raportu "Przemoc wobec kobiet: badanie przeprowadzone w skali UE" z 2014 roku, 11 procent kobiet otrzymało niepożądane, obraźliwe wiadomości e-mail lub wiadomości tekstowe o wyraźnie seksualnym zabarwieniu lub obraźliwe, niestosowne propozycje za pośrednictwem portali społecznościowych. Dane dotyczyły doświadczeń po ukończeniu 15 lat i na moje oko przez te lata, w których media społecznościowe z dodatku stały się istotną częścią życia, zjawisko się nasiliło.

Dick pic to internetowe molestowanie. Może śmieszyć, ale i powodować traumy.

Na 7 koleżanek, z którymi rozmawiałem, 3 z nich dostały dick pica od zupełnie nieznanego gościa w sieci. Wiem, że to żadna grupa statystyczna, ale pokazuje dość dobrze, że dick pic to nie legenda miejska jak gra w słoneczko lub coś, co nie dotyka nikogo z naszego otoczenia. Ja już się nagadałem, teraz oddam głos moim znajomym, którym pozmieniałem imiona z wiadomych względów.

Zdjęcie penisa otrzymałam tylko raz w życiu, za to niechciane wiadomości zdarzają się aż za często, pomimo tego, że w swoich profilach w mediach społecznościowych wybrałam dosyć restrykcyjne ustawienia prywatności. Jeśli chodzi o fotę przyrodzenia to przyszła bez ostrzeżenia, ciężko powiedzieć, kto ją wysłał, bo stało się to na Instagramie, gdzie możesz być nieco bardziej anonimowy niż na Facebooku. Zareagowałam śmiechem, a nawet odpisałam udając, że "gram w tę grę". Dla mnie to żadna trauma, bo widziałam już penisy w swoim życiu, nie wiem, czy byłoby tak kolorowo gdybym była młodsza i nieprzygotowana na tego typu widoki

- mówi 30-letnia Sandra.

Część z was może szydzić ze mnie jako białorycerza, a także z tego wydumanego zjawiska, bo to przecież tylko zwykłe zdjęcie siusiaka, a nie żadne molestowanie seksualne. Z błędu może was wypowiedź innej koleżanki. Dla 26-letniej Karoliny to ogromny dyskomfort i lęk przed otwieraniem wiadomości z folderu "Inne".

Z tego co pamiętam, to otrzymałam tego typu zdjęcia max 2 razy. Na pewno takie wiadomości i inne związane z "nagabywaniem", ale bez dick piców, zdarzały mi się w okresie, gdy dużo publikowałam na Facebooku, miałam sporo zdjęć, no i udzielałam się na różnych grupkach. Dick pici powodują u mnie duży niepokój i poczucie braku bezpieczeństwa. Dlatego takie privy z końskimi zalotami kasuję i blokuję te osoby od razu. Na pewno dawniej (w czasach nastoletnich i za czasów GG i różnych for internetowych) z powodu mojej niskiej samooceny takie wiadomości traktowałam jako wyróżnienie, no ale teraz wiem, że jest to molestowanie i trzeba to głośno nazwać po imieniu.
Teraz sobie myślę, że być może warto byłoby odpisywać takim osobom, że nie życzymy sobie takich wiadomości. Ale w momencie ich otrzymania u mnie na pewno wiąże się to z negatywnymi emocjami i przeświadczeniem, że takie coś może mnie zaskoczyć zawsze. Czy w wiadomości prywatnej czy za rogiem bloku. Jest to temat z pozoru śmieszny, ale tak naprawdę warto pochylić się nad tym, że osoby mają swoje granice i naruszanie ich jest i niebezpieczne i bezprawne

- mówi 26-letnia Karolina.

Mojej kolejnej rozmówczyni zdarzyła się pierwszy raz taka sytuacja, gdy miała 12-13 lat (obecnie ma 30 lat). Trafiła więc prawdopodobnie na pedofila, ale na szczęście ta historia się na tym skończyła. - Nie pamiętam tego dokładnie, ale pamiętam, że korzystałyśmy wtedy z czatów z koleżanką. Raz taka sytuacja miała miejsce, ale jako dzieciaki po prostu to obśmiałyśmy. Teraz za często mi się takie coś nie zdarza i raczej nikt całkowicie nieznajomy mi nic takiego nie wysyłał. Kilka razy - głównie na Badoo, zdarzyło się, że pisał do mnie nowy koleś i nagle jebs. Siur. Niektóre moje koleżanki za to na wstępie dostały foto penisa - mówi mi Magda.

Zawsze reagowałam na to taką żenadą pomieszaną z rozbawieniem. Nie traktowałam tego poważnie, nie brałam do siebie, nie przejmowałam się szczególnie, ale wiem, że dla kogoś może to być bardzo niekomfortowe. Ja zastanawiałam się na tym raczej od strony psychologicznej - po co? Co to daje tej osobie. Zdarzyło mi się zapytać. I wstępnie dzielę typów, którzy to wysyłają, na dwie grupy:
1. nieśmiali, zdesperowani, sfrustrowani, którzy czują, że "nic nie mają do stracenia", bo (sami to pisali) "i tak nie miałbym u ciebie szans".
2. toksyczni, mega pewni siebie, ale przy tym średnio inteligentni, często przystojni, którzy uważają, że mają taki interes, że cały świat powinien bić brawo.

Reakcja grupy 1. na próbę to rozmowy, to często zawstydzenie i "przepraszam". Reakcja 2. grupy: "i tak bym cię nie ruchał, spierd*laj gruba dziwko". To czemu wysyłał? "Żebyś zobaczyła, czego nigdy nie będziesz mieć".

- wspomina 30-letnia Magda.

Czy wysyłanie dick pica bez uprzedzenia ma jakikolwiek sens? To pytanie retoryczne.

Według badań opublikowanych w Journal of Sex Research w 2020 r. przeprowadzonych na ponad 1000 heteroseksualnych facetów, 18 proc. z nich wysyła dick pici dla własnej satysfakcji, a większość liczy na to, że podekscytuje odbiorczynię. Nie wszyscy mają dobre intencje. 10 proc. zgodziło się ze stwierdzeniem, że takie coś daje im poczucie kontroli nad drugą osobą, a 6 proc. po prostu nie lubi kobiet i robi im na złość.

Pozostaje więc pytanie, czy takie zdjęcia działają lub mogłyby podziałać na dziewczyny? Koleżanki, które zgodziły się odpowiedzieć na to pytanie, są zgodne: absolutnie nie.

Wysyłanie tego typu wiadomości patrząc na doświadczenie własne i znajomych nie ma najmniejszego sensu, jeśli oblech bierze sobie na cel zauroczenie ciebie swoimi klejnotami. Jeśli jednak sprawia mu przyjemność wzbudzenie w tobie niepokoju, wywołanie negatywnych emocji, to jak najbardziej może czuć się spełniony. Według mnie nikt normalny nie wpadłby na to, że zdjęcie części intymnych może zacząć intymna relacje z drugim człowiekiem, trzeba być zaburzonym lub chorym, żeby na taki pomysł w ogóle wpaść

- mówi mi Sandra.

Takie zachowanie z mojej perspektywy nie ma sensu, ALE... warto pomyśleć, dlaczego to się wciąż dzieje. Albo jest grupa dziewczyn, którym takie coś się podoba i na to lecą, albo panowie powielają zachowanie, które nie ma całkowitego sensu i najpewniej z samego aktu czerpią satysfakcję. Może to grupa współczesnych ekshibicjonistów? Może tak zmodyfikowało się to zaburzenie? Zamiast biegać po parku w płaszczu, w ten sposób spełniają swoją potrzebę i nie mają świadomości, że nie jest to niewinne zachowanie, a powód, by skorzystać z pomocy specjalisty? Przyjmując taki tok rozumowania, nie mam traumy, a raczej myśl, że miałam kontakt z osobą w jakimś sensie zaburzoną

- dodaje Magda.

Nawet jeśli weźmiemy pod uwagę, że na 100 kobiet znajdzie się jedna, której dick pici nie przeszkadzają, to jednak w oczach tych 99 pozostałych wyjdziemy na zboka. Już większe szanse mamy na to, że zapuka do nas policja, bo "Kto publicznie prezentuje treści pornograficzne w taki sposób, że może to narzucić ich odbiór osobie, która tego sobie nie życzy, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2".

Czy jest więc sens tak ryzykować? No, chyba że wcale w tym wszystkim nie chodzi o poszukiwanie miłości lub seksu, tylko ktoś jest seryjnym perwersem, mści się na kobietach lub traktuje to jako formę czelendżu. Może więc i dobrze, że tacy ludzie są szybko banowani.

Jeżeli byłaś lub byłeś ofiarą molestowania seksualnego, pomocy możesz szukać pod Telefonem zaufania dla dzieci i młodzieży (116 111), Telefonem Zaufania dla Ofiar i Sprawców Przemocy Seksualnej (22 828 11 12) lub Niebieską Linią (801 120 002).

* zdjęcie główne: B.Forenius / shutterstock