1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Netflix

Netflix poszedł na wojnę z cwaniakami. Wysyła smsy do użytkowników, a ci narzekają, choć nie powinni

Netflix pozwala się dzielić kontem, ale tylko na terenie gospodarstwa domowego (zawsze bawi mnie ta nazwa w kontekście kawalerek). Tak jest w teorii. W praktyce mało kto przestrzega regulaminu w tym zakresie i podaje swoje hasło kumplowi czy rodzinie z innego miasta. Netflix w ostatnim czasie zaczął z tym walczyć i wysyła smsy lub maile do właścicieli kont - również w Polsce. Czy jeśli współdzielimy je z paczką ziomeczków, to mamy się czego obawiać? Moim zdaniem nie.

netflix dzielenie konta weryfikacja kod

Jedną z rzeczy, które wielu zniechęca do piracenia filmów i seriali, jest właśnie współdzielenie konta na Netfliksie. Po co pobierać webrip.avi i szukać dopasowanych napisów lub wchodzić na jakieś strony-krzaki, skoro za cenę piwa kraftowego z pubie mamy miesiąc subskrypcji. Najdroższy pakiet kosztuje 60 zł i możemy go używać równocześnie na czterech ekranach (takich jak tv, przeglądarka czy smartfon). Wychodzi więc po 15 zł na łebka przy czterech osobach.

Problem w tym, że sporo osób korzysta z tego nielegalnie - przynajmniej biorąc pod uwagę regulamin Netfliksa. Serwis wręcz zachęca do dzielenia konta, ale tylko z domownikami. Tymczasem tajemnicą poliszynela jest to, że wielu z nas robi zrzutkę ze znajomymi, którzy z nami nie mieszkają. To jeden ze sposobów omijania zasad. Drugi to cwaniacy sprzedający dostęp masie osób, których nigdy na oczy nie widzieli. Myślę, że to właśnie z nimi chce teraz walczyć amerykański gigant streamingu.

Jeszcze do niedawna na Allegro i Olx mogliśmy bez problemu znaleźć oferty z kupnem dostępu do konta po okazyjnej cenie (nawet za kilka złotych). Serwisy jednak zaczęły banować takie ogłoszenia. W internecie wciąż znajdziemy jednak sklepy, które sprzedają pakiety premium za ok. 17 zł zamiast wspomnianych 60 zł (podobne "okazje" dotyczą też Spotify czy HBO GO). Można więc zrozumieć, że Netflix trochę się wkurza takim stanem rzeczy, a zwłaszcza jego akcjonariusze, którzy na takich nieuczciwych praktykach tracą pieniądze.

Screeny ze stron oferujących nielegalne konta premium Netfliksa

Netflix wysyła smsy i maile z prośbą o weryfikację konta. Użytkownicy muszę podać kod, by się zalogować.

Na łamach Spider's Weba możecie przeczytać o Włochach, którzy skarżą się na aplikację. Zaczęła wymagać od nich dodatkowego potwierdzenia tożsamości u tych klientów, którzy udostępniają swoje konta poza swoje gospodarstwa domowe. Zaczęli być proszeni o kod, który został wysyłany na adres mailowy lub numer telefonu powiązany z kontem.

Podobne smsy i maile zaczął też wysyłać Netflix w Polsce - jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia. Aplikacja po adresie IP jest w stanie rozpoznać, że ktoś próbuje się zalogować do konta spoza miejsca zamieszkania głównego właściciela. Prosi więc o weryfikację. Jednak w praktyce znów wygląda to nieco inaczej i nie jest do końca zgodne z regulaminem. Znajomy czy rodzina daje znać, że musi podać kod, więc właściciel go przesyła i po kłopocie.

Problemy mogą się pojawiać, gdy akurat właściciel konta nie ma dostępu do internetu, bo jest w pracy lub za granicą, a ktoś musi się poddać weryfikacji – nawet będąc mieszkańcem gospodarstwa domowego. W takim przypadku Netflix może wręcz utrudniać regulaminowe prawo do zawartości platformy. Jest to też trochę problematyczne, gdy domownik pojedzie sobie na wycieczkę do innego miasta i chce sobie pooglądać "Wiedźmina". Wtedy też może zostać poproszony o kod, bo aplikacja uzna, że łamie regulamin.

Nowa akcja Netfliksa nie jest więc bez wad, ale na pewno uprzykrzy życie złodziejom, którzy podpinają się pod wykradziony login i hasło (lub niewylogowane konto) od nieświadomych użytkowników. To jednak prędzej czy później wyszłoby na jaw. W największych tarapatach będą jednak osoby, który kupiły dostęp od handlarzy kontami. Wtedy będą się musieli zgłosić do nich po kod, ale nie wiadomo, czy dostaną odpowiedź. Nie pójdą też przecież z tym na policję, bo przecież sami brali udział w nielegalnym procederze.

Powyżej komunikat użytkownika, a poniżej sms wysyłany właścicielowi konta. Fot. Netflix

Znajomi z innych miast raczej nie powinni się martwić współdzieleniem konta Netfliksa. Ban za takie rzeczy byłby strzałem w kolano.

Jojczenie Włochów jest więc moim zdaniem bez sensu, bo cała weryfikacja trwa kilka sekund. W komentarzach pod artykułami możemy przeczytać, że Netflix nie zablokował nikomu dostępu (jeszcze?), bo udostępniał go znajomemu. Wiadomo, że użytkownicy robią to wbrew regulaminowi, ale serwis do tej pory przymykał na to oko, a przecież mógłby wprowadzić od ręki ograniczenia na podstawie adresów IP (i tym samym strzelić sobie w stopę przez wspomniane wcześniej problemy z wyjazdami). Tak jak było to w przypadku zlikwidowania okresu próbnego.

Na marginesie dodam, że w regulaminie jest na przykład zapis o tym, że nieletni mogą oglądać Netfliksa tylko pod nadzorem osób dorosłych (punkt 4.1 regulaminu). Czy nastolatki oglądają "Riverdale" i inne teen dramy ze starymi, bo tak jest w wytycznych? Nie wydaje mi się. Niektórych rzeczy po prostu nie da się sprawdzić bez podsłuchu w mieszkaniu lub odstraszania użytkowników na amen.

Z perspektywy Netfliksa chyba lepiej jest, by jedno konto współdzieliło kilkoro przyjaciół mieszkających w innych domach (nie zachęcam do tego, ale znam realia), niż nie płaciło wcale lub pobierało torrenty jak w przypadku Disney+, które dopiero w tym roku wejdzie do Polski. Takie jest jest przynajmniej moje zdanie. Podobnie jak i to, że "kontrowersyjna" weryfikacja ma na celu uderzenie w sprzedawców, którzy na prawo i lewo opylają konta trzy razy taniej. W innym razie dostęp do kont straciłyby miliony osób.

Poza tym takie działania uderzają nie tylko w akcjonariuszy, ale i zwykłych widzów, bo mniej wpływów z abonamentu = mniejszy budżet na produkcje. Jeżeli więc utrzymane będzie status quo dotyczące gospodarstw domowych, to wręcz powinniśmy kibicować Netfliksowi w walce z cwaniakami.

* zdjęcie główne: afra32 / Pixabay