1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Seriale

"Kitz" to zbyt grzeczne dziecko teen drama i kryminału

"Kitz" panie się dzielnie w górę listy top 10 najchętniej oglądanych w Polsce filmów Netfliksa. Najnowszy niemiecki kryminał zmieszany z teen dramą ma w sobie wszystko - atrakcyjne i obrzydliwie bogate dzieciaki na granicy dorosłości, pikantne romanse, śmierć w tle oraz misterny plan zemsty. Czy warto więc zobaczyć nową produkcję Netfliksa? Dowiecie się z naszej recenzji serialu "Kitz".

kitz netflix kryminał

"Kitz" zaczyna się całkiem intrygująco. Do miejscowości w Alpach, która co roku mogłaby wygrywać w konkursie na Królową Pocztówek, regularnie przybywają bogate dzieciaki, żeby trochę poimprezować. Piją, wydają tony pieniędzy i patrzą z góry na uboższych mieszkańców wioski znajdujących się u ich stóp. Losy dwóch rozdzielonych przepaścią klasową plemion splatają się juliowo-romeowskim romansie między prostym instruktorem narciarstwa i jego tajemniczą bogatą kochanką. Instruktor, który w pierwszych minutach pierwszego odcinka ginie na naszych oczach w wypadku samochodowym, płacząc do słuchawki, że ukochana kompletnie go zmanipulowała. W tym wypadku złamane serce prowadzi do złamanej barierki odgradzającej trasę od przepaści, złamanego karku brata i złamanego życia jego siostry, która poprzysięga manipulatorce zemstę. ''Chciałabym, że poczuła, jak to jest jednej nocy wszystko stracić, żeby zobaczyła, że czyny mają konsekwencje.... ale tego nie chciałam" - mówi Lisi, bohaterka-narratorka, gdy płomienie przed nią pochłaniają płonący budynek wielkości hotelu.

A to wszystko w pierwszych kilku minutach pierwszego odcinka. Szanuję - bez zbędnej gry wstępnej wiemy, co w serialu dostaniemy - misterny plan utkany przez samozwańczego geniusza zemsty z Alp, zwrot akcji, który sprawi, że sprawy wyrwą się spod kontroli, i sporo napięcia wynikającego z różnic klasowych między tymi paskudnymi bogaczami, a prawymi i prostodusznymi mieszkańcami wioski.

"Kitz" - recenzja

I w większości serial spełnia te obietnice, problem polega jednak na tym, jak to robi. Genialny plan zemsty (zgodnie z tradycją większości genialnych planów zemsty) jest naciągany, szczególnie na samym początku. Udaje mu się jednak zatrzymać tuż-tuż przed granicą śmieszności, patrząc w otchłań totalnego absurdu, cofa się o krok, zachowując twarz i relatywną wiarygodność. Twórcy nie dali zwieść się na pokuszenie upchnięcia 10 zwrotów akcji w każdym odcinku (tak, patrzę na ciebie, "Kto zabił Sarę?"), więc plan, choć dość naiwny, jest przeprowadzony sprawnie i przy akceptowalnej dozie komplikacji.

Zamiast mnożyć sztucznie przeszkody, twórcy wypełnili 6 odcinków próbą pogłębienia relacji między postaciami. Doceniam tę decyzję. Nie doceniam tego, jak te relacje są poprowadzone - albo nudno i przewidywalnie, albo dramowo do przesady. Irytuje to tym bardziej, że tam był potencjał i twórcy chyba chcieliby powiedzieć coś fajnego, opisując związek najlepszego przyjaciela Lisi z najlepszym przyjacielem jej ofiary. Wygląda to jednak tak, jakby nie mieli czasu, żeby porządnie się skupić na jednym jego wątku, więc wepchnęli tam wszystko, co akurat mieli pod ręką, żeby go sztucznie dociążyć. Mamy więc - problemy z wyrażaniem emocji, problemy z ojcem, problemy ze śmiercią ojca (nie, to nie to samo), problemy z ratującą świat matką, problemy z uzależnieniem i problemy z odpowiedzialnością za rodzinę. To już nawet Windows XP miał mniej problemów.

Drugi romans, dla zachowania równowagi, wydaje się do samego końca nudny i przewidywalny, więc miłosiernie spuśćmy na niego zasłonę milczenia.

"Kitz" ma potencjał, który zbyt często jest marnowany

Serial ma jeden ciekawy element, z którym nie bardzo wiem, co zrobić - główną bohaterkę. Dziewczyna jest bardziej pokręcona niż ta laska z 2B, z którą umawiałeś się w szkole średniej. Zacznijmy od tego, że za śmierć brata, który wypadł z drogi, jadąc oblodzoną trasą w deszczu i prowadząc jedną ręką, bo właśnie gada z nią przez telefon, obarcza dziewczynę, od której wracał. Przeczytajcie jeszcze raz to zdanie i powiedzcie mi, ile to ma sensu. No właśnie. Jasne, żałoba może się źle odbić na zdolności racjonalnego myślenia, a jak dołożymy do tego potrzebę, żeby był ktoś winny takiej tragedii (i żebym to nie była ja) to nawet to się składa. Dorzućmy do tego przekonanie tak silne, że przez rok planujemy skomplikowaną zemstę, i mamy osobę pokręconą, ale interesującą. A może raczej pokręconą, więc interesującą.

Lisi potem robi serię rzeczy, która są bardziej niemoralne niż życie świętego Franciszka sprzed jego "Kwiatków" - kradnie, włamuje się do cudzego telefonu, manipuluje, wrabia w kradzież kogo innego, a wszystko to w imię zemsty, w ramach której planuje komuś zniszczyć życie. Równolegle jest pokazana, jak najmilsza osoba na świecie - powszechnie lubiana, kochana dla rodziców, czuła dla brata, boginka pokoju i rozjemczyni lokalnej społeczności. Naszą sympatię budzi też jej normalność skontrastowana z bogactwem rozwydrzonych bachorów z "Kitz" - dziewczyna stąpa twardo po ziemi, pracuje, ma mocny makijaż, który jednak nie kryje on niedoskonałości jej twarzy.

Nie każdy antagonista musi być dobry, co wie nawet Netflix, wypuszczający sezon za sezonem serialu o niebezpiecznym stalkerze. W "Ty" pojawia się jednak rys autorefleksji, tu go nie ma i po prawdzie trochę mnie niepokoi, bo nie jestem przekonana, czy twórcy zdają sobie sprawę, jak bardzo poplątana jest ich główna bohaterka.

"Kitz", czy warto obejrzeć to dziecię teen dramy z kryminałem?

Jeśli lubicie piosenki, które już znacie, to pewnie tak. Przez dużą część czasu oglądania "Kitza" miała wrażenie, że ja to wszystko już go gdzieś widziałam i to w ciekawszej wersji. Jasne może i nie działo się w malowniczych Alpach i miało inne postaci, ale kurcze, no to już było.

Serial można obejrzeć, kiedy trzeba obejrzeć coś, powiedzmy, intelektualnie niezobowiązującego. Ot, żeby zabić poczucie egzystencjalnej beznadziei dopadające człowieka podczas zmywania lub pokonać nagłą chęć chwytania wszystkiego podczas malowania paznokci. Jako dzieło towarzyszące dla każdego, kto zna niemiecki lub nie ma nic przeciwko oglądania seriali z lektorem, to wybór całkiem zjadliwy, ktoś, kto chce angażującej zagadki kryminalnej lub przyczynków do refleksji, raczej powinien sobie ten tytuł odpuścić.