1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Filmy

"Matrix Zmartwychwstania"? Raczej "Matrix: Śmierć na miejscu" Tragedia w box office

"Matrix Zmartwychwstania" miał być hitem Warner Bros. zdolnym rywalizować ze "Spider-Man: Bez drogi do domu". Marzenia wytwórni okazały się jednak mrzonkami. Produkcja z Keanu Reevesem potrzebowała prawie dwóch tygodni, by przekroczyć 100 mln dol. w box office. To tragiczny wynik.

matrix zmartwychwstania box office opinia

Coraz więcej wskazuje na to, że "Matrix Zmartwychwstania" zapisze się w historii jako film niepotrzebnie hejtujący własnych fanów i dosyć wyraźna porażka finansowa. Wytwórnia Warner Bros. podjęła duże ryzyko, wypuszczając jeden ze swoich największych tegorocznych hitów tuż po "Spider-Man: Bez drogi do domu". Wydawało się jednak, że akurat ten tytuł ma szansę podjąć rękawicę, mowa przecież o kontynuacji kultowej cyberpunkowej serii i filmie, któremu przed premierą towarzyszył spory rozgłos.

Trudno powiedzieć, co dokładnie zaważyło o porażce "Matrix Zmartwychwstania". Zapewne złożyły się na to dosyć przeciętne recenzje, negatywna reakcja wielu najstarszych fanów "Matriksa" oraz nacisk wywierany przez największego konkurenta. Większość kin w reakcji na popyt ze strony widzów zdecydowała się zwiększyć liczbę pokazów "Spider-Man: Bez drogi do domu", przez co szans na zobaczenie "Matrix 4" było po prostu dużo mniej. Choć film Lany Wachowskiej teoretycznie zadebiutował w Polsce 22 grudnia, to w wielu mniejszych miejscowościach jest dostępny dopiero od niedawna. Warner Bros. utracił w ten sposób przedpremierową ekscytację widzów, którą zastąpiło powszechne uczucie rozczarowania.

Matrix Zmartwychwstania dopiero teraz przekroczył granicę 100 mln dolarów w box office.

Mowa o wyniku w skali (niemal) całego świata. Taki wynik w ciągu prawie dwóch tygodni od oficjalnej premiery trzeba traktować w kategoriach olbrzymiej porażki. Wręcz katastrofy. Już na tym etapie nie ma wątpliwości, że Warner Bros. nie odzyska zainwestowanych w projekt pieniędzy. Jak informuje portal Collider, budżet "Matrix Zmartwychwstania" wynosi 190 mln dolarów. Trzeba dodać do tego jakieś drugie tyle kosztów związanych z marketingiem.

Inna sprawa, że WarnerMedia samo jest sobie winne. Ich decyzja, by wszystkie największe blockbustery z końcówki 2020 i całego 2021 roku wypuszczać równocześnie w kinach i na HBO Max, okazała się wielkim błędem. Wbrew apokaliptycznym wizjom takie podejście nie zabiło kin, ale nie przyniosło też spodziewanie pozytywnych efektów dla wspomnianej platformy streamingowej. Nie dość, że kosztowało to hity Warnera sporo pieniędzy w box office, to HBO Max wcale nie zyskało wielu nowych subskrybentów. Ba, nawet część straciło. Jak podawał swego czasu Hollywood Reporter, w 3. kwartale serwis opuściło 1,8 mln użytkowników przez wygaśnięcie umowy z Amazon Prime.

Nie dziwi więc, że WarnerMedia wycofał się z jednoczesnych premier. Kolejne hity Warner Bros. będą pojawiać się 45 dni po kinowym debiucie. Stanu finansowego "Matrix Zmartwychwstania" to jednak nie poprawi. Jedyna nadzieja produkcji leży obecnie w Chinach. Tamtejszy rynek jest niezwykle dochodowy, ale działa na własnych zasadach. Wiele teoretycznie hitowych hollywoodzkich filmów ponosiło w Kraju Środka porażkę, a inne (jak "Aquaman" czy "Venom") notowały fenomenalne wyniki. Być może analogiczna sytuacja będzie miała miejsce i tym razem. "Matrix" musi liczyć na tego typu cud, bo inaczej los marki wydaje się przesądzony.