1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Seriale

Skasowany "Cowboy Bebop" doczekał się petycji. Tysiące fanów chcą powrotu serialu Netflixa

Czy adaptacja musi być wiernym odtworzeniem oryginału? I czy wolność artystyczna faktycznie pozwala na zmienianie ukochanej przez fanów historii według własnego widzimisię? Te i podobne pytania rozgorzały w ostatnich tygodniach wokół seriali "Cowboy Bebop" i "Wiedźmin". W obu przypadkach fani ślą petycje do Netfliksa, ale z zupełnie przeciwnym zamiarem.

cowboy bebop netflix serial skasowany petycja wiedźmin

Petycja do Netfliksa staje się coraz popularniejszym narzędziem sprzeciwu widzów - najpierw zareagowali tak fani "Wiedźmina", a teraz również live-action anime "Cowboy Bebop". Obie produkcje budzą duży sprzeciw części dawnych wielbicieli, ale ten sprzeciw spotyka się z falą obrońców. Polski internet wręcz zaroił się w ostatnich dniach od zwolenników i przeciwników stylu, w jakim "Wiedźmin" Netfliksa zaadaptował oryginalną historię Andrzeja Sapkowskiego.

Argumenty obu stron są już właściwie wszystkim doskonale znane i w dużej mierze sprowadzają się do problemu wolności artystycznej w przenoszeniu istniejącej historii do nowego medium. Według części widzów Lauren S. Hissrich tak okropnie spartaczyła swoją robotę jako showrunnerka, że Netflix natychmiast powinien usunąć ją ze stanowiska. Inni odpowiadają zaś, iż adaptacja to nie ekranizacja i dlatego zezwala na nawet bardzo wyraźne odejście od oryginału. Trudno nie zauważyć, że dyskusja, odbywająca się w fandomie kultowego anime "Cowboy Bebop", jest w zasadzie identyczna.

W tym wypadku również mamy do czynienia z tytułem z lat 90., którego Netflix postanowił przerobić na swoją modłę i przedstawić zupełnie nowym odbiorcom. Wyszło naprawdę źle, zresztą w obu przypadkach. "Wiedźmin" to serial rojący się wręcz od fabularnych głupot i postaci nie mających zupełnie nic wspólnego z tymi, w których zakochały się miliony. "Cowboy Bebop" ma nieco sprawniej rozpisaną fabułę, ale z kolei jest jeszcze bardziej kiczowaty. Oba seriale często wyglądają jakby opowiadały o grupie cosplayerów idących na konwent anime/fantasy. W "Cowboy Bebop" dochodzi do tego też miejscami tragiczne aktorstwo, które (przy całej mojej krytyce Freyi Allan jako Ciri) w "Wiedźminie" jest po prostu lepsze.

Cowboy Bebop skasowany. Petycja fanów serialu Netflixa

Cowboy Bebop - fani stworzyli petycję, która ma uratować serial

Netflix nie przejmuje się poziomem, bo liczą się cyferki. A te "Wiedźmin" notuje o niebo lepsze od "Cowboy Bebop".

Z tego i tylko z tego powodu "Wiedźmin" długo jeszcze będzie sztandarowym serialem platformy, a "Cowboy Bebop" został skasowany po 1. sezonie. W oczach Netfliksa liczy się jedynie oglądalność. Nie brakuje powodów dlaczego widzowie rzucili się na "Wiedźmina", skoro nie jest wcale szczególnie lepszy od zrównanego z ziemią live-action anime. Jeden z najważniejszych to stosunek twórców i aktorów do fandomu. "Wiedźmin" ma zaangażowanego w markę Henry'ego Cavilla i specjalne wydarzenie pt. Witchercon. Z kolei "Cowboy Bebop" jeszcze przed premierą ustami aktorki Danielli Pinedy antagonizował fanów oryginału.

Wielu z nich uznało więc, że nie mają zamiaru znosić słabego serialu i negatywnej atmosfery. Ta część, która przetrwała więcej niż jeden odcinek, w większości odniosła się negatywnie do całości produkcji. Część fanów nie miała jednak problemu z tym, że "Cowboy Bebop" jest inny niż "Kowboj Bebop" z lat 1998-1999. Na powrocie serialu zależy im tak bardzo, że założyli petycję na portalu Change.org. Doczekała się ona do momentu publikacji tego tekstu ponad 75 tys. podpisów, czyli znacznie więcej niż petycja żądająca usunięcia Lauren S. Hissrich. Co oczywiście nie oznacza, że będzie bardziej skuteczna. Na to oba fandomy nie mają co liczyć.